Brytyjska marka Majority uznała najwyraźniej, że początkujący miłośnik płyt ma już wystarczająco dużo zmartwień. Odświeżone gramofony Stylo i Folio przygotowano dla osób, które chcą wejść w świat winyli możliwie łagodnie. Bez budowania od pierwszego dnia wieży audio zajmującej pół salonu i bez plątaniny przewodów przypominającej zaplecze niewielkiej rozgłośni radiowej.
Winyl wraca do salonu, ale kable nie muszą wrócić razem z nim
Majority Stylo jest bardziej klasyczną propozycją z tej dwójki. To gramofon z napędem paskowym, wbudowanym przedwzmacniaczem i wyjściem RCA. Wystarczy więc podłączyć aktywne kolumny i można rozpocząć słuchanie. Producent dodał także Bluetooth 5.3, dzięki czemu dźwięk da się przesłać bezprzewodowo do kompatybilnego głośnika lub zestawu audio.

Purysta zapewne skrzywi się na samą myśl o przesyłaniu sygnału z płyty przez Bluetooth. Rozumiem ten odruch, ale początkująca osoba częściej zastanawia się, gdzie postawić głośniki, niż analizuje subtelne straty wynikające z bezprzewodowej transmisji. Możliwość rozpoczęcia od prostego zestawu, a później rozbudowania go o lepsze kolumny, wydaje mi się rozsądniejsza niż przekonywanie wszystkich, że analogowa przyjemność wymaga od razu znacznego budżetu.
Stylo dostał aluminiowy talerz, ramię z włókna węglowego z regulowaną przeciwwagą oraz popularną wkładkę Audio-Technica AT3600L. Obsługuje płyty 33 i 45 RPM, a jego obudowa ma około 42,6 cm szerokości. Całość waży 4,6 kg, więc mamy do czynienia z pełnowymiarowym gramofonem, a nie lekkim odtwarzaczem zamkniętym w walizce.
Folio bierze na siebie jeszcze więcej
Drugi model, Majority Folio, powstał z myślą o osobach, które nie mają jeszcze żadnego sprzętu audio. W podstawie umieszczono głośniki stereo, więc po podłączeniu zasilania można od razu położyć płytę na talerzu. To rozwiązanie wygodne w sypialni, niewielkim mieszkaniu albo pokoju nastolatka, który właśnie odkrył, że ulubiony album istnieje również w wersji większej niż ikona w aplikacji.

Folio potrafi także pełnić funkcję zwykłego głośnika Bluetooth. Ma wejście AUX, wyjście RCA i gniazdo słuchawkowe. Port USB służy do odtwarzania muzyki oraz nagrywania materiału z płyt, co pozwala przenieść winylowe nagrania do postaci cyfrowej. Konstrukcję uzupełniają aluminiowy talerz, ramię w kształcie litery S i ta sama wkładka Audio-Technica AT3600L, którą zastosowano w Stylo.
Wbudowane głośniki prawdopodobnie nie zamkną tematu nagłośnienia komuś, kto z czasem zacznie słuchać bardziej świadomie. Stanowią jednak wygodny początek. Folio pozwala kupić gramofon dziś, a zewnętrzne kolumny dołożyć wtedy, gdy pojawi się na nie miejsce, budżet albo zwyczajna ochota.

Żółty gramofon zamiast kolejnego czarnego pudełka
Sprzęt audio przez lata wyglądał tak, jakby kolor był podejrzanym wynalazkiem. Czerń, srebro, odrobina drewna i koniec dyskusji. Majority idzie w zupełnie inną stronę. Stylo pojawia się w wersjach Blackout, Sol Yellow, British Racing Green, Blue Steel oraz Oxblood. Folio oferuje tę samą paletę, a dodatkowo wariant Plywood z jasnym, sklejkowym wykończeniem.
Mam wrażenie, że właśnie kolor może przekonać do tych modeli więcej osób niż Bluetooth albo parametry ramienia. Gramofon zwykle stoi na widoku i zajmuje spory fragment komody. Skoro ma być częścią salonu, równie dobrze może pasować do wnętrza albo świadomie się z niego wyróżniać. Żółty Stylo wygląda jak sprzęt, który kupuje się także oczami, a ciemnozielony Folio pasowałby zarówno do nowoczesnego mieszkania, jak i pokoju urządzonego meblami znalezionymi na targu staroci.
Około 800 zł za wejście do świata płyt
Majority Stylo kosztuje w Wielkiej Brytanii 160 funtów, czyli około 805 zł. Za Folio trzeba zapłacić 170 funtów, czyli około 855 zł. Różnica wynosi zaledwie około 50 zł, dlatego model z głośnikami może wydawać się oczywistym wyborem. Wiele zależy jednak od tego, co już stoi w domu. Osoba posiadająca dobre kolumny aktywne prawdopodobnie więcej zyska na Stylo. Folio lepiej pasuje do kogoś, kto chce kupić jeden kompletny sprzęt i od razu zacząć słuchać. Podane ceny dotyczą rynku brytyjskiego, a szczegóły polskiej dostępności nie zostały jeszcze potwierdzone.

Oba gramofony dobrze pokazują, dokąd zmierza popularny sprzęt audio. Użytkownik nadal dostaje fizyczną płytę, okładkę, igłę i cały przyjemny rytuał, ale obsługa coraz częściej przypomina współczesną elektronikę. Można skorzystać z Bluetooth, podłączyć słuchawki albo zapisać nagranie na USB.
Myślę, że taka swoboda winylowi nie szkodzi. Płyty nie stały się atrakcyjne wyłącznie dzięki perfekcyjnemu dźwiękowi. Chodzi również o skupienie, wybór konkretnego albumu i chwilę spędzoną z muzyką bez przeskakiwania po playlistach. Majority usuwa kilka technicznych przeszkód, które dotąd stały na początku tej drogi. Resztę i tak zrobi pierwsza płyta, której naprawdę będzie chciało się posłuchać od początku do końca.
