Victrola najwyraźniej dobrze ten paradoks zauważyła. Jej gramofon Wave łączy całkiem klasyczną konstrukcję z Bluetooth i Auracast, a do kompletu powstał Soundstage – szeroki, płaski system głośnikowy, który można postawić bezpośrednio pod gramofonem. Efekt wygląda trochę jak współczesna odpowiedź na stare zestawy hi-fi: mniej pudełek, mniej kabli, mniej zastanawiania się, gdzie właściwie zmieścić kolejny głośnik.
I mam wrażenie, że właśnie w tę stronę musi iść sprzęt dla osób, które chciałyby zacząć kupować płyty, ale niekoniecznie mają ochotę zdobywać przy okazji pół doktoratu z akustyki.
Gramofon dla kogoś, kto wychował się ze Spotify
Wave jest gramofonem paskowym z podstawą z MDF o niskim rezonansie, aluminiowym talerzem, silikonową matą ograniczającą drgania oraz lekkim aluminiowym ramieniem. Producent stosuje wkładkę Audio-Technica AT-VM95E, natomiast wersje Walnut i Third Man Records wyposażono w Ortofon OM5E. Ramię ma regulowaną przeciwwagę, główkę można zdjąć, więc z czasem istnieje możliwość dalszych zmian i ulepszania zestawu.

Czyli podstawy potraktowano poważnie. Wave nie wygląda jak dekoracyjny gramofon kupowany głównie dlatego, że ładnie prezentuje się obok monstery i stosu albumów Fleetwood Mac.
Jednocześnie Victrola doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nowy właściciel gramofonu może nie posiadać wzmacniacza, przedwzmacniacza gramofonowego i dwóch wielkich kolumn. Dlatego na pokładzie znalazł się przełączany przedwzmacniacz phono oraz wyjście RCA. Można podłączyć aktywne głośniki albo klasyczny system stereo, jeśli taki już stoi w domu.
A można też pójść w Bluetooth.
Analog spotyka Auracast i jakoś świat się od tego nie kończy
Dla części miłośników winyli przesyłanie sygnału z gramofonu przez Bluetooth zapewne nadal brzmi jak picie dobrego espresso przez słomkę. Rozumiem ten argument. Jeśli ktoś przez lata budował system audio, dobierał wzmacniacz i ustawiał kolumny co do centymetra, raczej nie kupi Wave po to, żeby wysłać sygnał bezprzewodowo do głośnika stojącego w kuchni.
Tyle że ogromna grupa nowych odbiorców zaczyna zupełnie gdzie indziej.
Wave obsługuje aptX Adaptive i aptX HD, a także Auracast Broadcast Audio. Dzięki Auracast może przesyłać dźwięk równocześnie do wielu kompatybilnych urządzeń, na przykład głośników lub słuchawek. Gramofon potrafi również odbierać muzykę przez Bluetooth ze smartfona i przekazywać ją dalej do podłączonego systemu audio.

Powstaje więc sprzęt trochę przewrotny: stawiamy na talerzu technologię liczącą ponad 70 lat, a chwilę później rozsyłamy jej dźwięk bezprzewodowo po mieszkaniu.
Mnie akurat takie mieszanie epok nie przeszkadza. Winyl dawno przestał być wybierany wyłącznie z powodów audiofilskich. Dla wielu osób liczy się fizyczność muzyki, okładka, kolekcjonowanie i sam moment położenia płyty na talerzu. Jeśli potem sygnał poleci przez Bluetooth, muzyczna policja raczej nie zapuka do drzwi.
Soundstage rozwiązuje problem, który sam wcześniej wydawał się nierozwiązywalny
Jeszcze ciekawiej prezentuje się drugi element zestawu. Soundstage przypomina dużą podstawę pod gramofon. Zamiast ustawiać dwie kolumny po bokach szafki, można postawić Wave bezpośrednio na głośniku.
Normalnie byłby to dość ryzykowny pomysł. Gramofon i wibracje od basu nie należą przecież do szczególnie udanych współlokatorów. Victrola zastosowała jednak konstrukcję izolującą drgania. Skierowany w dół Symmetric Drive Woofer wykorzystuje dwie membrany, których praca ma ograniczać przenoszenie wibracji na gramofon, natomiast przednie przetworniki BMR odpowiadają za szerokie rozpraszanie dźwięku.
Soundstage ma Bluetooth, Auracast, RCA, USB-C oraz wejście AUX 3,5 mm, więc może obsłużyć także komputer, telewizor czy inne źródła dźwięku. Zaczyna wtedy wyglądać bardziej jak centrum domowego audio niż dodatek przeznaczony wyłącznie do winyli.

Nie każdy ma miejsce na osobny kącik odsłuchowy, dwie kolumny podłogowe i elektronikę rozstawioną na kilku półkach. Czasami do dyspozycji pozostaje jedna komoda. Victrola postanowiła zmieścić na niej praktycznie cały system.
Wejście w winyle nadal swoje kosztuje
Wave pojawił się już na rynku europejskim w cenie 399 euro, czyli około 1720 zł. Soundstage kosztuje 329 euro, czyli około 1 415 zł, a jego europejska sprzedaż ma ruszyć 1 października. Cały zestaw oznacza więc wydatek przekraczający 3 100 zł.
Trudno uznać go za budżetowy sposób na sprawdzenie, czy winyle w ogóle nam się spodobają. Za podobne pieniądze można zacząć budować bardziej tradycyjny zestaw i wybierać spośród urządzeń marek od lat mocno zakorzenionych w świecie hi-fi.
Victrola proponuje jednak coś innego: wygodę wejścia. Kupujesz gramofon, stawiasz go na Soundstage i właściwie kończysz temat sprzętu. Jeśli później pojawi się apetyt na więcej, Wave daje możliwość podłączenia zewnętrznego systemu i dalszej rozbudowy.
Coraz częściej widzę, że właśnie tego oczekujemy od technologii domowej. Możliwości mogą być skomplikowane, ale korzystanie z nich już niekoniecznie. Winyle przeżywają kolejny dobry okres między innymi dlatego, że oferują coś namacalnego w świecie nieskończonych bibliotek streamingowych. Victrola dodaje do tego wygodę, do której zdążyliśmy się przyzwyczaić.
I chyba rozsądniej pozwolić analogowi trochę się unowocześnić, niż wymagać od każdego nowego słuchacza, żeby urządził sobie w salonie rok 1978.
