Czym jest instynkt samozachowawczy?

Instynkt samozachowawczy to abstrakcyjne zagadnienie z dziedziny psychologii, określające naturalną zdolność człowieka do przetrwania. Prawdopodobnie wykształcił się w nas w procesie ewolucji, podobnie jak u zwierząt - z tym, że w przeciwieństwie do nich, instynkt człowieka zatrzymał swój postęp na pewnym etapie rozwoju ludzkości. To dlatego reagujemy mniej instynktownie niż np. koty, które wykorzystują zdolność do polowania na dzikie zwierzęta nawet w sytuacji, w której mają zapewniony nieograniczony dostęp do pożywienia w domu właściciela.

Sam instynkt pomaga nam przetrwać i działa niezależnie od szybkości reakcji umysłu, umożliwiając podejmowanie błyskawicznych działań chroniących nas przed zagrożeniem. Można powiedzieć, że w niebezpiecznej sytuacji kontrolę nad naszym zachowaniem przejmuje zwierzęca natura - dążymy do przetrwania za wszelką cenę, działając szybciej, sprawniej i bardziej ,,automatycznie".

Podczas aktywacji bodźców związanych z instynktem, ludzki organizm dostosowuje się do sygnałów wysyłanych przez umysł: zaczynamy produkować i transportować więcej glukozy, pocimy się, napinamy mięśnie, a akcja naszego serca gwałtownie wzrasta. Okazuje się więc, że fizjologia potwierdza istnienie pewnego bodźca, aktywującego się w określonych sytuacjach – pomimo, że instynkt samozachowawczy sam w sobie jest terminem dość abstrakcyjnym i trudnym do opisania, podobnie jak kreatywność czy uczucia.

 

Instynkt samozachowawczy: kiedy jest aktywowany?

Instynkt samozachowawczy aktywuje się w sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia. To dzięki niemu cofamy się o kilka kroków w tył w sytuacji, gdy ma nam zajechać drogę nieostrożny kierowca samochodu – i to dzięki niemu szukamy możliwości zarobku nawet, jeśli czujemy się wycieńczeni. Korzystają z niego zarówno najbogatsi ludzie jak i bezdomni, szukający jedzenia w śmietnikach i proszący przechodniów o wsparcie – instynkt każe im przetrwać, pomimo tego, że sytuacja, w której się znajdują jest dla nich niezręczna i dość poniżająca.

Działanie instynktu jest związane ściśle z neurobiologią. Zauważamy jego wpływ w sytuacjach, w których idziemy ulicą lub prowadzimy pojazd – wytężamy wtedy swoje zmysły i skupiamy się na bezpiecznym przebyciu trasy, zwracając uwagę na potencjalne zagrożenia na drodze. Właśnie dlatego zaleca się nie rozmawiać z kierowcą podczas jazdy: bodźce zewnętrzne mogą go rozproszyć, zakłócając działanie impulsu.

Instynkt towarzyszy nam też w najbardziej prozaicznych sytuacjach. Najlepszym przykładem jest przełykanie śliny – robimy to mimowolnie, nawet o tym nie myśląc; także podczas snu, gdy nasz umysł jest wciąż aktywny i w pełni zdolny do przekazywania informacji. To dzięki instynktowi nawet osoby słabe fizycznie starają się odruchowo uniknąć uderzenia piłką w twarz, odskakując mimowolnie na bok lub schylając głowę – ,,szósty zmysł" towarzyszy nam nieustannie.

 

Czy Instynkt samozachowawczy może zawodzić?

Instynkt samozachowawczy współpracuje z naszymi zmysłami - może zawieść wtedy, kiedy zakłócimy ich działanie. Jeśli więc muzyka z słuchawek zagłusza nam dźwięki otoczenia lub spoglądamy wyłącznie w telefon, łatwo o nieszczęśliwy wypadek. Można powiedzieć, że wszystko zależy od prawidłowej komunikacji ludzkiego umysłu z organizmem – ogromną rolę odgrywa tu neurobiologia.

Wyniki badań pokazują, że instynkt rzadko kiedy nas zawodzi - szansa na to, że nas uratuje jest znacznie większa niż szansa na to, że nas zawiedzie. Choć jego działanie kojarzy się z sytuacjami bezpośredniego zagrożenia, takimi jak napad czy nieszczęśliwy wypadek, niewiele osób wie, że korzystamy z niego na co dzień w nawet najprostszych działaniach wykonywanych w ciągu dnia: nie raz kazał nam postąpić właściwie.

Co ważne: instynkt aktywuje się nie tylko w sytuacjach zagrażających życiu tu i teraz – może też pozwolić nam wycofać się z decyzji, które mogą zagrozić życiu za kilka chwil lub w niedalekiej przyszłości. To on podpowiada nam, że nie jesteśmy w stanie pokonać ryzykownej trasy górskiej zbaczającej ze szlaku, jeśli nie jesteśmy profesjonalnymi alpinistami – nie pozwoli nam też wsiąść za kierownicę, jeśli nigdy w życiu nie prowadziliśmy samochodu. Instynkt nie zawiedzie nas w takich sytuacjach, jeśli sami nie zignorujemy jego symptomów. To, czy weźmiemy pod uwagę sygnały wysyłane przez nas umysł zależy tylko od nas!

 

Instynkt samozachowawczy a intuicja

Czy różną się intuicja i instynkt samozachowawczy? Psychologia jasno określa różnicę: podczas gdy ta pierwsza zdolność służy nam za ,,głos rozsądku", pomagający podejmować słuszne decyzje, ta druga - chroni nas w sytuacjach zagrażających życiu.

  • Intuicja bazuje na sile naszego umysłu - pomaga nam rozumować i wyciągać własne wnioski. To dzięki niej podejmujemy racjonalne wybory w sytuacjach, w których musimy wybrać jedną z opcji ultimatum - intuicja pozwala nam rzetelnie przeanalizować plusy i minusy wszystkich rozwiązań;
  • Instynktem samozachowawczym kierują się z kolei osoby, których życie jest bezpośrednio zagrożone - zdolność do zrobienia wszystkiego dla przetrwania aktywuje się u ofiar wypadków, rozbitków (instynktami kierował się np. tytułowy bohater powieści ,,Przypadki Robinsona Kruzoe") czy uczestników bójki. Instynkt dodaje nam sił i pomaga zachować zimną krew nawet w sytuacjach, w których jesteśmy ranni w takim stopniu, że ból powinien choć częściowo sparaliżować nasze ruchy;

O ile instynkt samozachowawczy jest wrodzony i korzystają z niego nawet małe dzieci (które nie włożą świadomie palca do oka i które reagują płaczem, gdy są głodne), nasza intuicja ewoluuje wraz z wiekiem - a raczej, wraz z rozwojem umysłu. To dzięki temu dorosłe osoby są w stanie podejmować racjonalne decyzje życiowe, zamiast stawiać wszystko na jedną kartę w buntowniczym, beztroskim stylu charakterystycznym dla dzieci w okresie dojrzewania. Jak widać: nasz własny umysł wspiera nas na wiele sposobów!