Proces, który rozrywa Afrykę na dwie części
W klasycznym ujęciu zakłada się, że deformacje terenu zachodzą głównie prostopadle do osi ryftu. Innymi słowy, kontynent rozciąga się na boki, tworząc charakterystyczne doliny oraz uskoki. Tymczasem w Afryce Wschodniej zaobserwowano coś znacznie bardziej zaskakującego. Wieloletnie, precyzyjne pomiary GPS wykazały tam, że część obszaru przemieszcza się również równolegle do ryftu, co przez długi czas pozostawało niewyjaśnioną zagadką.
Czytaj też: Od dżungli Borneo po próbki z dalekiego kosmosu. Prof. Kruszewski w rozmowie o realiach pracy geologa
Przełom przyniosły dopiero zaawansowane symulacje komputerowe 3D, które pozwoliły zajrzeć głęboko pod powierzchnię Ziemi. Badacze ustalili, że za tę nietypową deformację odpowiada ogromna struktura geologiczna znana jako African Superplume. To gigantyczny strumień gorącej materii płaszcza ziemskiego, który wznosi się z bardzo dużych głębokości – prawdopodobnie aż z rejonu granicy jądra i płaszcza – i przemieszcza się pod kontynentem w kierunku północno-wschodnim.
To właśnie ta struktura generuje poziome przepływy materii pod litosferą, które niejako ciągną fragmenty skorupy wzdłuż osi ryftu. W efekcie powstaje dodatkowy, wcześniej niewytłumaczalny kierunek deformacji. Jak podkreślają naukowcy, klasyczne siły działające bliżej powierzchni – takie jak różnice gęstości skał czy wypiętrzenie terenu – odpowiadają za standardowe rozciąganie prostopadłe. Jednak dopiero uwzględnienie głębokich procesów w płaszczu pozwala w pełni zrozumieć to, co dzieje się w Afryce Wschodniej.
Strumień gorącej materii na dużych głębokościach
Badania te kończą wieloletni spór w środowisku geologów. Przez lata część naukowców twierdziła, że za rozpad kontynentu odpowiadają głównie procesy zachodzące w górnej części litosfery, inni wskazywali na znacznie głębsze mechanizmy związane z dynamiką płaszcza Ziemi. Nowe wyniki pokazują, iż obie grupy miały częściowo rację. Ale to właśnie głęboki przepływ materii odgrywa kluczową rolę w wyjaśnieniu najbardziej nietypowych zjawisk.
Jako że mówimy o jednym z nielicznych miejsc na świecie, gdzie można w czasie rzeczywistym obserwować proces rozpadu kontynentu, to zgromadzone informacje są bardzo cenne. Tamtejszy system rozciąga się na tysiące kilometrów: od rejonu Morza Czerwonego aż po Mozambik, stanowiąc naturalne laboratorium dla badań nad tektoniką płyt.
W długiej perspektywie skutki tych procesów będą ogromne. Afryka stopniowo dzieli się na dwie płyty tektoniczne, a powstająca szczelina może w ciągu milionów lat wypełnić się wodą, tworząc nowy ocean. Choć dla człowieka zmiany te są praktycznie niezauważalne, bo zachodzą w tempie liczonym w centymetrach rocznie, to dla geologów stanowią bezcenne źródło wiedzy o tym, jak kształtowała się powierzchnia naszej planety w przeszłości i jak będzie wyglądać w przyszłości.
Źródło: Geophysical Research Letters
