231 metrów. Na tej głębokości woda wywiera na ciało ogromne ciśnienie 23 atmosfer, a wokół panuje całkowita ciemność. Nurek, który odważy się zejść tak głęboko – może tam pozostać bardzo krótko – w ciągu minuty zużywa 25 razy więcej gazów oddechowych niż na powierzchni, a każda sekunda to długie minuty spędzone podczas wynurzania na przystankach dekompresyjnych. 30 czerwca tego roku polski nurek Jerzy Błaszczyk odbył udane zanurzenie na głębokość 231 metrów. To nowy rekord Polski – poprzedni (208 metrów) należał do nieżyjącego już Grzegorza Dominika. Rekordowe nurkowanie odbyło się w Egipcie, w miejscowości Dahab. Podobnych rekordów nie można bić w Polsce, bo najgłębsze miejsce w naszym kraju: jezioro Hańcza ma „zaledwie” około 105 metrów. Choć samo zanurzenie było bardzo szybkie – trwało około 10 minut – to całe nurkowanie zajęło ponad sześć godzin. Większość czasu Jerzy Błaszczyk spędził na przystankach podczas wynurzania. Są one konieczne, by stopniowo pozbyć się z krwi rozpuszczonych w niej gazów, które w razie szybkiego wynurzenia wydzieliłyby się w postaci pęcherzyków, które rozerwałyby płuca nurka. Jerzemu Błaszczykowi towarzyszyła ekipa, która zabezpieczała i dokumentowała niezwykły wyczyn – wkrótce zostanie zaprezentowany film, który powstał między innymi dzięki umieszczonej na kasku nurka kamerze.