Pierwsze prezerwatywy

Już w starożytnym Egipcie zaczęto poszukiwać różnych sposobów zapobiegania ciąży oraz chorobom wenerycznych. Pomysłowość naszych przodków nie miała granic – w tym celu używano naprawdę różnych materiałów, np. płótna, srebra, rybich pęcherzy czy muszli ślimaka. Cóż, nietrudno zgadnąć, że ten sposób miał wiele wad, a poza wątpliwą przyjemnością korzystania z takiej „ochrony” najpoważniejszą z nich była z pewnością jego nieskuteczność. Pierwsze bardziej zbliżone do dzisiejszych prezerwatywy powstały w XVI wieku, kiedy to w Europie panowała epidemia syfilisu. Szukając środka, który zaradziłby temu problemowi, wynaleziono specjalne lniane woreczki, nasączone solami nieorganicznymi oraz nakładane na członka.
 

Od płótna do gumy

XVII i XVIII wiek upłynęły pod znakiem prezerwatyw produkowanych przede wszystkim z jelit kóz, owiec czy świni. Brzmi mało zachęcająco, a jednak się sprawdzało - co więcej, modele te były używane wielokrotnie. Po zapełnieniu zbiorniczka po prostu się go opróżniało, myło, suszyło, a następnie wykorzystywało ponownie. Tego typu eksponaty do dziś znajdziemy w muzeach, a ich dobry stan naprawdę zastanawia. W końcu w XIX wieku Charles Goodyear stworzył pierwszą gumową prezerwatywę. Chociaż była ona również wielokrotnego użytku oraz dość pokaźnej grubości, już wkrótce ruszyła produkcja jednorazowych, cienkich „gumek”, które szybko zawitały do aptek, a nieco później zaczęły być dostępne nawet w ulicznych automatach.
 

Nowoczesne prezerwatywy

Dziś większość dostępnych na rynku prezerwatyw produkowana jest z lateksu. Coraz większym powodzeniem cieszą się jednak nie uczulające kondomy z innych materiałów. Prawdziwym przełomem stało się zastosowanie poliizoprenu – syntetycznego materiału, który sprawia, że prezerwatywa jest ledwo wyczuwalna i zapewnia maksymalnie naturalne odczucia podczas stosunku. Oznacza to intensywne wrażenia oraz możliwość budowania jeszcze głębszej więzi fizycznej i emocjonalnej pomiędzy partnerami. Takie możliwości dają m.in. nielateksowe prezerwatywy UnimilSKYN w eleganckim, czarnym opakowaniu. W aptekach i sklepach nie brakuje też „gumek” w różnych smakach i kolorach, czy też ze specjalnymi wypustkami.