Nowe badania obalają mit o Endurance. Shackleton wiedział o wadach konstrukcyjnych statku?

Historia HMS Endurance od ponad stu lat funkcjonuje w zbiorowej świadomości jako opowieść o najsilniejszym statku polarnym swoich czasów, który uległ antarktycznemu żywiołowi. Romantyczna wizja potężnej jednostki zmiażdżonej przez lodowe kleszcze w listopadzie 1915 roku wydaje się jednak potrzebować poważnej korekty.
Wrak HMS Endurance

Wrak HMS Endurance

Okazuje się, że legenda słynnej ekspedycji Sir Ernesta Shackletona kryje znacznie bardziej złożoną prawdę. Badanie profesora Jukki Tuhkuriego z Uniwersytetu Aalto, opublikowane w czasopiśmie Polar Record, podważa dotychczasowe wyobrażenia o przyczynach katastrofy. Według fińskiego naukowca Endurance wcale nie był najsolidniejszym statkiem polarnym epoki, a co więcej – zarówno konstruktor, jak i kapitan zdawali sobie sprawę z jego konstrukcyjnych niedostatków.

HMS Endurance wcale nie był tak wytrzymały, jak go reklamowano

Analiza techniczna przeprowadzona przez Tuhkuriego, specjalisty od mechaniki lodu uczestniczącego w misji Endurance22, przynosi zaskakujące wnioski. Statek miał fundamentalne słabości w porównaniu z innymi jednostkami eksplorującymi wówczas antarktyczne wody.

Czytaj też: Co za odkrycie w Bałtyku! To wrak z II wojny światowej

Jak zauważa badacz:

Nawet prosta analiza strukturalna pokazuje, że statek nie został zaprojektowany na warunki lodu ściśniętego, które ostatecznie go zatopiły.

Najsłabszym punktem okazała się maszynownia, zajmująca nieproporcjonalnie dużą część kadłuba. Belki pokładowe i ramy były wyraźnie słabsze niż w innych statkach polarnych, a najbardziej krytyczny brak dotyczył ukośnych belek wzmacniających, które mogłyby zwiększyć odporność na ściskający nacisk lodu. Te konstrukcyjne niedociągnięcia znalazły potwierdzenie w relacjach naocznych świadków – fizyk ekspedycji Reginald James odnotował w dzienniku, że “nacisk koncentrował się głównie w rejonie maszynowni, gdzie nie ma belek o żadnej wytrzymałości”, co potwierdził później kapitan Frank Worsley.

Co szczególnie interesujące, Shackleton jeszcze przed wyprawą zdawał sobie sprawę z ograniczeń swojego statku. W prywatnej korespondencji z żoną Emily wyrażał żal dotyczący wad Endurance, stwierdzając, że “wymieniłby go na starego Nimroda w każdej chwili”. Jeszcze bardziej wymowne jest to, że podczas wizyty w norweskiej stoczni rekomendował zastosowanie ukośnych belek wzmacniających dla statku Deutschland – tej samej jednostki, która później przetrwała miesiące uwięzienia w ściskającym lodzie bez poważnych uszkodzeń.

Badania wraku HMS Endurance pokazują, że statek wcale nie był tak wytrzymały, jak wielu się wydawało

Endurance został zaprojektowany przede wszystkim z myślą o arktycznych warunkach, gdzie lód jest mniej dynamiczny. Tymczasem w Antarktyce statek musiał zmierzyć się z zupełnie innymi wyzwaniami – niebezpieczeństwa związane z ruchomym lodem i obciążeniami ściskającymi były wówczas dobrze znane projektantom statków polarnych.

Warto podkreślić, że badanie Tuhkuriego nie ma na celu deprecjonowania heroicznej postawy załogi. Przeciwnie – dodaje nowy wymiar do ich historii, ukazując, że musieli stawić czoła nie tylko ekstremalnym warunkom, ale także ograniczeniom technicznym swojego statku.

Jak zauważa naukowiec:

Możemy spekulować na temat presji finansowej czy ograniczeń czasowych, ale prawda jest taka, że nigdy nie dowiemy się, dlaczego Shackleton podjął takie, a nie inne decyzje. Przynajmniej teraz mamy bardziej konkretne ustalenia, aby uwiarygodnić te historie.

Podwodne zdjęcia wraku wykonane podczas ekspedycji Endurance22 potwierdzają uszkodzenia opisane w dziennikach – oderwanie steru i rufostemu oraz prawdopodobnie części stępki, co ostatecznie doprowadziło do rozerwania statku na dwie części. Badania przeprowadzone w największym na świecie basenie lodowym Aalto Ice and Wave Tank rzucają nowe światło na jedną z najsłynniejszych katastrof morskich, pokazując przy okazji, jak ważne jest interdyscyplinarne podejście do rozwiązywania historycznych zagadek.

Mit o “najsilniejszym statku polarnym” ustępuje miejsca bardziej złożonej, ale i bardziej ludzkiej opowieści o podejmowaniu ryzyka, kompromisach i heroizmie w obliczu znanych, lecz zaakceptowanych ograniczeń. To właśnie ta ludzka strona historii – z jej wątpliwościami i trudnymi decyzjami – wydaje się dziś najbardziej fascynująca.

Marcin PowęskaM
Napisane przez

Marcin Powęska

Biolog, redaktor naukowy Międzynarodowego Centrum Badań Oka (ICTER), dziennikarz popularnonaukowy OKO.press i serwisu Cowzdrowiu.pl. Publikował na łamach portalu Interia, w papierowych wydaniach magazynów "Focus", "Wiedza i Życie" i "Świat Wiedzy".