Nowy Weber Santa Maria Grill idzie w zupełnie inną stronę. Tu znowu trzeba patrzeć na ogień, czuć temperaturę, przesuwać jedzenie bliżej albo dalej od żaru i zaakceptować, że gotowanie pod chmurką nie zawsze musi przypominać obsługę ekspresu do kawy. Weber pokazał swój pierwszy grill w stylu Santa Maria, czyli sprzęt do gotowania nad żywym ogniem, z rusztem podnoszonym i opuszczanym ręczną korbą. Cena ma startować od 899 dolarów, czyli około 3460 zł, a większa wersja premium od 1299 dolarów, czyli około 5000 zł. Dostępność zapowiadana jest na początek 2027 roku.
Santa Maria, czyli grillowanie dla cierpliwszych
Styl Santa Maria wywodzi się z Kalifornii i w najprostszym ujęciu polega na pieczeniu nad żarem z drewna, z możliwością regulowania wysokości rusztu. W praktyce to bardzo wdzięczna metoda: ogień nie jest tylko źródłem ciepła, lecz elementem, który trzeba prowadzić. Jedzenie można opuścić niżej, gdy potrzebujemy mocnego przypieczenia, albo podnieść wyżej, gdy wymaga spokojniejszego dopiekania.

W Weberze zakres regulacji ma wynosić od 2 do 27 cali nad ogniem, czyli od około 5 do 69 cm. To spora różnica, bo przy żywym ogniu kilka centymetrów potrafi zdecydować, czy mamy apetycznie przypieczony kawałek mięsa, czy nerwowe skrobanie zwęglonej warstwy nożem.
Trochę ogniska, trochę kuchni ogrodowej
Weber zapowiada dwa rozmiary grilla, pięcioletnią ograniczoną gwarancję i konstrukcję stworzoną do różnych technik: od mocnego obsmażania, przez pieczenie, po wolniejsze gotowanie nad żarem. Pojawia się też m.in. osobna strefa na drewno, rozwiązania do pracy z kilkoma strefami temperatury i ponad 750 cali kwadratowych powierzchni roboczej w opisywanej konfiguracji. To już nie jest mały grill, który wyciąga się z garażu na dwie kiełbaski. To raczej sprzęt dla kogoś, kto naprawdę lubi spędzać czas przy ogniu.

Z jednej strony grill za około 3460 zł w podstawowej wersji nie będzie zakupem spontanicznym. Zwłaszcza że mówimy o sprzęcie, który wymaga miejsca, drewna, czasu i pewnej odporności na dym. Z drugiej strony coraz częściej widać, że ogrodowe gotowanie rozwarstwia się na dwa światy. Jeden chce maksymalnej wygody i przewidywalności. Drugi szuka czegoś bardziej surowego, mniej automatycznego, bardziej zbliżonego do gotowania niż do odgrzewania weekendowego rytuału.
Dlaczego taki grill ma dziś sens?
Nie zdziwiłabym się, gdyby Santa Maria Grill trafił dokładnie w ten drugi nastrój. Po latach zachwytu nad inteligentnymi urządzeniami ludzie zaczynają doceniać rzeczy, które angażują ręce i uwagę. Widać to w kawie przelewowej, pieczeniu chleba, winylach, ręcznych młynkach, żeliwnych patelniach i całej tej codziennej tęsknocie za czymś, co nie jest tylko kliknięciem w ekran.

Grill Santa Maria ma w sobie coś podobnego, zostawia użytkownikowi przestrzeń na decyzje. Trzeba obserwować płomień, reagować na tłuszcz skapujący na żar, przesuwać składniki, pilnować drewna. Dla części osób to będzie uciążliwe. Dla innych właśnie o to chodzi. Grillowanie staje się wtedy małym wydarzeniem, a nie zadaniem do odhaczenia między koszeniem trawy a wyniesieniem naczyń.
Weber przypomina, że prostota też może być premium
Weber nie idzie wyłącznie w stronę kolejnych elektronicznych udogodnień. Marka przez lata kojarzyła się z klasycznym grillem kulistym, sprzętem prostym, masowym i dla wielu osób wręcz domyślnym. Santa Maria Grill pokazuje, że w segmencie outdoor cooking nadal jest miejsce na mechanikę, stal, drewno i korbę.

Taki grill dobrze wygląda na zdjęciach, a samo hasło „live fire” brzmi wystarczająco dobrze, żeby przyciągnąć osoby zmęczone gazowymi skrzynkami ustawionymi równo pod płotem. Ale za tym obrazkiem stoi całkiem konkretna funkcja. Regulowana wysokość rusztu naprawdę zmienia sposób pracy z temperaturą. Drewno daje aromat, którego nie da się w pełni podrobić brykietem ani gazem.
Dla kogo jest taki sprzęt?
Nie każdy potrzebuje ogrodowego stanowiska do pracy z żywym ogniem. Jeśli ktoś grilluje trzy razy w sezonie i najchętniej wrzuca na ruszt gotowe szaszłyki z marketu, taki zakup będzie przesadą. Jeśli jednak grillowanie jest pretekstem do spotkania, eksperymentowania i spokojnego siedzenia przy ogniu, Weber Santa Maria może być jednym z ciekawszych sprzętów, które pojawią się w tej kategorii.
W czasach, gdy producenci często próbują przekonać nas, że najlepsze urządzenie to takie, które zrobi wszystko za nas, taki grill brzmi trochę jak powrót do bardziej namacalnej przeszłości. Trzeba będzie przy nim stać. Trzeba będzie się ubrudzić. Trzeba będzie nauczyć się ognia. I trudno mi nie stwierdzic, że właśnie to może być jego największą zaletą.
