Geolodzy dotarli do źródła tajemniczych deformacji, które kryją się pod powierzchnią Afryki

Afryka powoli pęka na dwie części, a w odległej przyszłości może powstać zupełnie nowy ocean. Naukowcy postanowili zidentyfikować zjawiska związane z tym procesem, określanym mianem ryftowania, czyli rozciągania i rozrywania skorupy ziemskiej. I choć jest on znany geologom od dekad, to wciąż cechuje się licznymi niewiadomymi. Teraz sytuacja uległa zmianie.
zdjęcie poglądowe

zdjęcie poglądowe

Proces, który rozrywa Afrykę na dwie części

W klasycznym ujęciu zakłada się, że deformacje terenu zachodzą głównie prostopadle do osi ryftu. Innymi słowy, kontynent rozciąga się na boki, tworząc charakterystyczne doliny oraz uskoki. Tymczasem w Afryce Wschodniej zaobserwowano coś znacznie bardziej zaskakującego. Wieloletnie, precyzyjne pomiary GPS wykazały tam, że część obszaru przemieszcza się również równolegle do ryftu, co przez długi czas pozostawało niewyjaśnioną zagadką.

Czytaj też: Od dżungli Borneo po próbki z dalekiego kosmosu. Prof. Kruszewski w rozmowie o realiach pracy geologa

Przełom przyniosły dopiero zaawansowane symulacje komputerowe 3D, które pozwoliły zajrzeć głęboko pod powierzchnię Ziemi. Badacze ustalili, że za tę nietypową deformację odpowiada ogromna struktura geologiczna znana jako African Superplume. To gigantyczny strumień gorącej materii płaszcza ziemskiego, który wznosi się z bardzo dużych głębokości – prawdopodobnie aż z rejonu granicy jądra i płaszcza – i przemieszcza się pod kontynentem w kierunku północno-wschodnim.

To właśnie ta struktura generuje poziome przepływy materii pod litosferą, które niejako ciągną fragmenty skorupy wzdłuż osi ryftu. W efekcie powstaje dodatkowy, wcześniej niewytłumaczalny kierunek deformacji. Jak podkreślają naukowcy, klasyczne siły działające bliżej powierzchni – takie jak różnice gęstości skał czy wypiętrzenie terenu – odpowiadają za standardowe rozciąganie prostopadłe. Jednak dopiero uwzględnienie głębokich procesów w płaszczu pozwala w pełni zrozumieć to, co dzieje się w Afryce Wschodniej.

Strumień gorącej materii na dużych głębokościach

Badania te kończą wieloletni spór w środowisku geologów. Przez lata część naukowców twierdziła, że za rozpad kontynentu odpowiadają głównie procesy zachodzące w górnej części litosfery, inni wskazywali na znacznie głębsze mechanizmy związane z dynamiką płaszcza Ziemi. Nowe wyniki pokazują, iż obie grupy miały częściowo rację. Ale to właśnie głęboki przepływ materii odgrywa kluczową rolę w wyjaśnieniu najbardziej nietypowych zjawisk.

Jako że mówimy o jednym z nielicznych miejsc na świecie, gdzie można w czasie rzeczywistym obserwować proces rozpadu kontynentu, to zgromadzone informacje są bardzo cenne. Tamtejszy system rozciąga się na tysiące kilometrów: od rejonu Morza Czerwonego aż po Mozambik, stanowiąc naturalne laboratorium dla badań nad tektoniką płyt.

Czytaj też: Baobaby zawierają informacje, jakich ludzkość nie mogłaby zdobyć w inny sposób. Ich pamięć obejmuje setki lat

W długiej perspektywie skutki tych procesów będą ogromne. Afryka stopniowo dzieli się na dwie płyty tektoniczne, a powstająca szczelina może w ciągu milionów lat wypełnić się wodą, tworząc nowy ocean. Choć dla człowieka zmiany te są praktycznie niezauważalne, bo zachodzą w tempie liczonym w centymetrach rocznie, to dla geologów stanowią bezcenne źródło wiedzy o tym, jak kształtowała się powierzchnia naszej planety w przeszłości i jak będzie wyglądać w przyszłości.

Źródło: Geophysical Research Letters

Aleksander KowalA
Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów.