
Dlaczego natura postanowiła przyspieszyć ten proces? Odpowiedzi zaczęli szukać specjaliści z University of Tsukuba, których analizy rzucają nowe światło na mechanikę wielkich wstrząsów. Ich wnioski sugerują, że nasze rozumienie cykli sejsmicznych może być zbyt uproszczone, co ma fundamentalne znaczenie dla milionów ludzi żyjących w strefach aktywności tektonicznej.
Analiza przebiegu wstrząsu z 2025 roku. Dane ujawniły większy poślizg uskoku niż szacowano
Aby odtworzyć sekwencję zdarzeń, japońscy badacze zastosowali zaawansowaną metodę inwersji tensora gęstości mocy (PDTI). Rezultaty były wyraźnie inne od teoretycznych prognoz. Okazało się, że poślizg na uskoku osiągnął wartość od 9 do nawet 12 metrów na rozległym obszarze. To prawie dwukrotnie więcej niż średni, sześciometrowy deficyt naprężenia, który – według modeli – powinien był się nagromadzić przez 73 lata. Co więcej, sam proces pęknięcia zdawał się przyspieszać w strefie najintensywniejszego ruchu.
Czytaj także: Gigantyczny wulkan z Kamczatki obudził się po 400 latach. Naukowcy odkryli co naprawdę obudziło Kraszeninnikowa
Taka skala uwolnionej energii wskazywała, że uskok nie zlikwidował jedynie naprężeń narosłych od 1952 roku. Prawdopodobnie „wykorzystał” również część stresu, który pozostał nierozładowany po poprzedniej wielkiej katastrofie. Dodatkową poszlaką były zaobserwowane po głównym wstrząsie wstrząsy wtórne o nietypowym, normalno-uskokowym charakterze, działające w kierunku przeciwnym do konwergencji płyt.
Dziedzictwo po dawnym kataklizmie. Nierozładowane naprężenia sprzed siedmiu dekad
Te specyficzne wstrząsy wtórne, skoncentrowane przy granicy płyt, są kluczem do zrozumienia zjawiska dynamicznego przekroczenia. W uproszczeniu, podczas głównego zdarzenia z 2025 roku lokalne naprężenie ścinające chwilowo zmieniło swój kierunek. Naukowcy interpretują to jako mocny dowód na to, że trzęsienie z połowy XX wieku nie było w stanie „wyzerować” wszystkich sił działających w uskoku. Znacząca porcja naprężenia szczątkowego pozostała uwięziona w skałach.
Przez kolejne dziesięciolecia to historyczne obciążenie sumowało się z nowym, generowanym przez nieustanny ruch płyt tektonicznych. W lipcu 2025 roku cała zgromadzona energia wydostała się na powierzchnię w jednym, potężnym wyładowaniu. Ten mechanizm tłumaczy zarówno nadspodziewanie duży poślizg, jak i przedwczesne – w stosunku do klasycznych modeli – nadejście kolejnego megatrzęsienia.
Wyzwanie dla współczesnej sejsmologii. Dlaczego modele bywają zawodne?
Odkrycie zespołu z Tsukuby ma istotne implikacje dla oceny ryzyka sejsmicznego w strefach subdukcji na całym globie. Tradycyjne modele, zakładające względnie regularne, powolne gromadzenie i gwałtowne uwalnianie energii, okazują się niewystarczające. Kamczatka pokazuje, że procesy zachodzące głęboko pod dnem oceanu są bardziej kapryśne. Fizyka pęknięć i redystrybucja naprężeń mogą pozostawiać po dużym wstrząsie znaczące „resztki”, zaburzając teoretyczne interwały powrotu.
Czytaj także: Chmura popiołu zawisła nad Kamczatką. Wulkan przemówił po niemal pół tysiącu lat
Oznacza to, że następne kataklizmiczne zdarzenie w regionie o wysokiej aktywności sejsmicznej może nastąpić zarówno szybciej, jak i później, niż wskazywałyby na to uproszczone obliczenia. Badacze wskazują, że jest to szczególnie istotna informacja dla monitorowanych obszarów, takich jak Rów Nankai u wybrzeży Japonii. Choć to odkrycie posuwa naukę do przodu, to wciąż daleka droga do tworzenia precyzyjnych, długoterminowych prognoz. Megatrzęsienia zdają się zachowywać w sposób złożony i nie do końca okresowy.
Co dalej z prognozowaniem?
Wnioski płynące z badań nad kamczackim wstrząsem nie oznaczają rewolucji w sensie natychmiastowej zmiany praktyk. Raczej podkreślają potrzebę większej pokory i ostrożności w interpretacji modeli cykliczności. Dla społeczności zamieszkujących zagrożone tereny to sygnał, że systemy ostrzegawcze i plany zarządzania kryzysowego muszą brać pod uwagę element nieprzewidywalności. Nauka zrobiła krok naprzód w diagnozowaniu problemu, ale wciąż pozostaje wiele do zrozumienia, zanim będziemy w stanie wiarygodnie określać, kiedy i gdzie uderzy następne wielkie trzęsienie.