Planety skaliste księżyców mają mało: Ziemia jeden, Mars dwa, a Merkury i Wenus ani jednego. Za to pozostałe cztery planety naszego Systemu Słonecznego otacza rój naturalnych satelitów. Najwięcej ma ich Jowisz, bo aż 67, Saturn niewiele mniej – 62, Uran 27, a Neptun 14. Obiekty, które obiegają Słońce po jeszcze większych orbitach, znajdujące się poza trajektorią Neptuna, to tzw. transneptunowce. Liczba zaobserwowanych obiektów tego typu przekracza 1600! Księżycom nadaje się nazwy zaczerpnięte z mitologii greckiej, wyjątkiem jest Uran. John Herschel, syn Williama, odkrywcy tej planety, wybierając nazwy dla jej satelitów, sięgnął do literatury angielskiej i tak już zostało: księżyce Urana noszą imiona postaci z utworów Szekspira oraz poematu Alexandra Pope’a „Pukiel porwany”.

Największe księżyce w Układzie Słonecznym
Ganimedes, który okrąża Jowisza, i Tytan krążący wokół Saturna są większe od najmniejszej planety naszego układu, czyli Merkurego.

A co by było, gdyby Ziemia miała dwa księżyce?
Jeśli drugi księżyc znajdowałby się bliżej niż pierwszy, powodowałby większe dobowe zmiany w poziomach mórz, a to mogłoby wpłynąć na funkcjonowanie portów oceanicznych. Drugi księżyc stanowiłby także niezależny cykl oświetlenia, który w przypadku zgrania się dwóch pełni powodowałby wyjątkowo jasne noce. To z kolei mogłoby pogorszyć komfort snu ludzi. Generalnie jednak drugi księżyc nie miałby większego wpływu na życie codzienne.