Jajko wypycha poczciwą świnkę skarbonkę do lamusa. Rodzice już rzadko korzystają z gotówki, więc nie ma drobnych, które można by było dawać za dobre uczynki lub jako kieszonkowe. Jednakże to specyficzne narzędzie miałoby być bardzo ciekawą formą pomostu.
Zamiast klasycznej skarbonki czytnik NFC i kolekcjonerska figurka
Na pewno każde z nas widziało już w życiu wiele ciekawych, mniej lub bardziej skutecznych skarbonek. Jednakże żadna nie była stworzona w stylu, który zaprezentowało studio Filament z Glasgow. Ta skarbonka łączy się z telefonem, lecz nie po to, aby uruchamiano z niego muzykę, tylko żeby zastąpił klasyczne odhaczanie obowiązków domowych z listy na program w smartfonie.

Rodzice ustalają ścieżkę, która jest wypełniona szeregiem zadań, czyli obowiązków dziecka. Ich realizacja powoduje, że dzieci zdobywają gwiazdki, a kiedy zostanie ich zebrana odpowiednia ilość, następuje wyczekiwany moment. Jajko pęka, a wewnątrz czeka nagroda za starania. Tworzy to tym samym rozgrzewkę przed nadchodzącym w przyszłości życiem dorosłego.
Czytaj też: Ten smartfon ma wyciągnąć dzieci z domu na samodzielną przygodę
Głównym założeniem jest oddanie w ręce rodziców czegoś namacalnego w erze digitalizacji. W momencie, kiedy nie można już wrzucać pieniędzy do skarbonki i czekać aż się zapełni po brzeg (moment zielonego światła na wyjęcie zawartości), potrzeba czegoś, co ją zastąpi. Jednakże w opinii twórców, brak fizycznego obiektu trochę rozmywa poczucie odpowiedzialności. To zaś nakierowało ich na stworzenie narzędzia łączącego dwa światy, takiego, które wciąż będzie korzystać z dóbr technologii.
Robienie dobrych uczynków i wykonywanie zadań wskazanych przez rodziców, uczy cierpliwości, a także buduje pewien rodzaj ekscytacji, która się buduje w trakcie procesu. Ma to uczyć oszczędzania i satysfakcji, kiedy wreszcie przyjdzie dzień bycia wynagrodzonym za swoje trudy i sumienne wykonywanie obowiązków.


Zamiast rozbijania skarbonki, we właściwym momencie (ustalonym przez rodziców) jajko się uroczyście otwiera, ukazując schowaną wewnątrz nagrodę. I ku zaskoczeniu wszystkich, jest to urocza figurka jakiegoś stworzenia. Zaś w nim jest wbudowana technologia NFC, która pozwala dzieciom na pozyskanie swojej nagrody, do której mają dostęp po zbliżeniu do telefonu rodzica. Co, poza pieniędzmi, odblokowuje także animacje uczące o oszczędzaniu pieniędzy i innych nawykach świadomego gospodarowania pieniędzmi.
To jednak nie jest jeszcze koniec przygody. Wszystko dlatego, że w przeciwieństwie do skarbonki, jajko Nest Egg nie jest jednorazowe. Twórcy ze studia Filament, wyobrażają sobie, że będzie to narzędzie do nauki na przestrzeni lat. Że będzie to swoisty towarzysz finansowego dojrzewania dziecka, aż do finalnego momentu tej podróży. Bowiem ostateczną nagrodą ma być własna karta bankomatowa.
Dostępność? Twórcy są w trakcie poszukiwania inwestora
Produkt ma jeszcze długą drogę przed sobą, ale skróconą przynajmniej o elementy procesu, które już zostały wykonane. Szczerze mówiąc, myślę, że bardzo możliwym losem skarbonki, będzie, że w końcu ktoś się zgodzi sfinansować projekt, lecz z koniecznością uruchomienia konta w konkretnym banku. W przeciwnym razie, zastanawiam się, czy to zadanie jest w ogóle możliwe do zrealizowania.

Czy ktoś będzie w ogóle chciał takiej skarbonki? Danie kieszonkowego lub pozwolenie na zostawienie sobie reszty z zakupów, miało charakter opiekuńczy i pozwalający na podjęcie decyzji o oszczędzaniu na coś większego albo wydania wszystkiego w sklepiku szkolnym. Każda z tych rzeczy może być dobra, bo i tak się zakończy rozwojem we właściwą stronę. Pierwsze jest już trwającym procesem, drugie zaś wymaga omówienia z rodzicami, dlaczego warto oszczędzać, a kiedy można zaszaleć.
Czytaj też: Oto odtwarzacz audio, który pomoże odciągnąć dzieci od ekranów smartfona i social media
Niestety, chociaż bardzo bym chciał i rozumiem przesłanie twórców jajka Nest Egg, to każdy argument, brzmi za bardzo jak… Praca. I tak się zastanawiam, czy naprawdę dzieci mają już od najmłodszych lat być w ten sposób uczone, że muszą pracować, jeżeli czegoś chcą? Czy naprawdę nie można zostawić miejsca na beztroskie chwile, które przecież i tak się kończą szybko?
