Humanoidy na linii montażowej. Hyundai już testuje Atlasa w amerykańskich fabrykach

Hyundai, który od kilku lat jest właścicielem słynnego Boston Dynamics, przeszedł od pokazów do fazy konkretów. Jak donoszą branżowe media, koreański gigant od końcówki zeszłego roku po cichu testuje humanoidalne roboty w swoich amerykańskich zakładach. Testy typu „proof-of-concept” odbywają się w nowoczesnej fabryce Metaplant America w Georgii.
...

Cel jest jasny: sprawdzić, jak zaprezentowany niedawno na targach CES 2026 robot Atlas radzi sobie w prawdziwym, przemysłowym brudzie i hałasie, zanim firma zacznie go wdrażać na masową skalę. To wielki krok w stronę „fizycznej sztucznej inteligencji”, ale – jak to zwykle bywa przy tak dużych zmianach – nie obyło się bez nerwowych reakcji ze strony związków zawodowych.

Atlas idzie do pracy

Jeśli kojarzycie Atlasa głównie z fikołków i tańca, to czas zrewidować ten obraz. Wersja produkcyjna, którą Hyundai pokazał w Las Vegas na początku stycznia, to maszyna zaprojektowana do ciężkiej, powtarzalnej i często niebezpiecznej pracy. Robot posiada aż 56 stopni swobody, co pozwala mu poruszać się niemal tak zwinnie jak człowiek, a przy tym potrafi podnieść ciężar do 50 kilogramów. Co ważne dla przemysłu, Atlas jest odporny na ekstremalne temperatury – od siarczystych mrozów (-20°C) po upały przekraczające 40°C.

Plan wdrażania robotów jest rozpisany na lata i wygląda na przemyślaną strategię, a nie jednorazowy eksperyment. Do 2028 roku Hyundai chce stworzyć platformę zdolną do integrowania nawet 30 tysięcy humanoidów rocznie. W pierwszej fazie, która ma ruszyć pełną parą właśnie około 2028 roku, Atlasy zajmą się najprostszymi, ale nużącymi zadaniami, takimi jak sortowanie części. Prawdziwy przełom ma nastąpić około 2030 roku, kiedy to roboty mają przejąć bardziej skomplikowane operacje montażowe, pracując bezpośrednio przy budowie samochodów.

Aby te maszyny nie były tylko „głupimi” automatami, Hyundai rozwija koncepcję tzw. Software-Defined Factories. To fabryki, w których każdy ruch robota jest monitorowany i analizowany jako dane, co pozwala maszynom uczyć się na własnych błędach w czasie rzeczywistym. W proces ten zaangażowana jest również NVIDIA – Hyundai planuje zakup aż 50 tysięcy układów graficznych Blackwell, aby zapewnić moc obliczeniową niezbędną do symulacji i trenowania AI w specjalnych centrach RMAC (Robot Metaplant Application Centers).

Związki zawodowe mówią „stop” robotyzacji bez porozumienia

Mimo zachwytów branży technologicznej, plany Hyundaia wywołały burzę w Korei Południowej. Tamtejsze związki zawodowe, słynące z twardych negocjacji, wyraziły ostry sprzeciw wobec masowego wdrażania humanoidów. Robotnicy obawiają się o bezpieczeństwo swoich miejsc pracy i ostrzegają, że żadna maszyna nie wjedzie na halę produkcyjną, dopóki nie zostanie wypracowane porozumienie na linii praca-zarząd. To klasyczny konflikt między postępem technologicznym a bezpieczeństwem socjalnym, który Hyundai będzie musiał rozwiązać, jeśli chce uniknąć paraliżu swoich fabryk w ojczystym kraju.

Czytaj też: Architektura oczami maszyny. Ai-Da projektuje swój pierwszy dom

Zresztą, ten opór nie jest wyłącznie lokalnym problemem. Proces automatyzacji w motoryzacji postępuje na całym świecie, a humanoidalne roboty potencjalnie mogą przejąć znacznie szerszy wachlarz obowiązków niż ich wyspecjalizowani, stacjonarni poprzednicy. Choć Hyundai zapewnia, że maszyny mają odciążyć ludzi od czynności monotonnych lub niebezpiecznych, dla wielu pracowników brzmi to jak początek końca ich roli w przemyśle.

Czytaj też: Armia robotów wychodzi z pudeł. LimX Dynamics pokazuje przyszłość logistyki

W cieniu debaty o robotach, Hyundai nie zapomina o samych samochodach. Firma planuje, że do 2028 roku wszystkie jej pojazdy będą oparte na platformie „software-defined vehicle”, co oznacza, że ich funkcje będą kontrolowane i aktualizowane głównie przez oprogramowanie, podobnie jak w smartfonach. Pierwsze modele demonstracyjne inteligentnych aut nowej generacji mogą pojawić się na drogach jeszcze w drugiej połowie tego roku.