Czy nie bolą cię oczy? Jeśli tak, to odkryłeś właśnie kolejne mięśnie w swoim ciele i poczułeś, że można je wyćwiczyć i rozciągnąć. Rozgrzewaj się więc dalej!

Zatocz wzrokiem pięć okręgów w prawo i pięć w lewo. Teraz wyciągnij przed siebie prawą rękę i unieś kciuk do góry. Zakreślaj kciukiem w powietrzu „leniwą ósemkę”, czyli taką, która wygląda jak znak nieskończoności. Zacznij ją rysować od środka, idąc w lewo do góry. Podążając za kciukiem wzrokiem, zakreśl pięć takich ósemek. To samo powtórz lewą ręką.

Spokojnie, jest ratunek dla twoich bolących oczu. Po prostu daj im trochę ciepła. Najpierw rozgrzej wewnętrzne strony dłoni, pocierając je energicznie. Potem dotknij nimi oczu, opierając palce na czole, a nadgarstki na kościach policzkowych. Pod żadnym pozorem nie trzyj oczu i nie naciskaj ich. Twoje powieki muszą mieć przestrzeń, żebyś mógł swobodnie mrugać. Jeśli będziesz rozgrzewał oczy codziennie przez dziesięć dni, zwiększając co drugi dzień liczbę ruchów gałkami ocznymi o 10, będziesz w stanie wykonać pierwsze trzy ćwiczenia po 50 razy, nie czując bólu. Dzięki rozciąganiu mięśni oczu usprawnisz podstawowe narzędzie, jakim posługuje się mózg przy przyswajaniu 80–90 proc. informacji.

 

Dwie fiksacje na linijkę

Po rozgrzewce możesz przejść do sedna sprawy – przyspieszania tempa czytania. Weź książkę, najlepiej napisaną ciągłym tekstem, i wskaźnik.

  1. Najpierw powoli  i precyzyjnie uderzaj wskaźnikiem w drugi i przedostatni wyraz w linijce tekstu. Podążaj wzrokiem za czubkiem wskaźnika.
  2. Gdy nabierzesz wprawy, zwiększaj tempo. Uderzaj coraz szybciej, najszybciej, jak potrafisz. Nie martw się tym, że nic nie widzisz – masz nie widzieć! Jesteś na początku, a początek to przede wszystkim ćwiczenie oczu. Utrzymaj jak najszybsze tempo uderzania wskaźnikiem przez trzy minuty. Trudne?
  3. Odwróć książkę do góry nogami i rób dokładnie to samo, co przez ostatnie trzy minuty. Ćwicz tak przez kolejne 20 stron. Teraz trudniej?
  4. Wróć do ćwiczenia, kładąc książkę normalnie. Czy udaje ci się dostrzec pojedyncze wyrazy? No właśnie! Jeśli coś jest dla mózgu za trudne, utrudnij mu to jeszcze bardziej. Gdy wrócisz do pierwszej wersji zadania, okaże się prostsze. Wystarczy, że będziesz takie ćwiczenie wykonywać 10 minut dziennie.

 

Wycisz głos wewnętrzny

To niehumanitarne, ale znanego ci od dzieciństwa pana czytającego w twojej głowie musisz się pozbyć raz na zawsze. Najlepiej wykurzyć go, ćwicząc ze wskaźnikiem na książce (tak jak opisano powyżej) i wystukując jednocześnie szybki rytm. Ten rytm zagłuszy głos wewnętrzny i podyktuje ci odpowiednie tempo czytania. Dobrym pomysłem jest także śpiewanie głośno podczas czytania albo odliczanie wstecz, np. od 4399 do 4299.

Wewnętrzny lektor przeszkadza nam też w skoncentrowaniu się. Przeczytaj jeszcze raz powyższy akapit na głos i sprawdź, czy sam sobie nie przeszkadzasz. Koncentracja jest podstawą zrozumienia i zapamiętania tego, co czytasz. Wszystko, o czym już wspominałam, czyli wyznaczanie celu czytania, motywacja i bardzo szybkie tempo, znacznie zwiększają poziom koncentracji.