Jak odnieść sukces? Zawsze pamiętaj o TYCH 3 krokach

Sukces dodaje nam skrzydeł. Porażka sprowadza na ziemię, ale tylko po to, żebyśmy lepiej nauczyli się latać.

Pewnego dnia zaczęłam się zastanawiać, co udało mi się osiągnąć w ciągu ostatniego roku. Odniosłam wrażenie, że wszyscy moi znajomi dokonali w tym czasie przełomu w swoim życiu, porobili kariery, tylko nie ja. Nie udało mi się zrealizować głównego celu, który przed sobą postawiłam mniej więcej w połowie 2015 r. Porażka – stwierdziłam. Ale chwilę później w mojej głowie pojawiły się obrazy moich innych osiągnięć z tego okresu – mniejszych i większych. Pomyślałam, że może nie jest tak źle, bo zrobiłam wiele małych kroków na drodze do wielkiego celu.

Rozmyślając o tych kilku znaczących dla mnie sukcesach, odkryłam, że każdy z nich opierał się na tym samym schemacie składającym się z trzech elementów: bierz – dawaj – działaj. Nic jednak nie jest tak proste, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Skuteczność działania powyższego schematu obwarowana jest kilkoma warunkami. Nie wystarczy go poznać. Trzeba go jeszcze zrozumieć.

 

BIERZ

Branie jest przyjemne. Od dziecka jesteśmy przyzwyczajeni do brania. Od rodziców dostajemy wychowanie, od nauczycieli wiedzę, od kolegów i koleżanek styl zachowania, od cioć i wujków prezenty. Potem idziemy na studia, do pracy i dostajemy kolejną dawkę wiedzy, umiejętności, szkolenia, czytamy książki. Bierzemy wszystko „jak leci”, nie zastanawiając się zbytnio nad sensem gromadzonych zasobów.

Często jesteśmy zachwyceni jakimś tematem i od razu biegniemy do księgarni po książkę albo zapisujemy się na warsztat. I nawet gdy temu doświadczeniu towarzyszy „efekt wow!”, to rzadko zdarza się, aby efekty (np. wiedza, umiejętności, postawa) towarzyszyły nam dłużej niż przez dwa tygodnie.

W firmach jest podobnie. Pracownicy są wysyłani na różnego rodzaju kursy i treningi. „Większość obecnie realizowanych szkoleń to szkolenia przyzwoicie przeprowadzone – dobrze zaprojektowane, dopasowane do specyfiki klienta, dynamiczne, angażujące uczestników – stwierdza Katarzyna Gorhover, konsultant w firmie szkoleniowej FOR. – Czy coś się zmienia po szkoleniu, czy ma ono wpływ na rezultaty pracy? Tak naprawdę nie wiadomo, bo najczęściej nie jest to mierzone”.

Teoretycznie ewaluację szkolenia można przeprowadzić, korzystając z modelu Kirkpatricka, który analizuje cztery poziomy działania: 1. Reakcja uczestników na szkolenie, 2. Uczenie się, 3. Zachowania, 4. Rezultaty.

 

W praktyce ocena szkolenia ograniczana jest zazwyczaj do pierwszych dwóch poziomów i przybiera formę ankiety badającej zadowolenie uczestników oraz testu wiedzy przed i po szkoleniu. „Jednym z powodów takiego podejścia jest rozpoczynanie ewaluacji po fakcie – diagnozuje Katarzyna Gorhover. – Tymczasem szkolenie powinniśmy traktować jako proces, którego pierwszym elementem jest określenie rezultatów – najpierw tych długoterminowych, a następnie budowanie kaskady mniejszych celów. W takim ujęciu ewaluacja jest ściśle powiązana z projektowaniem szkolenia, a sensem jej prowadzenia nie jest wyłącznie ocena post factum, ale przede wszystkim bieżące monitorowanie efektów i – jeśli to potrzebne – wpływanie na proces w celu osiągnięcia założonego wcześniej rezultatu”. 

Proces osiągania sukcesów indywidualnych niczym nie różni się od biznesowego. Tu także kluczowym elementem jest planowanie. Jeśli dokładnie określisz swój cel, wówczas treść czytanej właśnie książki, wiedza nabywana podczas studiów podyplomowych czy szkolenia, będą ukierunkowane. Mając wytyczony kierunek, łatwiej będzie ci dostrzegać kolejne pomocne zasoby oraz ludzi, którzy mogą ci ich dostarczyć. Dlatego sięgając po książkę czy idąc na wykład lub szkolenie, określ swoje oczekiwania i zadaj sobie pytanie: „Po co to robię?”.

 

DAWAJ

Ken Blanchard w książce „Wiesz, możesz, działaj” zwraca uwagę na to, że „przez cały czas stykamy się z nowymi wiadomościami, ale brakuje nam czasu na utrwalenie zdobytej wiedzy i zastosowanie jej w praktyce. Jeżeli będziemy postępować w ten sposób, nasz mózg się zapcha”. To tak jak ze szklanką wody – i nie, nie chodzi o to, czy jest do połowy pusta czy pełna, ale o fakt, że przychodzi taki moment, gdy się z niej ulewa.

Przez 10 lat trenowałam aikido. Kilka razy w roku mieliśmy zgrupowania, podczas których treningi prowadził sensei, doświadczony nauczyciel Michele Quaranta. Na jednym z takich zjazdów grupa zaawansowana, w której wtedy ćwiczyłam, dała wyraz swojej frustracji spowodowanej tym, że większą część treningu poświęcamy na znane techniki i pomagamy osobom początkującym. Sensei Michele powiedział nam wtedy ciekawą rzecz: „Przychodzicie na aikido i jesteście jak pusta szklanka. Na początku jest niesamowicie – dostajecie mnóstwo umiejętności, cały czas bierzecie i napełniacie waszą szklankę. Z czasem jest ona pełna. Jeśli nie będziecie z niej po trochu ulewać, czyli przekazywać tych umiejętności dalej, tym, którzy są początkujący, nie będziecie mogli już nic do niej dolać”.

Wtedy mnie olśniło: nasz rozwój od pewnego momentu jest warunkowany dzieleniem się tym, co kiedyś dostaliśmy. Trzeba dać, żeby znowu móc wziąć. Dawanie ma niesamowitą moc. Przede wszystkim, dzieląc się wcześniej zdobytą wiedzą, utrwalamy ją sobie.

Z tego właśnie względu, przygotowując się do egzaminów, warto to robić w grupie. Dawanie może mieć również wymiar strategiczny. Eliot Aronson, amerykański psycholog społeczny, prowadził eksperymenty, które dowiodły, że dzielenie się wiedzą powoduje ugruntowanie w sobie przekonania o słuszności przekazywanych twierdzeń.

W latach 80., gdy AIDS stało się poważnym zagrożeniem, a świadomość antykoncepcji była na bardzo niskim poziomie, poprosił seksualnie aktywnych studentów o wygłoszenie prelekcji o konieczności używania prezerwatyw w kontekście zapobiegania rozprzestrzenianiu się AIDS. Okazało się, że uczestnicy eksperymentu zaczęli kupować więcej prezerwatyw niż osoby z grupy kontrolnej, które nie przygotowywały wykładów.

Ten, wydawałoby się, zabawny przykład pokazuje, że tłumacząc określone zagadnienia innym, tłumaczymy je również samym sobie. W konsekwencji jesteśmy w stanie lepiej je zrozumieć, wykorzystać i przełożyć na działanie.

 

Dzielenie się wiedzą utrwala ją, dzielenie się pomysłami przyspiesza ich realizację (zwiększamy prawdopodobieństwo, że trafimy akurat na kogoś, kto nam pomoże), a dzielenie się doświadczeniami pozwala na weryfikację naszych przekonań w różnych warunkach (jeśli trafimy na kogoś z podobnymi doświadczeniami, może się okazać, że z jego punktu widzenia sytuacja wygląda inaczej).

 

DZIAŁAJ

Działanie to najtrudniejszy element całej układanki. Często wymaga cierpliwości, wytrwałości, a na efekty trzeba niekiedy czekać miesiącami. Etap działania, podobnie jak etap brania, warto szczegółowo zaplanować, a potem również monitorować. Mając założony wcześniej cel, należy zadać sobie pytanie: jaki sposób działania mnie do niego przybliży?

Katarzyna Gorhover zaleca zasadę: maksymalnie trzy nowe zachowania do jednego projektu. Podkreśla, że w ten sposób łatwiej jest obserwować efekty: „Bardzo ważne jest, aby zachowania były opisane w obserwowalny i mierzalny sposób. Przykładowo, obserwować możemy liczbę spotkań, wykorzystywanie systemu informatycznego w pracy, sposób prowadzenia rozmowy zgodnie z przyjętym standardem”.

Wiedząc już, które zachowania będą odzwierciedlać zdobytą wiedzę i umiejętności, pora wdrożyć je w życie. Zazwyczaj nasza motywacja do działania na początku jest duża, z czasem stopniowo maleje. Jeśli nie będziemy jej podtrzymywać na dostatecznym poziomie, stracimy z oczu cel i wrócimy na stare utarte ścieżki.

Aby uniknąć tego, co popularnie nazywamy słomianym zapałem, przydaje się samokontrola. Możemy ją wzmocnić, spisując plan działania. Naukowcy nieraz udowadniali znaczenie formy pisemnej. Jeśli przelejemy nasze myśli na papier, zyskają na znaczeniu. Roy F. Baumeister, amerykański psycholog społeczny badający mechanizm siły woli, twierdzi, że dopóki nie „usuniemy” naszych planów z umysłu będą tkwić w nieświadomości, nie dając nam spokoju.

„Musimy przynajmniej zaplanować konkretny następny krok, który powinniśmy wykonać: co zrobić, z kim się skontaktować, w jaki sposób (osobiście? telefonicznie? e-mailem?)”. Realizację planu powinniśmy systematycznie kontrolować i obserwować zachodzące zmiany. „Plan działania warto przygotowywać regularnie, konkretnie i możliwie szczegółowo na krótkie okresy – radzi Sebastian Szenrok, coach i trener w poznańskim centrum psychologiczno-coachingowym Inspeerio. – Jednocześnie trzeba pozostawać elastycznym i na bieżąco go korygować. Konsekwentnie sprawdzać, co działa, i to wzmacniać. Zauważać i cieszyć się z każdego sukcesu, gdyż to podnosi na duchu, a zmiana nigdy nie nastąpi po jednym kroku, zawsze dokonuje się etapami”. Warto zatem pamiętać, że sprawdzając postępy, powinniśmy widzieć poprawę w swoich zachowaniach – bo nie zawsze od razu uda nam się osiągnąć założone rezultaty. Takie podejście dodaje skrzydeł. Pozwala dostrzegać  ukcesy w małych krokach, a jednocześnie docenić się za wysiłek włożony w konsekwentne działanie.

Pomocna będzie też świadomość możliwości pojawienia się po drodze problemów i sytuacji, które będą nas zniechęcać. „W okresach spadku motywacji warto mieć w zanadrzu wszelkie narzędzia i sposoby wspomagające, jak na przykład aplikacje ułatwiające planowanie, przypominacze w telefonie i  omputerze, naklejane na monitor, lustro, lodówkę karteczki – co kto lubi. Zawsze przyda się również osoba wspierająca, swoisty ambasador zmiany, ktoś z rodziny, grona przyjaciół, coach” – podpowiada Sebastian Szenrok.

 

SŁUŻY SCHEMAT?

Nasz umysł działa na bazie automatycznych zachowań, nawyków. Schematy ułatwiają codzienne funkcjonowanie i porządkują nasze życie, dają możliwość kontrolowania go. Schemat dochodzenia do sukcesu jest pomocny w realizowaniu celów, określeniu warunków ich osiągnięcia oraz ciągłym motywowaniu siebie samego poprzez branie i dawanie. Jest jak koło napędowe. Branie i dawanie
przenikają się wzajemnie i zawsze „dzieją się” równolegle. Np. udział w ciekawym warsztacie może sprawić, że wprowadzimy poprawki do swojego planu. Oczywiście każdy sam powinien ocenić, na ile służą mu schematy, a na ile potrzebuje elastyczności.

 

Niemniej zawsze po przeczytaniu książki, zakończeniu szkolenia, wykładu czy inspirującej rozmowy warto zadać sobie trzy następujące pytania:

1. Co wziąłem z tego dla siebie?
2. Co się zmieni, gdy zacznę to dawać innym?
3. Jakie zachowanie będzie odbiciem tego, co właśnie wziąłem?