Weber postanowił jednak sprawdzić, co się stanie, gdy do starego, poczciwego kotła dorzuci się Wi-Fi, czujniki temperatury i aplikację. Efektem jest Performer Smart Charcoal Grill – pierwszy węglowy grill marki z cyfrowym sterowaniem temperaturą. Brzmi jak sprzęt dla ludzi, którzy chcą wysłać powiadomienie do znajomych, że ich żeberka osiągnęły właśnie idealny etap karmelizacji. W praktyce kryje się za tym jednak całkiem rozsądna próba rozwiązania problemu, który zna każdy, kto choć raz porwał się na dłuższe grillowanie.
Węgiel nadal ma charakter
Grillowanie na węglu ma w sobie coś przyjemnie analogowego. Rozpalasz, czekasz, obserwujesz dym, pilnujesz przepływu powietrza, przesuwasz brykiet tam, gdzie potrzeba. To zajęcie dla tych, którzy lubią mieć ręce zajęte, a głowę chwilowo wolną od ekranu. Problem pojawia się wtedy, gdy zamiast szybkich kiełbasek i warzyw planujesz kilka godzin z karkówką, mostkiem wołowym albo dużym kawałkiem mięsa do powolnego pieczenia.
Właśnie tu zaczyna się prawdziwa wartość nowych rozwiązań Webera. Performer Smart Charcoal Grill ma sterownik z ekranem LCD, który kontroluje temperaturę przez regulowanie dopływu powietrza do żaru. Wentylator nie zastępuje węgla, nie przewraca mięsa i nie zamienia właściciela w zawodowego pitmastera w weekend. Pilnuje jednak, by temperatura nie zaczęła żyć własnym życiem, gdy gospodarz akurat rozmawia z gośćmi, nakrywa do stołu albo po prostu przestał przez kwadrans patrzeć pod pokrywkę.
Największa różnica między wygodnym grillowaniem a zmęczonym czuwaniem nad grillem nie polega na tym, że telefon pokazuje wykres. Chodzi o możliwość odpuszczenia tej nerwowej kontroli, która przy długim pieczeniu potrafi zmienić rodzinne popołudnie w dyżur techniczny.
Weber obiecuje też tryb Rapidfire Assist, który ma szybciej rozpalać węgiel i przyspieszać nagrzewanie. Każda osoba, która próbowała rozpalić grill tuż przed przyjazdem gości, wie, że kilka uratowanych minut potrafi poprawić atmosferę bardziej niż najładniejszy zestaw sztućców do steków.
Najbardziej praktyczny może być dodatek do starego grilla
Nowy Performer ma amerykańską cenę od 599 dolarów, czyli około 2 260 zł, za podstawowy wariant smart. Wersja premium kosztuje 799 dolarów, czyli około 3 010 zł. To już poziom, przy którym wiele osób spojrzy najpierw na swój obecny grill, potem na rachunek i dopiero później na aplikację. Weber najwyraźniej przewidział ten moment, dlatego przygotował także Kettle Smart Ring.

To nakładka przeznaczona do 57-centymetrowych, czyli 22-calowych, węglowych grilli Webera. Ma dawać możliwość kontroli temperatury i łączności bez wymiany całego sprzętu. Amerykańska cena wynosi 279,99 dolarów, czyli około 1 050 zł. Nadal nie jest to zakup impulsywny, ale dla osoby, która ma sprawny klasyczny grill i zaczęła traktować weekendowe barbecue poważniej niż jako obowiązkowy etap majówki, może być bardziej sensowny niż zakup nowego urządzenia za kilka tysięcy złotych.
Termometr, który kończy zgadywanie
W pakiecie nowych akcesoriów Webera są też bezprzewodowe sondy do mięsa, przewodowy czujnik temperatury rusztu oraz Smart Hub Display and Booster – mały ekran, który może współpracować z kilkoma sondami i wzmacniać ich połączenie. To zestaw rzeczy mniej spektakularnych niż grill sterowany telefonem, ale dla wielu użytkowników prawdopodobnie bardziej użytecznych.
Bezprzewodowa sonda z etui ładującym kosztuje 114,99 dolarów, czyli około 430 zł. Sam czujnik przewodowy wyceniono na 39,99 dolarów, czyli około 150 zł, a dodatkowy ekran z funkcją wzmacniacza łączności na 89,99 dolarów, czyli około 340 zł. Sondy mają działać nie tylko z grillami Webera, lecz także z innymi urządzeniami, a czujnik przewodowy można wykorzystywać również w piekarniku.
Tu technologia ma największy sens, bo temperatura wewnątrz mięsa jest jednym z tych parametrów, których nie da się pewnie ocenić wzrokiem, doświadczeniem ani deklaracją wujka, że robi takie steki od trzydziestu lat. Można nauczyć się piec świetnie bez elektronicznych czujników, jasne. Można też przez kilka sezonów kroić kurczaka w połowie, żeby sprawdzić, czy na pewno już gotowy, i regularnie wypuszczać z niego cały sok na deskę. Wolę jednak, gdy technologia pomaga uniknąć takich domowych rytuałów.
Aplikacja nie doprawi mięsa za nas
Wraz z nowymi urządzeniami Weber rozwija platformę Weber Connect. Aplikacja ma pozwalać podglądać temperaturę, ustawiać timery, odbierać powiadomienia o konieczności obrócenia mięsa albo podania go na stół. Zintegrowany grill może też wysyłać alerty związane z paliwem. To zestaw funkcji, który łatwo wyśmiać jako próbę wsadzenia smartfona w każdą szczelinę życia. I częściowo byłoby to uzasadnione.
Grillowanie nie powinno kończyć się kolejnym obowiązkiem zerkania w ekran. Nikt nie marzy o tym, by przy stole dyskutować o aktualizacji oprogramowania do czujnika temperatury. Aplikacja nie nauczy też człowieka podstaw: nie zastąpi dobrego mięsa, rozsądnego przyprawienia ani cierpliwości. Nie uratuje steka, który leżał nad płomieniem za długo, bo właściciel zbyt mocno uwierzył w magiczną moc powiadomień.

Ale dobrze użyta technologia może zdjąć z barków część najnudniejszej pracy. W tym przypadku chodzi o pilnowanie stabilnej temperatury, kontrolę wnętrza mięsa i spokojniejsze prowadzenie długiego pieczenia. To więcej niż gadżetowa ciekawostka, zwłaszcza dla osób, które chcą przejść od przypadkowego grillowania do rzeczywiście dobrego barbecue, ale nie mają ochoty spędzać każdej soboty na studiowaniu zachowania brykietu pod pokrywką.
Grill przyszłości nadal pachnie dymem
Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że Weber nie próbuje odciąć się od tradycji. Nadal mamy węgiel, popiół, dym i pokrywkę, pod którą dzieje się cała kulinarna robota. Cyfrowe elementy pojawiają się po to, by lepiej ogarnąć temperaturę i czas. W grillu węglowym nie odbierają mu charakteru, o ile nie zaczynamy traktować aplikacji jako substytutu własnego rozsądku.
Mam wrażenie, że właśnie taki kierunek ma przyszłość domowych sprzętów do ogrodu. Mniej technologii dla technologii, więcej rozwiązań, które pozwalają spędzić czas z ludźmi zamiast przy urządzeniu. Kto chce, nadal będzie siedział obok grilla, obserwował żar i mówił, że ręcznie ustawione przesłony są lepsze od każdego algorytmu. I dobrze. Kto inny wybierze powiadomienie w telefonie, bo chciałaby na chwilę usiąść z gośćmi, a nie pełnić funkcję operatora paleniska. Obie wersje grillowania mogą istnieć obok siebie.
