Żbikokoty i wilkopsy

Do krzyżowania dochodzi także pomiędzy zwierzętami dzikimi a domowymi. Zdarza się, że wilki łączą się ze swoimi najbliższymi krewnymi – psami. Tych pierwszych jest w Polsce około tysiąca, tych drugich w sumie ok. 9 mln. W ostatnich latach dzięki analizie DNA i monitoringowi wykryto kilka wilczo-psich mieszańców. Pozwoliło to na szybkie usunięcie ich ze środowiska.

Pozostawianie hybryd w lesie mogłoby mieć negatywne skutki. „Mieszańce mogą np. posiadać psią adaptację – gen umożliwiający trawienie skrobi. Istnieje więc ryzyko, że żerowałyby na wiejskich śmietnikach, wchodząc w konflikty z ludźmi. Ponieważ są zwykle mniejsze i mniej sprawne niż wilki, samodzielne polowania na dzikie zwierzęta kopytne mogłyby im sprawiać trudność i spowodować całkowite przestawienie się na łatwiej dostępne zwierzęta gospodarskie” – mówi Maciej Szewczyk ze Stowarzyszenia dla Natury „Wilk”. Mieszańce zwykle różnią się zewnętrznie od czystej krwi wilków, więc ludzie łatwo je zauważają i boją się ich. Wilkopsy, choć równie płochliwe jak ich dzicy rodzice, powszechnie uważane są za bardziej niebezpieczne, nieprzewidywalne i skore do ataków. Taka opinia może sprawić, że ludzie zaczną domagać się odstrzału okolicznych wilków.

Gorzej wygląda sytuacja polskich żbików. Zostało ich zaledwie 200, podczas gdy swobodnie wędrujących kotów są w Polsce miliony. Nic dziwnego, że dzikie zwierzęta czują pociąg do  udomowionych krewniaków. Michał Sumiński, który badał żbiki w latach 60., doszedł do wniosku, że osobniki czystej krwi właściwie już w Europie nie występują. W Szkocji, gdzie prowadzone są badania genetyczne, zostało nie więcej niż 400 „prawdziwych” przedstawicieli tego gatunku. Polscy uczeni twierdzą, że z polskimi żbikami nie jest tak źle, ale przyznają również, że brak aktualnych danych na ten temat.

Coraz mniej gatunków

Badacze obawiają się, że hybrydy będą gorzej przystosowane niż organizmy, które ewoluowały do życia w swym środowisku przez tysiąclecia. „Mieszańce mogą być bardziej odporne i to się sprawdza np. w rolnictwie. Ale w przyrodzie wygląda to inaczej, bo jeśli krzyżówka będzie większa i silniejsza od gatunku rodzimego, to dla niej samej będzie korzystne, ale zaburzy stan naturalny, zaszkodzi różnorodności innych gatunków” – tłumaczy dr Solarz.

Choć mieszańce rzeczywiście często przegrywają z konkurencją w wyścigu o przetrwanie, zdarzają się też takie, które radzą sobie lepiej niż rodzice. Być może właśnie w przypadku orlików grubodziobych ta opcja będzie się sprawdzać. „Domieszka krwi orlika krzykliwego sprawia, że w zmienionym środowisku taki mieszaniec będzie sobie lepiej radził. Ale niestety oznacza to, że czystej krwi orliki grubodziobe w końcu przestaną istnieć” – mówi Jacek Karczewski.

Korzystną cechę udało się także przejąć amerykańskim wilkom od psów. To gen odpowiadający za czarny kolor sierści. W wilczej populacji pojawił się on wskutek krzyżowania się z psami, które towarzyszyły ludziom przybyłym do Ameryki Północnej z Azji 14 tys. lat temu. Czarne osobniki są lepiej przystosowane do środowiska niż ich szarzy kuzyni. „Są trochę mniejsze, ale zarówno przeżywalność ich szczeniąt, jak i długość życia dorosłych wilków jest większa” – wyjaśnia Maciej Szewczyk. Także amerykańskie kojoty, które krzyżują się z wilkami, radzą sobie o wiele lepiej niż kojoty czystej krwi.

Naukowcy nie są więc zgodni co do tego, jak reagować na pojawianie się hybryd. Część bada-czy uważa, że nie powinniśmy się tego przesadnie bać, bo przyroda sama rozwiąże większość problemów, jeśli tylko nie będziemy za bardzo w nią ingerować. „Zadbajmy o zachowanie naturalnych barier, które chronią gatunki przed hybrydyzacją. Wówczas nawet podobne gatunki żyjące obok siebie nie będą się krzyżować” – uważa Jacek Karczewski. I dodaje, że hybrydyzacja pojawia się najczęściej tam, gdzie człowiek wyrządził przyrodzie największe szkody.

Co więcej, jest ona praktycznie nieunikniona, ponieważ maleje bioróżnorodność. „Opublikowany niedawno raport Komisji Europejskiej pokazał, że zwierząt niemal wszystkich gatunków jest coraz mniej” – mówi Karczewski. Wszystko wskazuje na to, że za kilkadziesiąt lat stan przyrody będzie o wiele gorszy. I może się okazać, że te odporniejsze krzyżówki albo gatunki dziś nazywane obcymi będą jedynymi zwierzętami, które przetrwają na wolności.

DLA GŁODNYCH WIEDZY: