• POCHODZENIE OFIAR: izotopowe badania zębów pozwoliły ustalić, że mężczyźni prawdopodobnie przybyli z rejonu Skandynawii
  • OFIARY: 54 młodych zdrowych mężczyzn
  • MIEJSCE ZBRODNI: Ridgeway Hill, w pobliżu miasta Weymouth w hrabstwie Dorset

W 2009 r. robotnicy, którzy budowali drogę w pobliżu miasta Weymouth, natrafili na jamę w ziemi wypełnioną bezgłowymi szkieletami. Wezwani na miejsce archeolodzy stwierdzili, że zwłoki wrzucono do dołu bezładnie, a odcięte głowy zgromadzono w jednym końcu. Aby ustalić tożsamość ofiar, naukowcy przeprowadzili izotopowe badania zębów, które pozwalają określić dietę osobnika w młodości (w okresie formowania się tkanki).

Okazało się, że mężczyźni prawdopodobnie przybyli z rejonu Skandynawii, a jeden z nich wychował się za kołem podbiegunowym. Co więcej, ilość zwłok w grobie z Dorset odpowiada liczebności załogi potrzebnej do obsadzenia wikińskiej tzw. długiej łodzi. Ponadto antropolodzy badający szkielety zauważyli, że jeden z mężczyzn miał na zębach nacięcia. Ten sposób ozdabiania ciała był często spotykany u wikińskich wojowników, którzy spiłowywali sobie zęby lub nacinali je we wzory wypełniane kolorową pastą, żeby dowieść męstwa i pogardy dla bólu.

Początkowo archeolodzy przypuszczali, że wikingowie zostali zabici przez mieszkańców rejonu Dorset podczas jednego z łupieżczych napadów. Jednak dr Britt Baillie z uniwersytetu w Cambridge sądzi, że pochowani w Dorset Skandynawowie zostali zamordowani 13 listopada 1002 r. na rozkaz Ethelreda II, zwanego Bezradnym, Nierozważnym lub Gnuśnym. Król, pokonany w 991 r. przez Duńczyków w bitwie pod Maldon, płacił wikińskiemu monarsze Swenowi Widłobrodemu daninę w złocie i srebrze, zwaną danegeld (duński haracz). Nie zapobiegło to następnym napadom na wybrzeża Anglii – w źródłach zachował się np. opis rajdu 94 długich łodzi na Londyn.

Ostatecznie 13 listopada 1002 r., w dniu poświęconym świętemu Brycjuszowi, Ethelred wydał rozkaz wymordowania duńskich osadników w Anglii. Historycy spierają się, jak wielu ludzi wówczas zginęło i czy ofiarami padli tylko najemni wojownicy, czy również „cywilni” osadnicy. Wiadomo, że jedną z ofiar masakry była siostra Swena Widłobrodego Gunhilda, która przypuszczalnie przebywała w Anglii jako zakładniczka oraz - być może - jej mąż i dziecko. Prawdopodobnie szczątki ofiar tej masakry znaleziono m.in. w Oksfordzie na terenie St. John's College. Liczne ślady ran na zwłokach i opis wydarzeń w „Kronice anglosaskiej” sugerują, że Duńczycy zostali zlinczowani przez tłum podjudzony przez zaufanych Ethelreda.

W odróżnieniu od ludzi, których szczątki znaleziono w Oksfordzie, mężczyźni z Dorset to nie ofiary linczu, lecz zaplanowanej egzekucji. Na szkieletach nie ma prawie żadnych śladów walki. Niewykluczone, że wikingów stracono publicznie, jako ostrzeżenie dla ich pobratymców. Ponieważ w dole znaleziono mniej czaszek niż szkieletów, archeolodzy przypuszczają, że niektóre głowy mogły zostać zatknięte na tykach w miejscu kaźni, aby spotęgować jej psychologiczny efekt.

Dr Britt Baillie uważa, że zamordowani to wikińscy najemni wojownicy, którzy wzorowali się na słynnych jomswikingach. Było to bractwo elitarnych wojowników, którzy zgodzili się podlegać specjalnemu honorowemu kodeksowi. Wstąpić w jego szeregi mogli mężczyźni w wieku 18-50 lat, którzy wykazali się męstwem w bitwie. Wikingowie obrali za siedzibę twierdzę Jomsborg na wybrzeżu Bałtyku. Nie miały tam wstępu kobiety ani dzieci, a żaden z członków bractwa nie mógł opuścić twierdzy na dłużej niż 3 dni bez zgody pozostałych współbraci. Jomswikingowie służyli jako najemnicy u tego władcy, który najlepiej zapłacił. Do dziś nie wiadomo jednak, czy jomswikingowie istnieli naprawdę, czy stanowili wymysł skandynawskich skaldów.

Skąd pomysł, że pochowani w Dorset to akurat jomswikingowie? Sposób zadania śmierci - ścięcie od przodu - pojawia się w „Jómsvfkinga saga”. Jeden z jej bohaterów mówi, że nie pójdzie na rzeź jak owca, lecz chce stanąć twarzą w twarz ze swoim katem. Ponadto egzekucji w Dorset dokonano toporem, nie mieczem, a ofiary prawdopodobnie zostały obnażone, ponieważ archeolodzy nie odkryli żadnych szczątków odzieży. Oba te rytuały wiązały się w średniowieczu z traceniem wojowników stojących wysoko w hierarchii. Baillie nie wyklucza, że katami mężczyzn z Dorset mogła być inna grupa wikingów na usługach Ethelreda. Król słynął z tego, że wynajmował wikińskich najemników, żeby walczyli ze swoimi pobratymcami.


WYNIK ŚLEDZTWA: jeśli mężczyźni zabici w Dorset nie byli jomswikingami, z pewnością ich naśladowali. Ich kaci uszanowali to i stracili ich w honorowy sposób