Za szybko na samopoznanie

W kulturze wysokich prędkości nie przywykło się czekać. Producent nie lubi czekać na zapłatę, a klient nie lubi czekać na dostarczenie usługi. Szkolenia i terapie, które mają przynosić faktyczne zmiany postaw na ogół muszą potrwać. Tymczasem lwia część oferty (w tym także porad z cybeprzestrzeni) opiera się na metodologii, którą na swój użytek nazywam wypunktozą: 7 punktów do skutecznego zarządzania życiem, 13 cech idealnego menedżera, 6 kroków do przeciwdziałania wypaleniu zawodowemu, 9 elementów udanego związku… i tak dalej. Czy rzeczywiście każdy aspekt życia da się zamknąć w stosownej agendzie?

Gnothi seauton – starogrecka maksyma nie traci dziś na aktualności. Już tysiące lat temu wiadomo było, że cel ten może być żmudny i trudny do osiągnięcia również z innego powodu: proces ten może być wyzwaniem nieprzyjemnym. Odkrywanie swoich braków, wad, przyznawanie się do swoich błędów i radzenie sobie z przeciwnościami własnej psychiki, może być w całym procesie najtrudniejsze. Jest to źródłem znanego wszystkim dysonansu poznawczego. Nikt przecież nie lubi myśleć o sobie źle.

Co ciekawe, daleko posunięta samokrytyka wcale nie była zjawiskiem rzadkim w kulturze Zachodu. Wystarczy wspomnieć wiecznie pokutujące średniowiecze i mocno zawstydzone czasy wiktoriańskie. Kultura konsumpcyjna całkowicie zmieniła jednak układ tych sił. Dziś konsumenci, a więc w zasadzie my wszyscy, znajdujemy się w centrum propagandy utwierdzającej nas w przeświadczeniu, że wszystkie nasze potrzeby powinny być zaspokojone, a sami zasługujemy na jak najlepsze traktowanie. Zachłanność rynku, który gotów jest schlebiać nam na każdym kroku, sprawia, że wielu popada w samozachwyt i ani myśli porzucać tak skonstruowanej strefy komfortu. Jesteśmy przyzwyczajeni do natychmiastowych nagród. Oczekujemy ich. Trudności są niepożądane. Krytyka, a zwłaszcza samokrytyka - tym bardziej.

Zapotrzebowanie na taką ofertę świadczy o braku czasu i poszukiwaniu szybkich recept. Metody „od zaraz”, choć efektownie, wyglądają, przynoszą skutki nietrwałe (podobnie jak telewizyjne „Perfekcyjne panie domu”, po ledwie parodniowym „coachowaniu” na ogół wracają do swoich wcześniejszych nawyków i kolejny raz doprowadzają mieszkanie do ruiny). Nawyki zmienia się powoli, przy niezbędnym udziale zaangażowania. Co więcej – robi się to z trudem. Praca nad sobą jest procesem niełatwym, jak wspomniane już wychodzenie ze strefy komfortu.

Tymczasem paradoks dzisiejszych czasów polega na tym, że chcielibyśmy osiągać maksymalne rezultaty w jakimkolwiek obszarze bez porzucania owej strefy. Ból, trud, znój, wątpliwości i rozterki – wszystko to, zdaniem autorów „Pętli dobrego samopoczucia” czynniki niepożądane, świadczące raczej o porażce, ponieważ „szczęście jest po prostu wyborem, którego trzeba dokonać”.