Hotelowe suszarki dostały właśnie bardzo drogiego przeciwnika

Dyson Supersonic Travel wygląda jak sprzęt zaprojektowany dla osób, które choć raz odpaliły hotelową suszarkę i po minucie wiedziały już, że to będzie długi wieczór. Takie urządzenia zwykle mają dwie funkcje: hałasować i dmuchać powietrzem o temperaturze trudnej do przewidzenia. Dyson idzie w przeciwną stronę. Nie próbuje zrobić kolejnej składanej suszarki do walizki, tylko zmniejsza jeden ze swoich najbardziej rozpoznawalnych produktów i dopisuje do niego funkcję, której w podróży naprawdę brakowało: automatyczne dopasowanie do napięcia od 100 do 240 V.
fot. Dyson

fot. Dyson

Nowa suszarka jest o 32% mniejsza i o 25% lżejsza od Dyson Supersonic Nural, waży około 325 g i ma moc 1000–1220 W, zależnie od rynku oraz napięcia. Do tego oferuje 2 prędkości nawiewu, 3 ustawienia temperatury, przepływ powietrza na poziomie 11,6 l/s i przewód o długości około 2 metrów. W Polsce Dyson wycenił ją na 1199 zł, a w zestawie promocyjnym dodaje etui podróżne.

Mała suszarka, ale bez atmosfery awaryjnego sprzętu z szuflady

Podróżne suszarki przez lata były traktowane jak kompromis zawinięty w plastik. Składana rączka, nieduża obudowa, umiarkowana moc i świadomość, że z grubszymi albo dłuższymi włosami zaczyna się walka cierpliwości z fizyką. Dyson Supersonic Travel próbuje ten schemat odwrócić. To nie jest miniaturowy sprzęt na wszelki wypadek, tylko pełnoprawna suszarka spakowana w mniejszą formę.

Najważniejsza zmiana dotyczy gabarytów. Dyson deklaruje, że model Travel jest wyraźnie mniejszy i lżejszy od Supersonic Nural, czyli bardziej zaawansowanej wersji klasycznej suszarki z dodatkowymi rozwiązaniami ochronnymi. Różnica w wadze jest odczuwalna nie tylko w walizce, ale też przy samej stylizacji. 325 g to poziom, przy którym suszarka przestaje zachowywać się jak domowy sprzęt AGD, a zaczyna przypominać kompaktowe narzędzie do codziennego użycia.

Taka masa ma znaczenie szczególnie przy dłuższych włosach. Suszenie nie trwa wtedy kilkudziesięciu sekund, a nadgarstek szybko przypomina, że ergonomia nie jest marketingowym ozdobnikiem. Właśnie dlatego miniaturyzacja w suszarce jest trudniejsza, niż mogłoby się wydawać. Nie wystarczy zmniejszyć obudowy. Trzeba jeszcze zachować przepływ powietrza, sensowną kontrolę temperatury i stabilność pracy, żeby urządzenie nie zamieniło się w elegancki gadżet do poprawiania fryzury po siłowni.

Uniwersalne napięcie to detal, który ma duże znaczenie

Najbardziej praktycznym elementem Dyson Supersonic Travel jest obsługa napięcia 100–240 V. Brzmi jak mały przypis w specyfikacji, ale dla osób podróżujących poza Europę to jedna z tych funkcji, które potrafią uratować sprzęt, fryzurę i poranek przed spotkaniem. W wielu krajach działają inne standardy zasilania, a klasyczna suszarka nie zawsze dobrze znosi podłączenie przez tani adapter.

Adapter do wtyczki nie jest tym samym co konwerter napięcia. To częsty błąd: urządzenie fizycznie da się podłączyć, ale nie oznacza to, że będzie działało bezpiecznie i z odpowiednią mocą. W przypadku sprzętów grzewczych różnice są szczególnie ważne, bo chodzi nie tylko o elektronikę, lecz także o grzałkę, silnik i stabilność temperatury. Dyson rozwiązuje ten problem automatycznie, więc użytkownik nie musi analizować lokalnej sieci elektrycznej, zanim wysuszy włosy.

To może brzmieć prozaicznie, ale w tej kategorii proza jest luksusem. Dobra podróżna suszarka nie powinna wymagać instrukcji obsługi do każdego hotelowego gniazdka. Ma działać po wyjęciu z kosmetyczki, podobnie jak telefon z odpowiednią ładowarką. Dyson najwyraźniej zrozumiał, że sprzęt travel premium nie polega tylko na tym, że mieści się do bagażu podręcznego. Musi też zachowywać się przewidywalnie po drugiej stronie świata.

fot. Dyson

Kontrola temperatury zamiast smażenia włosów

Dyson od początku budował serię Supersonic wokół innego podejścia do suszenia. Nie chodziło wyłącznie o mocny podmuch, ale o kontrolowany strumień powietrza i pilnowanie temperatury. W modelu Travel pozostaje inteligentna kontrola ciepła, czyli rozwiązanie, które regularnie monitoruje temperaturę nawiewu i ma ograniczać ryzyko uszkodzeń powodowanych zbyt wysoką temperaturą.

Włosy nie niszczą się dopiero wtedy, gdy poczujemy zapach przypalonej stylizacji. Problem zaczyna się dużo wcześniej: przy przesuszeniu, utracie połysku, osłabieniu łuski i powtarzanym traktowaniu pasm gorącym powietrzem bez kontroli. Hotelowe suszarki często działają jak suszarka do rąk w łazience publicznej: niby spełniają zadanie, ale trudno mówić o delikatności.

Końcówki zostają, a to dobra wiadomość dla osób już w ekosystemie Dyson

Ciekawym ruchem jest kompatybilność z końcówkami z większych suszarek Supersonic. Dyson Supersonic Travel obsługuje magnetyczne akcesoria z tej rodziny, więc osoby posiadające już koncentrator, dyfuzor, grzebień z szerokimi zębami czy końcówkę wygładzającą nie muszą od nowa kompletować całego zestawu.

Włosy kręcone, falowane, gęste, cienkie albo podatne na puszenie wymagają innego podejścia. Dla jednej osoby najważniejszy będzie dyfuzor, dla innej precyzyjny koncentrator, jeszcze ktoś będzie chciał opanować baby hair i odstające kosmyki przy twarzy. Podróżna suszarka bez właściwej końcówki szybko traci połowę sensu, bo staje się tylko mniejszą wersją sprzętu, który nie do końca pasuje do codziennej rutyny.

fot. Dyson

W zestawie znajduje się koncentrator do stylizacji, a inne końcówki można dokupić osobno. To typowe dla Dysona: wejście w produkt jest konkretne cenowo, a pełny komfort rośnie razem z akcesoriami. Z drugiej strony kompatybilność z istniejącymi dodatkami łagodzi ten problem u osób, które już mają większego Supersonica. Dla nich Travel może być uzupełnieniem domowego zestawu, a nie zupełnie nowym zakupem od zera.

1199 zł za podróżną suszarkę to kwota, przy której trudno udawać, że mówimy o rozsądnym zakupie dla każdego. W tej cenie można kupić kilka bardzo przyzwoitych suszarek, a nawet skompletować całkiem sensowny zestaw sprzętów do stylizacji. Dyson jednak od lat nie sprzedaje wyłącznie parametrów. Sprzedaje obietnicę kontroli, wygody, trwałości i technologicznej przewagi w kategorii, która przez dekady była dość nudna.

Supersonic Travel ma więc największy sens dla konkretnej grupy: osób często podróżujących, przywiązanych do jakości suszenia, nieufających hotelowym sprzętom i gotowych zapłacić za przewidywalny efekt niezależnie od miejsca. To może być biznesowa walizka, torba na weekendowy wyjazd, kosmetyczka osoby pracującej przy sesjach, eventach albo po prostu kogoś, kto wie, że fryzura potrafi zepsuć humor skuteczniej niż opóźniony pociąg.

Muszę przyznać, że ten pomysł wyjątkowo do mnie trafia, bo podróżna suszarka to jeden z tych sprzętów, które przez lata traktowano po macoszemu. Miała być mała, składana i jakoś dawać radę, a cała reszta schodziła na dalszy plan. Dyson podszedł do tematu inaczej: zamiast robić awaryjną wersję urządzenia do walizki, spróbował przenieść doświadczenie z pełnowymiarowego Supersonica do formatu, który faktycznie da się zabrać w drogę.

Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka.