Letbe to marka należąca do chińskiej grupy Haojin, obecna w Europie między innymi przez hiszpańską dystrybucję, a Punk 500 ma być jedną z tych maszyn, które kuszą młodszych kierowców wyglądem, ceną i wyposażeniem. W Niemczech mówi się o cenie 6100 euro plus 249 euro kosztów dodatkowych, czyli łącznie około 27 000. Jak na 500-kę z ABS-em Boscha, kontrolą trakcji, odwróconym widelcem, keylessem i ekranem TFT, brzmi to jak oferta z gatunku tych, przy których konkurencja musi przynajmniej udawać, że nie zerka nerwowo w cennik.
Bobber dla pokolenia, które lubi styl, ale liczy pieniądze
Letbe Punk 500 wizualnie idzie w stronę niedużego bobbera. Jest nisko, dość agresywnie, z pojedynczym siedzeniem, szerokim przodem i detalami, które mają przyciągać wzrok jeszcze zanim ktokolwiek zapyta o moc. Nie każdemu się to spodoba. Mnie ten motocykl kojarzy się z próbą zrobienia customa na seryjnej bazie.
Klasa A2 jest pełna motocykli poprawnych, przyjaznych i bardzo grzecznych. Honda Rebel 500 przez lata pokazała, że niski, prosty cruiser może być świetną bramą do świata dwóch kółek. CFMoto 450 CL-C dołożyło do tego świeższy język stylistyczny i mocną relację ceny do wyposażenia. Letbe próbuje wejść pomiędzy te dwa światy: daje maszynę, która wygląda bardziej zaczepnie niż klasyczne cruisery dla początkujących, ale nadal ma parametry, które nie powinny odstraszać kierowców po przesiadce z 125-ki.
Czytaj też:Nie wiem, kto miałby tym jeździć po mieście. Ale chcę zobaczyć to BMW na drodze
Specyfikacja wygląda ciekawie
Pod spodem pracuje rzędowy, dwucylindrowy silnik o pojemności 500 cm³, chłodzony cieczą, z 8 zaworami i 6-biegową skrzynią. W materiałach europejskich pojawia się jednak pewien bałagan w danych. Hiszpańska specyfikacja mówi o 39,8 kW, czyli około 54 KM, przy 8000 obr./min oraz 50,7 Nm przy 7000 obr./min. Z kolei niemieckie informacje wskazują wersję A2 z mocą 32,2 kW, czyli około 44 KM.
Nie lubię, gdy przy nowych motocyklach robi się z każdego konia mechanicznego powód do westchnień, bo w codziennej jeździe liczy się coś więcej niż cyferka. W tej klasie moc ma przede wszystkim pozwolić sprawnie ruszyć spod świateł, wyprzedzić bez strachu i pojechać w weekendową trasę bez wrażenia, że silnik prosi o przerwę. Jeśli Letbe dobrze zestroiła reakcję na gaz i skrzynię, Punk 500 może być wystarczająco żwawy, żeby dawać frajdę, a jednocześnie nie robić z każdej jazdy egzaminu z opanowania nerwów.
Wyposażenie, które jeszcze niedawno brzmiało premium
Lista wyposażenia jest tu mocnym argumentem. Letbe Punk 500 ma hamulce J.Juan, ABS Bosch dziewiątej generacji, kontrolę trakcji, tarczę 300 mm z przodu i 260 mm z tyłu, odwrócony regulowany widelec oraz centralny amortyzator z komorą azotową. Do tego dochodzi bezkluczykowy dostęp, łączność Bluetooth i NFC, oświetlenie LED oraz ekran TFT. Na papierze to zestaw, który kilka lat temu w tanim motocyklu z Chin brzmiałby jak lista życzeń, a nie specyfikacja.

Oczywiście diabeł siedzi w szczegółach, a w motocyklach szczegóły potrafią boleć. Można mieć dobre komponenty z katalogu, ale jeśli zawieszenie jest źle zestrojone, hamulce mają drewniane czucie, a elektronika działa jak pilot do telewizora po zalaniu herbatą, cały efekt szybko się sypie. Tu mam więc naturalną ostrożność. Chińskie marki coraz częściej potrafią zaskoczyć, ale prawdziwy test zaczyna się dopiero na nierównej drodze, po deszczu, w korku i po kilku tysiącach kilometrów.
Cena jest argumentem, ale zaufania nie kupuje się tabelką
Przy cenie w okolicach 27 tysięcy zł Letbe Punk 500 może być naprawdę kuszącą propozycją, zwłaszcza dla osób, które chcą czegoś bardziej charakterystycznego niż kolejny bezpieczny naked albo cruiser wyglądający jak sprzęt z kursu prawa jazdy. Problem polega na tym, że motocykl kupuje się też razem z serwisem, dostępnością części i poczuciem, że za dwa lata marka nadal będzie odbierała telefony.

To właśnie największe wyzwanie dla Letbe. Honda, Kawasaki czy nawet coraz mocniejsze CFMoto nie muszą już tłumaczyć, że istnieją. Letbe musi najpierw zbudować zaufanie. Pięcioletnia gwarancja (tyle proponują w Hiszpanii) brzmi dobrze, ale kluczowe będzie to, jak działa sieć serwisowa, ile trzeba czekać na części i czy po początkowym zachwycie nie zostaje się z egzotycznym motocyklem, którego nikt nie chce naprawić, albo odkupić.
Czytaj też:Novus wraca z krainy obietnic. Ten karbonowy motocykl ma wreszcie wyjechać na drogi
Coraz częściej widzę, że chińskie motocykle przestają grać wyłącznie ceną. Nadal są tańsze, ale zaczynają też mieć własny styl, lepsze komponenty i ambicję, żeby wejść w segmenty, w których kiedyś liczyły się niemal wyłącznie Japonia i Europa. Letbe Punk 500 nie musi od razu wywracać rynku. Wystarczy, że okaże się przyzwoicie wykonany, dobrze wyposażony i uczciwy w prowadzeniu.
Mam mieszane uczucia wobec tej stylistycznej przesady, ale trudno mi się nie uśmiechnąć. Rynek motocykli dla kierowców A2 potrzebuje trochę odwagi. Nie każdy chce maszyny poprawnej jak służbowy formularz. Czasem ktoś chce sprzętu, który wygląda tak, jakby miał własną playlistę. Letbe Punk 500 może być właśnie takim motocyklem. Jeszcze nie wiemy, czy dobrym. Wiemy za to, że na nudny raczej się nie zapowiada.
