Nowe GT-1 i55 i GT-2 i55 przyjmują opony 700 x 55 mm. Żeby zrobić na nie miejsce i jednocześnie zachować charakter szybkiego gravela, producent przebudował sporą część konstrukcji, opracował własny karbonowy widelec, a nawet sięgnął po druk 3D z tytanu. Mam wrażenie, że takie rowery coraz lepiej pokazują, jak bardzo słowo gravel przestało już oznaczać jeden konkretny typ maszyny.
55 mm w gravelu przestaje wyglądać jak przesada
Mosaic przez lata stopniowo poszerzał możliwości swojej serii GT. Pierwsze konstrukcje powstawały w czasach, gdy 40 mm wystarczało do uchodzenia za sprzęt gotowy na poważny teren. W 2019 roku prześwit wzrósł do 45 mm, późniejsze GT i45 rozwijało tę koncepcję, a teraz pojawiło się i55.
Dziesięć milimetrów może na papierze wyglądać jak kosmetyka. W rowerze potrafi jednak oznaczać zupełnie inną swobodę wyboru trasy. Opona o szerokości 55 mm daje więcej przyczepności, większy komfort i możliwość jazdy z niższym ciśnieniem. Na kamieniach, korzeniach i szybkich zjazdach zaczyna się więc robić bardzo ciekawie.

Granica między gravelem a lekkim MTB staje się przez to coraz bardziej umowna. I trudno mi się temu dziwić. Ludzie kupili rowery mające pozwalać skręcić z asfaltu właściwie wszędzie, po czym szybko odkryli, że owe wszędzie bywa pełne dziur, luźnych kamieni i kolein. Większa opona jest w takich warunkach bardzo logiczną odpowiedzią.
Tytan spotkał druk 3D
Zrobienie miejsca na większą oponę komplikuje jednak konstrukcję tylnej części ramy. Mosaic zastosował więc drukowany w 3D tytanowy element łączący okolice mufy suportu i tylnego trójkąta. Dzięki niemu udało się nie tylko zmieścić oponę 55 mm, lecz także skrócić dolne widełki do 430 mm, czyli o 5 mm względem GT i45. Jednocześnie konstrukcja obsługuje napędy 1x z tarczą sięgającą 50 zębów.

Ta ostatnia wartość sporo mówi o przeznaczeniu roweru. Ogromne opony nie oznaczają tutaj rezygnacji z wysokich prędkości. Mosaic nadal myśli o GT i55 jako o maszynie wyścigowej, która ma poradzić sobie na coraz trudniejszych trasach.
Rama korzysta również z gwintowanego suportu T47, standardu UDH, sztywnych osi 12 mm i mocowania hamulców Flat Mount. GT-1 i55 otrzymuje cieniowane rury tytanowe, podczas gdy GT-2 i55 wykorzystuje prostszy zestaw rur o stałej grubości ścianek. Oba modele powstają w Boulder w Kolorado.
Mosaic uznał, że gotowy widelec mu nie wystarczy
Jeszcze ciekawsza jest decyzja dotycząca przodu roweru. Zamiast sięgnąć po gotowy widelec jednej z popularnych firm, Mosaic opracował własną konstrukcję z włókna węglowego. Powód był prosty: potrzebny był duży prześwit, miejsce na błoto, wewnętrzne prowadzenie przewodów i geometria odpowiadająca założeniom całego projektu.
Nowy widelec ma 415 mm długości axle-to-crown, mocowania błotników oraz pełne wewnętrzne prowadzenie przewodów. Jego geometria została również przygotowana z myślą o współpracy z krótkoskokowymi amortyzatorami gravelowymi.

Amortyzowany gravel jeszcze niedawno wyglądał jak niszowa zachcianka dla osób, które nie mogły zdecydować się między dwoma rodzajami roweru. Dziś coraz więcej producentów projektuje ramy z myślą o takiej możliwości od początku.
Cena szybko przypomina, z jakim rowerem mamy do czynienia
Tytanowa rama wykonywana w USA, możliwość indywidualnej geometrii i ręczne wykończenie oznaczają poziom cenowy daleki od popularnych graveli stojących w salonach.
Wersja GT-1 i55 wykonywana na zamówienie kosztuje 8250 dolarów, czyli około 31 400 zł za zestaw ramowy. GT-2 i55 wyceniono na 5000 dolarów, czyli około 19 000 zł. Producent przewiduje około ośmiu tygodni oczekiwania.

Jesienią mają pojawić się również serie wykonywane partiami w ośmiu standardowych rozmiarach. GT-1 i55 ma w takim wydaniu startować od 7500 dolarów, czyli około 28 500 zł, natomiast GT-2 i55 od około 4250 dolarów, czyli mniej więcej 16 200 zł. Zamówienia na pierwszą partię ruszyły przed planowanymi dostawami pod koniec września.
Swoją drogą, przy takich kwotach określenie gravel dla wielu osób zaczyna mieć zupełnie nowe znaczenie. Mówimy o rowerze, którego sam zestaw ramowy może kosztować tyle, co bardzo porządny kompletny rower górski.
Gravele będą jeszcze bardziej terenowe
Mosaic GT i55 jest produktem niszowym i drogim, ale kierunek, który reprezentuje, już niszowy nie jest. Coraz szersze opony, napędy o ogromnym zakresie, amortyzacja i rozwiązania przejmowane z MTB trafiają do graveli coraz częściej.

Można oczywiście zastanawiać się, w którym momencie taki rower stanie się po prostu sztywnym rowerem górskim z barankiem. Sama jestem ciekawa, gdzie producenci wyznaczą granicę, bo obecnie zdecydowanie bardziej interesuje ich przesuwanie jej dalej.
Mosaic zrobił to bardzo efektownie. GT i55 pokazuje, że zwiększenie prześwitu o kolejny centymetr potrafi uruchomić lawinę zmian konstrukcyjnych. A skoro wyścigi gravelowe prowadzą zawodników po coraz trudniejszym terenie, szerokie opony raczej nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa.
