Do kin trafiła ekranizacja bestsellerowej książki Andy’ego Weira „Marsjanin”. To chyba pierwsza wizja pobytu ludzi na Czerwonej Planecie, która jest poprawna z naukowego punktu widzenia. Bo faktycznie, dysponujemy dziś technologiami, które pozwolą nam na założenie marsjańskiej bazy w niezbyt odległej przyszłości. Ostatecznie ludzie wylądowali na Księżycu pod koniec lat 60. ubiegłego wieku. Załogowa misja na Marsa ma wystartować po roku 2030.

Pierwsi „Marsjanie” nie będą jednak mieli łatwego życia. „Ciśnienie stukrotnie niższe niż na Ziemi, temperatury rzadko przekraczające zero stopni Celsjusza oraz atmosfera wypełniona trującym dwutlenkiem węgla – to zmusi ludzi do życia w zamkniętej przestrzeni przez większą część pobytu na Marsie” – mówi Jędrzej Górski, doktorant na Wydziale Mechaniczno-Energetycznym Politechniki Wrocławskiej. Ta zamknięta przestrzeń to habitat, czyli baza załogowa, która musiałaby zostać przynajmniej częściowo zbudowana, zanim na Czerwoną Planetę dotarliby pierwsi ludzie.

Bilet na Marsa

Wyprawa na tak odległą planetę będzie wielkim przedsięwzięciem. Jeszcze do niedawna wydawało się, że nie podoła mu pojedyncza organizacja, nawet tak potężna jak np. NASA. Jednak dziś o wyprawie na Marsa coraz częściej mówią firmy prywatne. Przykładem może być SpaceX, założona przez charyzmatycznego przedsiębiorcę Elona Muska. Pracuje ona nad rakietami wielokrotnego użytku, mającymi kursować na trasie Ziemia–Mars. W jednym z wywiadów Musk zapowiedział, że do 2050 r. chce wysłać na Czerwoną Planetę co najmniej 80 tys. ludzi. Docelowo marsjańska społeczność miałaby liczyć kilka milionów osób. Jedno miejsce w rakiecie SpaceX ma kosztować ok. 400 tys. dol., a pierwsze loty są planowane na lata 2033–2034.

Baza: dmuchana lub drukowana

Bohater książki i filmu „Marsjanin” mieszka w wielkim namiocie, nadmuchiwanym od środka przez aparaturę dostarczającą powietrze przystosowane do potrzeb człowieka.

Zaletą takiego rozwiązania są lekkie elementy konstrukcyjne, które można spakować do bezzałogowej rakiety i dostarczyć na Marsa z Ziemi. Jednak nie brakuje rozwiązań alternatywnych. Jednym z modnych ostatnio trendów jest druk 3D. Założenie jest takie, że na Czerwoną Planetę wysyłamy autonomiczne roboty, które korzystają z miejscowych surowców i „drukują” z nich ściany, dach itd. Na sponsorowany przez NASA konkurs 3D-Printed Habitat Challenge zgłoszono bardzo szczegółowe projekty takich baz. Niektóre przypominają dmuchane namioty, inne przykryte są taflami szkła, jest nawet taka w kształcie spirali, którą roboty mogą rozbudowywać do niemal dowolnych rozmiarów.

Na Marsie bardzo ważną kwestią będzie ochrona przed promieniowaniem. „Choć nie są to wartości bardzo duże, to jednak kilkunastokrotnie przewyższają normy przyjęte dla personelu pracującego w zakładach nuklearnych” – mówi Adam Piech z gdańskiej firmy Blue Dot Solutions, zajmującej się konsultingiem dotyczącym sektora kosmicznego. Dach bazy musi więc pochłaniać promieniowanie, co można osiągnąć np. poprzez pokrycie go warstwą regolitu, czyli marsjańskiego gruntu. Część projektów zakłada ukrycie pomieszczeń mieszkalnych w wykopanych wcześniej jaskiniach.