
Targi CES 2026 w Las Vegas po raz kolejny udowodniły, że innowacje wcale nie muszą dotyczyć tylko coraz cieńszych telewizorów czy szybszych procesorów. Czasem największe wrażenie robią urządzenia, które rozwiązują prozaiczne problemy w zupełnie nieoczekiwany sposób.
Inteligentna pogoń za światłem. Jak działa Solar Mars Bot?
Tradycyjne panele fotowoltaiczne mają jedną, zasadniczą wadę: są statyczne. Jeśli rozstawisz je rano w pełnym słońcu, po kilku godzinach mogą znaleźć się w cieniu drzewa lub budynku, co drastycznie obniża ich wydajność. Solar Mars Bot eliminuje ten problem dzięki zaawansowanej nawigacji i systemom wizyjnym opartym na sztucznej inteligencji. Robot samodzielnie patroluje ogród lub kemping w poszukiwaniu najbardziej nasłonecznionego miejsca.
Czytaj też: Kiedy mięśnie spotykają mózg. Boston Dynamics i Google DeepMind łączą siły
To jednak nie wszystko. Gdy znajdzie idealne miejsce, rozkłada swoje skrzydła – składany system paneli słonecznych, który oferuje do 600 watów mocy wejściowej. Urządzenie potrafi na bieżąco korygować swoje ustawienie względem słońca, by wycisnąć z promieni każdą możliwą watogodzinę. Kiedy jego wewnętrzne akumulatory są już pełne, Solar Mars Bot wraca do ciebie (lub do bazy), działając jak mobilna stacja zasilania, do której możesz podpiąć laptopa, lodówkę turystyczną czy oświetlenie.
Czytaj też: Unitree H2 pokazuje, co potrafi na treningu. To prawdziwy robotyczny wojownik
Techniczne aspekty robią wrażenie, ale to funkcje użytkowe sprawiają, że ten robot ma sens:
- Łączność 4G/5G – dzięki stałemu połączeniu z siecią, możesz śledzić pozycję robota i stan jego naładowania w czasie rzeczywistym przez aplikację mobilną.
- Samodzielność — robot monitoruje poziom własnej baterii i w razie potrzeby sam wraca do bazy ładującej.
- Wytrzymałość — konstrukcja została zaprojektowana tak, by radzić sobie w zróżnicowanym terenie – od trawników po piaszczyste i kamieniste podłoża – oraz w różnych warunkach pogodowych.
Zasilanie, które podąża twoim śladem
Filozofia Jackery z modelem Solar Mars Bot polega na przesunięciu ciężaru z „szukania energii” na „korzystanie z niej”. Zamiast biegać z kablami i przestawiać ciężkie panele, po prostu pozwalasz robotowi robić swoje. To idealne rozwiązanie nie tylko na wyprawy w dzicz, ale też jako wsparcie domowego systemu zasilania awaryjnego. Duża pojemność wbudowanego akumulatora pozwala na zasilanie narzędzi elektrycznych czy systemów rozrywkowych podczas długich pobytów poza siecią. Co więcej, robot może pełnić funkcję „kamerdynera energetycznego” – kiedy ty zajmujesz się grillowaniem lub odpoczynkiem, on dba o to, by wszystkie twoje urządzenia miały pełne baterie.
Czytaj też: Atom zaczyna podawać popcorn w Chinach. To pierwszy humanoidalny pracownik kina
Choć dla wielu osób wizja jeżdżącego panelu słonecznego może wydawać się ekstrawagancją, to w rzeczywistości jest to ogromny skok w stronę prawdziwej niezależności energetycznej. Robot ten nie tylko oszczędza nasz czas, ale dzięki optymalizacji ustawienia względem słońca, jest po prostu znacznie wydajniejszy niż jakiekolwiek stacjonarne rozwiązanie. Jeśli Jackery utrzyma tempo prac i robot trafi do seryjnej produkcji w rozsądnej cenie, rok 2026 może być początkiem końca ery biegania z panelami słonecznymi pod pachą.