Amerykańska marka pokazała swój pierwszy rower górski i od razu postawiła na 32-calowe koła. Jeszcze ciekawsze jest jednak to, że prototyp nie skończył jako efektowna ciekawostka na targowym stojaku. W poprzedni weekend wystartował w Leadville Trail 100 MTB, jednym z najsłynniejszych maratonów MTB w USA. Zach Calton dojechał na nim na 9. miejscu klasyfikacji Life Time Grand Prix. Trudno więc zbyć całą koncepcję stwierdzeniem, że ktoś po prostu zamontował wielkie koła, żeby internet miał o czym dyskutować.
Pierwszy MTB Ventum miał być znacznie bardziej zwyczajny
Sam kierunek obrany przez Ventum jest zaskakujący. Marka była dotąd znana przede wszystkim z rowerów triathlonowych, szosowych i gravelowych, a projekt jej pierwszego MTB zaczął się około trzech lat temu jako dość klasyczna konstrukcja XC na kołach 29 cali i ze skokiem zawieszenia 120 mm. W trakcie prac zapadła decyzja, żeby pójść znacznie dalej i przeprojektować rower pod koła 32 cale. Produkcyjna wersja ma pojawić się na początku 2027 roku.

To akurat uważam za znacznie ciekawsze niż kolejną premierę lekkiego karbonowego XC różniącego się od poprzednika kilkoma gramami i nowym ułożeniem włókien. Rynek rowerowy lubi opowiadać o rewolucjach, choć często okazują się korektą geometrii o pół stopnia. Tutaj zmiana widać bez suwmiarki.
Większe koło ma łagodniej pokonywać nierówności, łatwiej utrzymywać prędkość na rozbitym podłożu i zapewniać większą stabilność podczas szybkiej jazdy. W maratonie, gdzie zawodnik przez wiele godzin tłucze się po kamieniach, szutrze i nierównych drogach, ograniczenie zmęczenia wynikającego z ciągłych uderzeń może mieć znaczenie.
32 cale nie gwarantują jednak darmowych watów. Większe obręcze i opony oznaczają również dodatkową masę, większą bezwładność oraz znacznie trudniejsze zadanie dla projektantów ramy.
Wielkie koła komplikują prawie wszystko
Na zdjęciach Ventum wygląda trochę tak, jakby ktoś powiększył klasyczny rower XC, ale zachował zawodnika w tej samej skali. W praktyce konstruktorzy musieli mocno popracować nad tym, żeby kolarz nie znalazł się zbyt wysoko.

Przy 32-calowych kołach i skoku 120 mm przednia część roweru naturalnie rośnie. Dlatego prototyp korzysta z bardzo nisko ustawionego mostka o dużym ujemnym kącie. Problematyczny jest również tył. W mniejszych rozmiarach ramy duże koło może ograniczać miejsce podczas opuszczania siodła, co prawdopodobnie wymusi stosowanie krótszych sztyc regulowanych. Ventum zastosowało z tyłu układ flex-stay, pomagający ograniczyć masę i zachować odpowiednią sztywność konstrukcji.
Dla wysokiego kolarza proporcje takiego roweru mogą wyglądać całkiem naturalnie. Przy niewielkiej ramie pogodzenie dużych kół, zawieszenia, miejsca na bidon i odpowiedniej pozycji zawodnika staje się już geometryczną łamigłówką.
Historia 29erów pokazała jednak, że część problemów uznawanych początkowo za fundamentalne znika wraz z rozwojem komponentów. Potrzeba odpowiednich widelców, obręczy i opon, a gdy rynek zaczyna zamawiać ich więcej, nagle pojawia się znacznie więcej możliwości.
Leadville było wyjątkowo dobrym miejscem na taki eksperyment
Ventum nie wybrało przypadkowego wyścigu. Leadville Trail 100 MTB zaczyna się na wysokości ponad 3000 metrów nad poziomem morza, prowadzi przez Góry Skaliste i ma charakter długiego, szybkiego maratonu. W tegorocznej edycji trasa została dodatkowo zmieniona z powodu skutków pożaru Willow Fire.

Wypadły między innymi fragmenty Hagerman Pass, Sugarloaf Mountain i słynny Powerline, a 102-milowa trasa miała około 9916 stóp przewyższenia. Zostało sporo szybkich dróg, szutru i odcinków, na których umiejętność utrzymywania wysokiej prędkości jest szczególnie cenna.
W takich warunkach zalety 32-calowego koła mają szansę wyjść na powierzchnię znacznie szybciej niż na ciasnej, technicznej trasie Pucharu Świata XC pełnej gwałtownych zmian kierunku.
I eksperyment wypadł co najmniej obiecująco. Zach Calton ukończył zawody na 9. miejscu wśród zawodników Life Time Grand Prix z czasem 5:33:17, tracąc 12 minut i 51 sekund do zwycięzcy Keegana Swensona. Jak na publiczny sprawdzian pierwszego roweru MTB marki i wciąż rozwijanego standardu kół trudno mówić o kompromitacji.
Czy za kilka lat będziemy patrzeć na 29 cali jak kiedyś na 26?
Mam wrażenie, że właśnie to pytanie będzie wracało przy każdej kolejnej premierze 32era. 32 cale mają bardzo logiczne zastosowanie w szybkich rowerach maratonowych, szczególnie dla wysokich zawodników. Trudniej wyobrazić sobie, żeby nagle stały się jedynym obowiązującym standardem we wszystkich odmianach MTB. Większe koło przynosi korzyści, ale przestrzeń w rowerze pozostaje ograniczona, podobnie jak wzrost jego właściciela.

Ventum zrobiło jednak coś, co dla rynku może okazać się ważniejsze od samego wyniku w Leadville. Pokazało 32-calowy rower, który wygląda jak maszyna przygotowywana do normalnej sprzedaży, wysłało go na poważny wyścig i przywiozło miejsce w pierwszej dziesiątce.
29er raczej nie musi jeszcze pakować walizek. Ale po raz pierwszy od dawna ma za sobą coś większego.
