Na królach Polski łatwo się potknąć. Z jednej strony można z rozpędu przyznać koronę władcom, którzy – chociaż wyraźnie zapisali się w naszych dziejach – to formalnie sprawowali tylko władzę książęcą. Tak było na przykład z Kazimierzem I Odnowicielem czy Bolesławem III Krzywoustym. Z drugiej strony jest cała lista królów z różnych powodów wypartych ze świadomości społecznej Polaków: Wratysław II, Wacław II (bo Czesi) czy Mikołaj I (bo car, a król Polski czysto tytularny, w czasach zaborów).


Więcej w nowym numerze Focus Historia. Już na kultowy.pl!


Bardzo ciekawą listę tworzą królowie niespełnieni. Czyli kandydaci do polskiego tronu, którzy mieli większe lub mniejsze szanse na elekcję, jednakże im się nie udało. W większości przypadków nie ma wprawdzie czego żałować, ale to mimo wszystko ciekawe, że w XVI wieku mógł państwem polsko-litewskim rządzić rzutki arystokrata z Pragi, w XVII stuleciu miastem nazwanym na cześć polskiego króla byłby Nowy Jork albo że w XVIII wieku dworzanie naszego monarchy jeździliby z nim do Lizbony. 

W najnowszym „Focusa Historia” piszemy o przypadku ambitnego śląskiego księcia Henryka IV Probusa, który mógł częściowo zjednoczyć kraj pod swoim berłem i koronować się przed Przemysłem II czy Władysławem I Łokietkiem. To ciekawy i kontrowersyjny władca. 

W 1937 r. w jeszcze hitlerowskim Wrocławiu z okazji XII Międzynarodowego Zjazdu Śpiewaczego postawiono makietę pomnika księcia Henryka z napisem podkreślającym, że tworzył poezję po niemiecku. Do piastowskiego księcia przylgnęła łatka władcy reprezentującego niemieckie interesy. To jednak nieporozumienie. Probus był bardzo oddany tradycji rycerskiej, m.in. organizował turnieje i w nich uczestniczył. A językiem tej płynącej z Zachodu kultury był w rejonie Śląska język niemiecki, nie polski.

To po niemiecku spisano słynący z przepięknych miniatur Kodeks Manesse, zbiór średniowiecznej poezji, w którym znajduje się podobizna Henryka w roli triumfatora turnieju rycerskiego odbierającego od dam wieniec zwycięzcy. Dodajmy, że Probus nie cofał się też przed intrygami. Wbrew swojemu przydomkowi, oznaczającemu „Prawy”, posługiwał się podstępem i zdradą. Wszystko, by zrealizować wymarzony cel: zdobyć Kraków i dostać od papieża pozwolenie na koronację na króla Polski.

Jak wyglądałoby jego państwo? W chwili, gdy czekał na zgodę na koronację z Rzymu, Probus nie trzymał w garści nawet całego Śląska. Miał jednak poza dobrami śląskimi i wasalami najważniejszą dzielnicę: krakowską. Ponadto jego siła opierała się na sojuszach, wzajemnych zależnościach i wsparciu przez potężnych patronów z Czech czy Niemiec. Jeśli był przebiegłym graczem, to on ich wykorzystywał w swojej grze o tron, a nie odwrotnie. 

A jakie byłoby to Królestwo Polskie pod berłem Piastów śląskich? Według mediewisty prof. Tomasza Jurka trudno byłoby im zjednoczyć Polskę od Odry aż do Bugu. Gdyby się udało, pewnie nie doszłoby nigdy do unii z Litwą, raczej do sojuszu z Krzyżakami i wspólnych wypraw na wschód. Miasta, z dużą liczbą przybyszów z Zachodu, by się bogaciły, aczkolwiek mogłaby ucierpieć polska tożsamość narodowa.

Nasz kraj bardziej przypominałby Czechy, może nawet stałby się częścią Świętego Cesarstwa Rzymskiego. To Królestwo Polskie odbudowane w oparciu o Śląsk byłoby więc bardziej zwrócone w stronę zachodu niż wschodu. Bardziej mieszczańskie i prokrzyżackie. Może pod rządami śląskich Piastów Polska byłaby mniejsza, ale nowocześniejsza? Trudno jednak sobie wyobrazić, jak dalej potoczyłaby się nasza historia.