W Stanach Zjednoczonych rusza rozszerzona akcja serwisowa obejmująca 43 913 motocykli. Na liście znalazły się popularne Rebel 300, Rebel 500 oraz SCL500. Powodem jest śruba blokady kierownicy, która w części egzemplarzy może się poluzować, wypaść i znaleźć dokładnie tam, gdzie zdecydowanie nie powinna – pomiędzy ramą a kolumną kierownicy. Jeśli do tego dojdzie, może utrudnić sterowanie motocyklem i zwiększyć ryzyko wypadku.
Prawie 44 tysiące motocykli i jeden niewielki element
Akcja oznaczona przez NHTSA numerem 26V500 i przez Hondę kodem KUO obejmuje na amerykańskim rynku modele CMX500 Rebel z lat 2017-2023 oraz 2025, CMX300 Rebel z lat 2017-2023 oraz 2025-2026, a także SCL500 z rocznika 2025. Producent uznał, że cała wskazana populacja powinna zostać potraktowana jako potencjalnie dotknięta wadą.
Sama konstrukcja problemu jest niemal podręcznikowym przykładem tego, jak drobiazg potrafi znaleźć się w wyjątkowo niefortunnym miejscu. Poluzowana śruba może opaść pomiędzy ramę a kolumnę kierownicy. Podczas jazdy kierownica musi poruszać się swobodnie, więc nawet niewielki metalowy element pojawiający się w tej przestrzeni staje się zagrożeniem, którego trudno bagatelizować.

Sterowniki, czujniki i oprogramowanie przyzwyczaiły nas już do tego, że mogą czasem wymagać poprawki. Tutaj źródłem całego zamieszania jest zwykła śruba i sposób, w jaki została dokręcona.
Problem prowadzi prosto na linię montażową
Wyjaśnienie Hondy jest wyjątkowo konkretne. Instrukcja montażowa dotycząca dokręcania jednokierunkowej śruby krzyżakowej miała być nieprecyzyjna. Nie opisano odpowiednio konieczności przyłożenia właściwej siły w osi śruby. Po zmianie osoby szkolącej pracowników z instrukcji zniknęła również informacja o używaniu obu rąk podczas dokręcania. Narzędzie mogło więc być prowadzone pod kątem zamiast prostopadle do śruby.
Do tego doszedł kolejny detal. Końcówka narzędzia używanego na linii montażowej zużywała się i nie była wymieniana odpowiednio szybko. Efektem mogły być różnice w momencie dokręcania poszczególnych śrub. Honda zmieniła procedurę produkcyjną 22 września 2025 roku, dlatego później wyprodukowane motocykle nie powinny mieć tego problemu.

Można projektować coraz doskonalsze silniki, systemy kontroli trakcji czy elektroniczne skrzynie biegów, a bezpieczeństwo nadal potrafi zależeć od zużytej końcówki wkrętaka, jasnej instrukcji i tego, pod jakim kątem pracownik przyłożył narzędzie. Zaawansowana produkcja pozostaje sumą tysięcy bardzo prostych czynności. Każda z nich musi zostać wykonana dobrze.
Pierwsza akcja okazała się za mała
Honda zajmuje się tym problemem od kilku miesięcy. W marcu 2026 roku podjęto decyzję o wcześniejszej akcji serwisowej oznaczonej numerem 26V146. Później pojawiły się jednak zgłoszenia dotyczące motocykli spoza pierwotnie wyznaczonej grupy. Kolejne przypadki odnotowano w maju i czerwcu, po czym producent ponownie przeanalizował zakres produkcji. 23 lipca zapadła decyzja o rozszerzeniu akcji.
Według dokumentacji przekazanej amerykańskiej administracji do 23 lipca Honda miała dwie reklamacje gwarancyjne związane z problemem. Nie odnotowano w USA obrażeń ani przypadków śmiertelnych. To ważna informacja, bo przy takim scenariuszu awarii konsekwencje mogłyby być znacznie poważniejsze.
Rozszerzenie akcji pokazuje też sens systemu, który pozwala wrócić do wcześniejszych założeń. Pierwszy zakres okazał się niewystarczający, pojawiły się nowe dane, więc granice akcji przesunięto. Dla właściciela motocykla dodatkowa wizyta w serwisie oczywiście nie jest atrakcją sezonu. Znacznie gorzej byłoby jednak uznać kilka kolejnych przypadków za statystyczny szum.

Naprawa jest prosta, ale lepiej jej nie odkładać
Autoryzowane serwisy Hondy mają wymienić śrubę blokady kierownicy, zastosować środek zabezpieczający gwint przed odkręcaniem i zamontować element zgodnie z poprawioną procedurą oraz właściwym momentem dokręcenia. Naprawa dla właścicieli motocykli objętych amerykańską akcją będzie bezpłatna. Powiadomienia mają być wysyłane od około 21 września 2026 roku.
Warto przy tym podkreślić, że opisywana akcja została ogłoszona w USA. W przypadku motocykla sprowadzonego ze Stanów najlepiej sprawdzić numer VIN w bazie akcji serwisowych Hondy lub NHTSA. Właściciele egzemplarzy pochodzących z innych rynków powinni natomiast zweryfikować informacje u lokalnego importera, ponieważ zakres poszczególnych akcji może się różnić między krajami. Honda sama wskazuje VIN jako najpewniejszy sposób sprawdzenia, czy konkretny pojazd podlega kampanii serwisowej.
Motocykle rozwijają się dziś w stronę coraz bardziej zaawansowanych maszyn, ale fizyka pozostaje bezlitosna. Śruba ma być dokręcona właściwie, narzędzie ma być sprawne, a procedura na tyle jednoznaczna, żeby nie pozostawiała miejsca na interpretację. Czasami właśnie od takich rzeczy zależy, czy podczas skrętu motocykl pojedzie dokładnie tam, gdzie planowała jego właścicielka albo właściciel.
