Myślę więc, że nowa fala funkcji Gemini w Google TV wygląda nie tylko jak kolejna aktualizacja systemu, ale jak próba przypomnienia, że największy ekran w domu nadal może mieć powód do istnienia.
Do Google TV trafi zakładka z narzędziami Gemini, a przycisk „Create” pozwoli korzystać z modeli Nano Banana i Veo. Pierwszy służy do generowania i edycji obrazów, drugi do tworzenia krótkich klipów lub animowania zdjęć na podstawie opisów. Google rozbudowuje też Google Photos na TV: wyszukiwanie wspomagane Gemini ma pomagać szybko odnajdywać konkretne wspomnienia, a funkcje Remix i Dynamic Slideshows zamieniać zdjęcia w bardziej efektowne pokazy na dużym ekranie.
Czytaj też:Nie każdy chce urządzać mieszkanie wokół telewizora. Ten ekran pozwala wreszcie tego nie robić
Telewizor nie chce służyć już tylko do oglądania filmów
Widzę, że Google nie traktuje w końcu telewizora wyłącznie jako końcowego przystanku dla filmu, serialu czy meczu. TV ma stać się ekranem do wspólnego tworzenia, wspomnień i zabawy. Zmiana tła na zdjęciu, zabawne przerobienie ubrania, animowanie fotografii czy tworzenie klipu z opisu. To nie jest profesjonalna praca kreatywna. Raczej salonowa wersja AI. Dla mnie trochę żart, trochę pokaz dla znajomych, trochę cyfrowa zabawka, która ma dać więcej frajdy podczas wspólnego spędzania czasu ze znajomymi, niż podczas samotnej zabawy na telefonie.
Myślę, że jeśli Google chce ratować wizerunek telewizora jako centrum domowej rozrywki, nie wygra wyłącznie kolejną aplikacją streamingową. Musi przypomnieć, że największy ekran ma sens wtedy, gdy robi coś lepszego właśnie dlatego, że patrzy na niego więcej niż jedna osoba. AI-generowane żarty ze zdjęć rodzinnych mogą brzmieć banalnie, ale w salonie banalne rzeczy czasem działają najlepiej. To cyfrowy odpowiednik wyciągnięcia albumu ze zdjęciami, tylko z większą liczbą filtrów i mniejszą ilością kurzu.

Drugi element aktualizacji to krótkie wideo, które trafia na ekran, który przez lata był kojarzony z poziomym seansem. To ruch bardzo logiczny i trochę smutny jednocześnie. Skoro młodsi użytkownicy spędzają czas w pionowych, szybkich formatach, telewizor nie może udawać, że nadal wszyscy chcą wieczorem odpalić dwugodzinny film z pełną uwagą.
Shorts na dużym ekranie mogą być wygodne, gdy kilka osób chce obejrzeć coś razem, ale mogą też zamienić TV w powiększony ekran do scrollowania. Zamiast domowego ogniska dostajemy ognisko z TikToka: szybkie, migające, ciągle domagające się kolejnego bodźca. Google zapewne liczy na to, że jeśli użytkownik i tak ogląda krótkie wideo, lepiej niech robi to w ekosystemie Google TV niż poza nim.
Czytaj też:Samsung chce, by inteligentny dom bardziej troszczył się o ludzi niż o automatykę
Czy Gemini przekona ludzi, którzy nie kupują telewizora?
Moim zdaniem młodszych użytkowników nie przekona sam fakt, że telewizor ma AI. Oni mają AI w telefonie, laptopie, wyszukiwarce, aplikacjach, komunikatorach i narzędziach do pracy. Dla nich „Gemini w TV” nie brzmi automatycznie jak powód do zakupu, raczej jak kolejna funkcja w kolejnym ekranie. Telewizor może wygrać tylko, jeśli pokaże, że AI na dużym ekranie jest bardziej społeczna, bardziej rodzinna, bardziej zabawna albo wygodniejsza niż na telefonie.
Największy potencjał widzę nawet nie w samym generowaniu obrazków, ale w Google Photos. Telewizor od zawsze dobrze sprawdzał się jako ekran wspomnień, tylko dotąd przeglądanie zdjęć bywało niewygodne. Jeśli Gemini pozwoli powiedzieć: pokaż zdjęcia z wakacji w Chorwacji, urodziny mamy albo spacery z psem z zeszłej jesieni, a potem zamieni je w ładny pokaz slajdów, telewizor może odzyskać rolę domowego albumu.
