Jej koleżanka nie miała tyle szczęścia. Omotana przez amanta podającego się za lobbystę naftowego, opłaciła 12 tys. „cła” za paczkę, którą jej wysłał. Oczywiście przesyłki zawierającej pierścionek zaręczynowy i kilkadziesiąt tysięcy dolarów na remont wspólnego gniazdka nigdy nie zobaczyła. – Szybki research w internecie uświadomił mi, jak wiele kobiet, także w Polsce, pada ofiarą randkowych oszustów. Rekordzistka przelała swojemu ukochanemu ćwierć miliona złotych – mówi Magda. Bianca-Beata Kotoro przyznaje, że kilkoro jej pacjentów musiało zmienić numer telefonu, bo padło ofiarą stalkera. – Na terapię trafiła do mnie para prześladowana przez dziewczynę, z którą mężczyzna wcześniej wymienił kilka maili na portalu randkowym. Tamta uznała, że są dla siebie stworzeni i oskarżała nową dziewczynę, że ukradła jej miłość życia – mówi terapeutka.

I choć świetnie czyta się nowy kryminał Jo Nesbo (w „Pragnieniu” morderca poluje na ofiary za pomocą Tindera), wiem, że inspiracją dla pisarza były niestety prawdziwe przypadki. Jedna z użytkowniczek match.com zażądała od portalu 10 mln dolarów odszkodowania po tym, jak poznany tam mężczyzna próbował ją zabić. Mało brakowało, by z marzeń o wielkim weselu zrobił się pogrzeb.

DLA GŁODNYCH WIEDZY
„Flirtologia. Wyjdź z internetu, zacznij rozmawiać, zakochaj się”, Jean Smith, Burda Książki – antropolożka kulturowa, mówca, coach, organizatorka wycieczek po Londynie połączonych z nauką flirtu, który bada naukowo.