Sekret za sto tysięcy talarów

Obsesja okazała się jednak silniejsza i już rok później zaprezentował drugi model, znacznie większy. Wirujące drewniane koło miało 275 cm średnicy i 15 cm grubości, ważyło około 18 kg.

W 1714 roku odwiedził go jeden z gigan­tów ówczesnej nauki Gottfried Leibniz. Bessler zaprezentował swoje perpetuum mobile i choć zgodnie z pierwszą zasadą dynamiki Newto­na takie urządzenie nie miało prawa powstać, przekonał gościa, że jednak powstało. Leibniz i Newton darzyli się szczerą nienawiścią wywoła­ną sporem o pierwszeństwo odkrycia rachunku Oskarżali się wzajemnie o pla­giat i bezkrytycznie przyjmowali wszystko, co mogło zaszkodzić reputacji rywala. Zachwycony Leibniz napisał więc list do angielskiego fizyka Roberta Erskine’a, który przebywał jako dorad­ca naukowy na dworze cara Piotra I Wielkiego. Przedstawił wnim Besslera jako „swego przyja­ciela”, a jego dzieło jako „niezwykły wynalazek”.

W ten sposób prowincjonalny konstruktor zyskał światową sławę. Jej echa dotarły na dwór księcia Hesji-Kassel, prywatnie wielkiego miłoś­nika techniki, który postanowił zostać sponso­rem Orffyreusza. Ten zwietrzył okazję do zbicia fortuny i ogłosił, że sprzeda instrukcję budowy poruszającej się samoistnie maszyny za 100 ty­sięcy talarów. Na dowód szczerości swych in­tencji zapewnił, że jeśli urządzenie nie zadziała, zwróci pieniądze.

Była to' gigantyczna suma i jedynie car wy- ~raził wstępne zainteresowanie. Zażądał jednak pokazania projektu uczonym, których wyśle do Saksonii. Bessler bał się, że jeśli ktoś fachowym okiem obejrzy wynalazek, potem go skopiuje. Tak przynajmniej tłumaczył powody, dla któ­rych nie dopuszczał nikogo do swoich kół.

W odróżnieniu od cara książę Karol nie stawiał żadnych warunków. Chociaż oferował jedynie 4 tysiące talarów rocznej pensji, miesz­kanie, wyżywienie i pokrycie kosztów budowy urządzenia, Orffyreusz przyjął jego propozycję. Przeprowadził się na zamek Weissenstein, gdzie zbudował czwarte już, największe koło średnicy 3,7 m i grubości 36 cm. Ten obiekt zaprezentował w1717 roku grupie uczonych i notabli.

Triumfujące perpetuum mobile

Nawet im nie pokazał jednak wszystkie­go. Pozwolił, by obejrzeli koło, sprawdzili oś, na której się obracało, ale wnętrze i dużą część konstrukcji okrył nasyconym olejem płótnem. Obserwatorzy mogli stwierdzić, że urządzenie działa, lecz nie dowiedzieli się, w jaki sposób.

Co bardziej spostrzegawczy zauważyli, że koło było zamocowane na poziomej osi pod­trzymywanej przez drewniane belki i zwisały z niego ciężarki na sznurkach pełniące rolę wa­hadła. Podejrzewali, że są to jakieś stabilizatory ruchu. Słyszeli też odgłos opadających kul lub ciężarków. Jeden z arystokratów upierał się, że widział dwie koliste obręcze, inny - drugie koło i lusterka.

Naciskany przez wszystkich Bessler zapo­wiedział, że wkrótce ujawni swój sekret. W roku 1719 faktycznie wydał broszurę „Triumfujące perpetuum mobile Orffyreusza”. Podał w niej jednak tylko bardzo ogólnikowe i mgliste infor­macje typu „wewnętrzny mechanizm tej maszy­ny polega na takim rozmieszczeniu ciężarków, że pod wpływem ich ruchu wahadłowego koło raz wprawione w rotację nie zatrzyma się, do­póki cały układ nie zmieni swego położenia”. W innym miejscu dodawał, że długość waha­deł i waga ciężarków przymocowanych do ob­racającego się koła została tak dobrana, by nigdy nie osiągnęły stanu równowagi i napędzały je w nieskończoność.

Sceptyków tym nie przekonał. Izaac Newton powtarzał, że fantaści, którzy „próbują zbudować perpetuum mobile, chcą stworzyć coś z niczego, co jest niemożliwe.