Zapomniany wulkan, który może być przestrogą dla naukowców z całego świata
Methana, położony około 50 kilometrów od Aten, przez ponad 100 tysięcy lat nie dawał żadnych oznak aktywności na powierzchni. Nie dochodziło do erupcji ani emisji popiołów czy lawy. W praktyce oznaczało to klasyfikowanie go jako obiektu uśpionego lub wręcz wygasłego. Tymczasem, jak wynika z nowych analiz, pod powierzchnią działo się coś zupełnie innego – magma była tam stale produkowana i gromadzona.
Czytaj też: Geolodzy dotarli do źródła tajemniczych deformacji, które kryją się pod powierzchnią Afryki
Zespół badawczy, kierowany przez naukowców z ETH w Zurychu, odtworzył historię tego wulkanu na przestrzeni setek tysięcy lat. Kluczowym narzędziem okazały się mikroskopijne kryształy cyrkonu, które powstają w magmie i zachowują informacje o czasie oraz warunkach swojego formowania. Dzięki analizie ponad 1200 takich kryształów udało się prześledzić aktywność Methany na przestrzeni około 700 tysięcy lat.
Wyniki są jednoznaczne: nie był on martwy geologicznie przez cały ten czas. W rzeczywistości przez cały czas zachodziły w nim procesy magmowe. Magma gromadziła się w podziemnych komorach, czasami prowadząc do erupcji, ale przez wyjątkowo długi okres – przekraczający 100 tysięcy lat – nie przedostała się na powierzchnię.
Methana wydawał się uśpiony od 100 000 lat
Jednym z najważniejszych odkryć jest rola tzw. wilgotnej magmy, bogatej w wodę. Taki skład wpływa na zachowanie materiału magmowego, ponieważ sprzyja krystalizacji i spowalnia jego wznoszenie się ku powierzchni. W efekcie magma może gromadzić się przez bardzo długi czas bez wywoływania erupcji, tworząc ukryty rezerwuar energii pod ziemią.
To właśnie ten mechanizm tłumaczy, dlaczego wulkan może wyglądać na całkowicie spokojny, a jednocześnie pozostawać aktywny w głębi skorupy ziemskiej. Naukowcy porównują to zjawisko do oddychania, czyli powolnego, niewidocznego procesu, który może trwać tysiące, a nawet setki tysięcy lat.
Czytaj też: W Amazonii działa leśna sieć alarmowa. Ptaki i małpy korzystają z niej wspólnie
Wyciągnięte przez badaczy wnioski znajdą zastosowanie nie tylko względem samej Methany. Ich autorzy sugerują, że wiele wulkanów uznawanych dziś za wygasłe może w rzeczywistości pozostawać aktywnych pod powierzchnią. To z kolei rodzi pytania o realne ryzyko erupcji w miejscach, które dotąd nie były uznawane za szczególnie niebezpieczne.
Innymi słowy, wulkany mogą przez bardzo długi czas magazynować magmę, a ewentualne przebudzenie może nastąpić stosunkowo szybko i bez wyraźnych wcześniejszych sygnałów. Ustalenia na temat Methany pokazują więc, że cisza geologiczna bywa złudna. To, co wygląda na uśpione, może w rzeczywistości być w trakcie powolnego gromadzenia energii.
Źródło: Science Advances
