powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Zdrowie

Jeśli szukasz pretekstu, żeby wrócić na basen, nauka właśnie podsunęła całkiem dobry

Basen czy bieganie? Chlor czy asfalt? Czepek czy buty z amortyzacją? Problem polega na tym, że ciało rzadko działa jak tabela ligowa, a nauka jeszcze rzadziej daje nam wygodne hasło do powieszenia na lodówce. Nowe badanie porównujące wpływ pływania i biegania na serce jest jednak na tyle ciekawe, że warto się przy nim zatrzymać. Zwłaszcza że pokazuje coś więcej niż kolejną pochwałę ruchu.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Jeśli szukasz pretekstu, żeby wrócić na basen, nauka właśnie podsunęła całkiem dobry

fot. Unsplash

Chcesz czytać więcej treści jak „Jeśli szukasz pretekstu, żeby wrócić na basen, nauka właśnie podsunęła całkiem dobry"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

W eksperymencie na szczurach pływanie okazało się skuteczniejsze niż bieganie w wywoływaniu korzystnych zmian w sercu. Chodziło między innymi o fizjologiczną hipertrofię serca, czyli zdrowe powiększenie mięśnia sercowego związane z wysiłkiem, a także o lepszą kurczliwość mięśnia sercowego. Brzmi jak wiadomość, którą branża basenowa mogłaby natychmiast oprawić w plakat, ale tu właśnie trzeba przyhamować. Badanie dotyczyło zwierząt, trwało osiem tygodni i nie oznacza, że każdy człowiek powinien jutro porzucić bieganie na rzecz toru numer trzy przy drabince.

Basen może dawać sercu inny rodzaj bodźca

W badaniu szczury podzielono na trzy grupy: nietrenującą, biegającą i pływającą. Dwie aktywne grupy trenowały przez osiem tygodni, pięć dni w tygodniu, po 60 minut dziennie. Intensywność wysiłku porównywano przez pryzmat VO₂ max, czyli zdolności organizmu do pobierania, transportowania i wykorzystywania tlenu podczas aktywności. To ważne, bo bieganie i pływanie trudno porównywać jeden do jednego. Inaczej pracuje ciało na bieżni, inaczej w wodzie, gdzie opór jest stały, a grawitacja przestaje być tak bezpośrednim przeciwnikiem.

Obie formy aktywności poprawiły wydolność oddechowo-krążeniową. Różnica pojawiła się przy sercu. W grupie pływającej zauważono wzrost masy serca i lewej komory, większe rozmiary kardiomiocytów oraz poprawę parametrów pracy mięśnia sercowego. Grupa biegająca nie pokazała tak wyraźnych zmian strukturalnych w porównaniu ze zwierzętami nietrenującymi. Badacze wskazali też na różnice na poziomie ekspresji genów i mikroRNA związanych między innymi ze wzrostem komórek serca, angiogenezą, ochroną komórek i reakcją na stres oksydacyjny.

fot. Unsplash

Pływanie angażuje organizm trochę inaczej niż bieganie. Woda stawia opór całemu ciału, wymusza kontrolę oddechu, pracę tułowia, ramion, pleców i nóg, a jednocześnie odciąża stawy. Wydaje mi się, że dlatego wiele osób po dłuższej przerwie od ruchu wybiera basen z poczuciem mniejszego ryzyka. Nie trzeba od razu mierzyć się z twardym chodnikiem, bolącymi kolanami i własnym tętnem, które po trzech minutach przypomina awarię systemu.

Bieganie wcale nie wypada z gry

Łatwo byłoby teraz zrobić z pływania nowego króla serca, ale byłaby to przesada. Bieganie nadal pozostaje jedną z najprostszych, najtańszych i najlepiej przebadanych form aktywności. Nie wymaga karnetu, dojazdu na basen, suszenia włosów zimą ani walki o wolny tor z panem, który płynie żabką środkiem jak prom pasażerski. Dla wielu osób właśnie ta dostępność decyduje o regularności, a regularność w zdrowiu jest mniej efektowna od sensacyjnych nagłówków, ale zwykle dużo ważniejsza.

Bieganie ma też przewagę, której pływanie nie daje w takim stopniu – jest aktywnością obciążeniową. To może wspierać kości, mięśnie i układ ruchu, oczywiście przy rozsądnym dawkowaniu wysiłku. Basen bywa łagodniejszy dla stawów, ale nie zastąpi w pełni treningu siłowego ani aktywności, w której ciało pracuje przeciw grawitacji. Dlatego najbardziej przekonuje mnie nie myślenie w kategoriach jednej zwycięskiej dyscypliny, tylko wybór takiego ruchu, który można utrzymać dłużej niż przez dwa tygodnie noworocznego zapału.

Szczury pływały, ludzie mają swoje ograniczenia

Najważniejsze zastrzeżenie jest proste: badanie przeprowadzono na szczurach. Modele zwierzęce są niezwykle cenne w nauce, zwłaszcza w badaniach mechanizmów biologicznych, ale nie dają automatycznej instrukcji dla ludzi. Człowiek pływa technicznie, często z przerwami, w różnym tempie, z różnym poziomem umiejętności. Początkująca osoba na basenie może bardziej walczyć o oddech niż spokojnie trenować układ krążenia. Z kolei dobry pływak potrafi płynąć długo i ekonomicznie, bez wchodzenia na intensywność, którą badacze odtworzyli w eksperymencie.

fot. Unsplash

Jest też kwestia zdrowia wyjściowego. Osoba z chorobami serca, nadciśnieniem, zaburzeniami rytmu, otyłością, zawrotami głowy albo po dłuższym okresie bez ruchu nie powinna traktować takiego badania jak zachęty do intensywnego treningu bez konsultacji. Pływanie często uchodzi za bezpieczne, ale woda nie znosi rozsądku. Zimny basen, gwałtowne wejście do wody, zbyt mocne tempo i brak kontroli oddechu potrafią dać organizmowi mocny bodziec.

Co z tego wynika?

Dla mnie ten eksperyment jest dobrym przypomnieniem, że aktywność fizyczna nie działa wyłącznie przez spalanie kalorii. Ruch zmienia ciało głębiej: wpływa na serce, naczynia, mięśnie, metabolizm, oddech i układ nerwowy. Basen może być szczególnie interesujący dla osób, które chcą poprawiać wydolność bez mocnego obciążania stawów, wracają do ruchu po przerwie albo mają dość biegania traktowanego jak jedyny dowód sportowego charakteru.

Nie wyciągałabym jednak z tego wniosku, że pływanie jest lepsze dla każdego. Lepsza jest ta aktywność, którą da się wykonywać regularnie, bez lęku, z rozsądną progresją i bez poczucia kary. Dla jednej osoby będzie to basen dwa razy w tygodniu, dla innej marszobiegi, rower, taniec, trening siłowy albo szybkie spacery. Serce nie potrzebuje dyscypliny modnej. Potrzebuje bodźca, powtarzalności i trochę cierpliwości.

Nowe badanie dodaje pływaniu mocny argument i przypomina, że woda może być dla układu krążenia czymś więcej niż miłym dodatkiem do wakacji i sposobem na rozruszanie pleców po pracy. Jeśli ktoś od dawna odkłada powrót na basen, ma teraz naukowy pretekst. A jeśli ktoś kocha bieganie, nie musi chować butów do szafy. Serce najgorzej znosi nie tę dyscyplinę, która przegrała w badaniu na szczurach, lecz bezruch, który zawsze znajduje wygodne usprawiedliwienie.

Źródło: Medical Xpress

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Jeśli szukasz pretekstu, żeby wrócić na basen, nauka właśnie podsunęła całkiem dobry"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX