Okazało się, że niższy wzrost czy wyższą wagę mężczyzn może zrekompensować grubszy portfel. Z analizy 150 tys. profili wedwoje.pl wynika, że ponad połowa badanych nie ma określonych preferencji w kwestii figury. Restrykcyjne trzymanie się przyjętych kryteriów jest więc zawodne. – Mężczyźni twierdzą, że chcieliby mieć szczupłą partnerkę, ale czy nie umówiliby się z Moniką Bellucci, która ma pełne kształty?

Podobny błąd robią kobiety określając wzrost partnera (np. 170 cm). Przez to algorytm może wyrzucić z listy fajnego faceta o 3 cm niższego, którego inne cechy, takie jak poczucie humoru czy intelekt, rekompensują niższy wzrost – mówi Bianca Kotoro. – Na preferencje kobiet mają wpływ między innymi hormony. Badania pokazują, że w czasie owulacji preferują mężczyzn w typie macho, silnych i dominujących, podczas gdy związek chciałyby budować z partnerem opiekuńczym i otwartym na dialog – mówi dr Konrad Maj, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS, zajmujący się m.in. psychologią randkowania.
 

ŚLEPY ZAUŁEK - NIE KŁAM NA SWÓJ TEMAT

Inny błąd, jaki popełniamy, szukając partnera w internecie, jest prosty – kłamiemy na swój temat. Prof. Catalina L. Toma z University of Wisconsin-Madison, prof. Jeffrey T. Hancock z Cornell University i prof. Nicole B. Ellison z Michigan State University przeanalizowali profile 80 osób, a następnie spotkali się z nimi, sfotografowali, sprawdzili wiek, zważyli i zmierzyli. Wykazali, że aż cztery piąte badanych podało nieprawdziwe informacje na swój temat. Kobiety odejmowały sobie średnio cztery kilogramy, a mężczyźni kilogram (za to chętnie dodawali sobie parę centymetrów wzrostu). Oszukiwali, by wpasować się w oczekiwania potencjalnych partnerów. Sądzili, że gdy dojdzie do spotkania, dodatkowe kilogramy nie będą miały znaczenia. To błąd. Rozczarowanie, jakiego doznają osoby okłamane, często jest zbyt silne, by kontynuować znajomość. Podobnie sprawa ma się z koloryzowaniem profilów. – Ich opisy zazwyczaj są bardzo mętne, a czytający je ludzie dopowiadają sobie zbyt wiele, luki uzupełniając wyobraźnią – tłumaczy prof. Dan Ariely.

– To, że ktoś napisze, że lubi muzykę, nawet ten sam zespół co my, nie oznacza jeszcze, że będziemy razem świetnie się bawić na koncercie – mówi dr Konrad Maj. I śmieje się, że portale randkowe pełne są wysportowanych pasjonatów żeglarstwa i jazdy konnej. Tyle że w rzeczywistości jacht jest kolegi, a sport ogranicza się do oglądania meczów. Nic dziwnego, że ludzie zaczynają się fascynować kimś, kto istnieje tylko w wyobraźni. Dlaczego tak koncentrujemy się na znalezieniu jak najbardziej dopasowanego partnera? – Podobieństwa się przyciągają, ale ta reguła ma swoje ograniczenia. Czy naprawdę chcielibyśmy spędzić życie z bliźniakiem? Dla związku ważne jest, by ludzie się również czasami uzupełniali czy różnili. Niedopasowania w pewnych sferach aktywizują nasze emocje, prowadzą do dyskusji i sprawiają, że postrzegamy partnera jako indywidualność, która nas intryguje czy fascynuje – mówi dr Konrad Maj.