Wyprawa w głąb oceanu zakończyła się odkryciem formy życia, której nie da się do niczego przypisać

Jedna z najbardziej ambitnych ekspedycji oceanicznych ostatnich lat przyniosła odkrycia, które pokazują słabo poznane realia życia w ekstremalnych warunkach. Naukowcy badający najgłębsze rowy oceaniczne w pobliżu Japonii natrafili nie tylko na rekordowo głęboko żyjące ryby. Sprawy przybrały jeszcze ciekawszy obrót, nie da się przypisać do żadnej znanej grupy zwierząt.
Wyprawa w głąb oceanu zakończyła się odkryciem formy życia, której nie da się do niczego przypisać

Życie niemal 10 kilometrów pod powierzchnią

Badania objęły między innymi Rów Japoński, Riukiu oraz Izu-Ogasawara. Są to jedne z najgłębszych miejsc na Ziemi, sięgające niemal 10 000 metrów poniżej poziomu morza. W tych ekstremalnych warunkach, gdzie panuje całkowita ciemność, ogromne ciśnienie i niemal zerowa temperatura, zespół naukowców zarejestrował aż 108 różnych grup organizmów. 

Czytaj też: Wygląda jak mistrzyni relaksu, działa jak strateg. Oto sekret kapibary

To jeden z najbardziej kompleksowych katalogów życia w strefie hadalnej, czyli najgłębszej części oceanów. Co istotne, badacze zastosowali nowoczesne podejście, rezygnując z tradycyjnych połowów na rzecz bezpośrednich obserwacji za pomocą załogowych batyskafów oraz specjalnych kamer opadających na dno. Dzięki temu mogli zobaczyć organizmy w ich naturalnym środowisku i zachowaniu. Wcześniej było to w zasadzie niemożliwe. 

Jednym z największych osiągnięć ekspedycji było zarejestrowanie ryby na rekordowej głębokości. Kamera uchwyciła przedstawiciela grupy ślimakowatych, który żerował na głębokości ponad 8300 metrów, co stanowi najgłębszą bezpośrednią obserwację ryby w historii. 

Organizm, którego nauka nie potrafi sklasyfikować

Ryby z tej grupy są wyjątkowo dobrze przystosowane do życia w ekstremalnym ciśnieniu, ponieważ ich organizmy pozbawione są pęcherzy gazowych, a struktura białek i błon komórkowych pozwala im funkcjonować tam, gdzie większość życia nie ma szans przetrwać. My widzimy natomiast, iż granice życia kręgowców są przesuwane dalej, niż wcześniej przypuszczano.

Jeszcze większe zdumienie wywołało jednak spotkanie z tajemniczym stworzeniem zarejestrowanym na głębokości ponad 9100 metrów. Organizm poruszał się powoli, niemal unosząc się w wodzie, i został zaobserwowany dwukrotnie.  Naukowcy nadali mu tymczasową nazwę Animalia incerta sedis, co oznacza organizm o niepewnej pozycji systematycznej. Pomimo konsultacji z ekspertami na całym świecie nie udało się przypisać go do żadnego znanego typu zwierząt.  

Czytaj też: Najpierw żyły razem. Potem zaczęły zabijać swoich. Ten rozłam mówi więcej o wspólnocie, niż chcielibyśmy usłyszeć

Choć wykazuje pewne podobieństwa do ślimaków morskich lub strzykw, jego budowa i sposób poruszania się nie pasują do żadnej znanej grupy. To jeden z najrzadszych przypadków w biologii, gdy współczesna nauka nie jest w stanie jednoznacznie sklasyfikować organizmu wielokomórkowego. Ekspedycja ujawniła także niezwykłe ekosystemy na dnie oceanicznych rowów. W jednym z miejsc badacze natrafili na tzw. łąki liliowców, składające się z ponad 1500 organizmów zakotwiczonych do skalistego dna na głębokości ponad 9 kilometrów.

Z kolei w innych rejonach zaobserwowano drapieżne gąbki żyjące na głębokościach przekraczających 9500 metrów. To również rekordowo głębokie obserwacje. Nie zabrakło gigantycznych skorupiaków, takich jak amfipody osiągające imponujące rozmiary, które odgrywają rolę czyścicieli oceanicznego dna. Jedno jest pewne: nawet na własnej planecie wciąż odkrywamy światy, które wydają się niemal obce. 

Źródło: Biodiversity Data Journal

Aleksander KowalA
Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów.