Hi-Fi przez lata obrosło sprzętem, kablami, streamerami i kolejnymi pudełkami stojącymi na półce. Yamaha proponuje powrót do rozwiązania znacznie bardziej zrozumiałego – jedno urządzenie ma być początkiem normalnego zestawu stereo, a nie początkiem kolejnej kosztownej układanki.
Po dziesięciu latach R-S202 doczekał się następcy
R200A zastępuje model R-S202, który pojawił się jeszcze w 2016 roku. Dziesięć lat w elektronice użytkowej to niemal epoka, choć w klasycznym audio zmiany zachodzą zdecydowanie spokojniej niż w smartfonach.
Yamaha nie próbowała więc na siłę zamieniać amplitunera w komputer. R200A nadal jest urządzeniem dwukanałowym i dostarcza 100 W na kanał przy 8 omach. Powinno to wystarczyć do napędzenia szerokiego wyboru kolumn podstawkowych oraz wielu konstrukcji podłogowych.
Producent przeprojektował przy okazji wnętrze. Poprawiono układ masy, zastosowano nowy radiator i zmieniono terminale głośnikowe. W środku znalazło się również centralne wzmocnienie obudowy, które ma ograniczać drgania konstrukcji.
To ten rodzaj zmian, którego nie da się efektownie pokazać na reklamie w mediach społecznościowych. W sprzęcie audio akurat dobrze, gdy część pracy konstruktorów pozostaje niewidoczna.
Gramofon można podłączyć bez kolejnego pudełka
Jedną z najważniejszych zmian względem poprzednika jest wejście phono dla wkładek MM. Jeśli ktoś chce rozpocząć przygodę z winylami, nie musi od razu kupować osobnego przedwzmacniacza gramofonowego.
Z tyłu znalazły się również trzy analogowe wejścia RCA. Można więc podłączyć odtwarzacz CD, zewnętrzny streamer albo inne klasyczne źródło dźwięku.
Yamaha dodała też wyjście na subwoofer. Początkowo można kupić amplituner i dwie kolumny, a później rozbudować system o dodatkowy głośnik niskotonowy. To szczególnie sensowne w przypadku niewielkich kolumn podstawkowych, które często potrzebują pomocy przy najniższych częstotliwościach.
R200A obsługuje ponadto dwie pary kolumn. Przełącznik A/B pozwala zdecydować, która para aktualnie gra, albo wykorzystać zestawy znajdujące się w dwóch różnych częściach domu.
Nie jest to rozbudowany system multiroom sterowany aplikacją. Czasami jednak zwykły przewód głośnikowy wciąż okazuje się zaskakująco skuteczną technologią.
Bluetooth wystarczy wielu osobom
Nowoczesna część urządzenia jest celowo skromna. R200A obsługuje Bluetooth 5.3 z funkcją Multipoint, więc może pozostawać połączony jednocześnie z dwoma urządzeniami, na przykład telefonem i laptopem.
Nie dostajemy Wi-Fi, Spotify Connect, AirPlay 2 ani rozbudowanej platformy streamingowej MusicCast znanej z droższych amplitunerów Yamahy. I tutaj zapewne pojawi się największy podział opinii.
Dla osoby budującej rozbudowany system sieciowy brak streamingu będzie wadą. Ktoś, kto większość muzyki odtwarza z telefonu przez Bluetooth albo korzysta z gramofonu i odtwarzacza CD, może nawet tego nie zauważyć.
Osobiście wolę takie ograniczenie w sprzęcie z najniższej półki niż dokładanie przeciętnej elektroniki sieciowej tylko po to, żeby wydłużyć listę funkcji. Jeśli kiedyś pojawi się potrzeba lepszego streamingu, do analogowego wejścia można podłączyć osobny streamer.
Jest nawet zwykłe radio
R200A zachowuje tuner AM/FM i pozwala zapisać do 40 stacji. Dzisiaj brzmi to niemal staroświecko, ale amplituner stereo nadal ma w nazwie receiver właśnie dlatego, że tradycyjnie łączy wzmacniacz z odbiornikiem radiowym.
Z przodu znalazło się również wyjście słuchawkowe. Panel uproszczono względem R-S202 – przycisków jest mniej, pokrętła są większe, a niewielki ekran został przeniesiony bliżej dolnej krawędzi urządzenia.
Całość występuje w czarnym i srebrnym wykończeniu. Wymiary wynoszą 435 x 137 x 328 mm, więc nadal jest to pełnowymiarowy element klasycznego zestawu Hi-Fi, który najlepiej czuje się na osobnej półce.
Za 300 dolarów Yamaha sprzedaje przede wszystkim dobry punkt startowy
R200A ma kosztować w Stanach Zjednoczonych 300 dolarów, czyli około 1170 zł, a sprzedaż ruszy w listopadzie. Na razie nie podano polskiej ceny ani terminu dostępności.
I właśnie cena może być najmocniejszym argumentem tego urządzenia. Świat audio potrafi bardzo szybko zamienić niewinną chęć słuchania muzyki na rachunek liczony w kilku albo kilkunastu tysiącach złotych. Yamaha proponuje coś znacznie bardziej przyziemnego – kup amplituner, dobierz kolumny i zacznij słuchać.
Później można wymienić głośniki, dołożyć subwoofer, streamer albo lepszy gramofon. Nie trzeba jednak robić wszystkiego pierwszego dnia.
R200A nie rozwiązuje problemów, których użytkownik jeszcze nie ma. Daje mocny wzmacniacz, wejście gramofonowe, Bluetooth i możliwość późniejszej rozbudowy. W czasach urządzeń próbujących wykonywać kilkanaście funkcji jednocześnie taki prosty zestaw możliwości zaczyna wyglądać całkiem odświeżająco.
