Ubrania to nasza codzienność, która może służy wielu różnym celom jak ekspresja samych siebie, czy chęć rozbawienia albo nawet sprzeciwu. I najczęściej jest to zadanie takie, któremu nie poświęcamy wiele myślenia o działaniu poza wyglądem, odpowiadającemu gustowi. Wkraczamy jednak w erę, która może niejako wymusić, żeby zmienić to podejście na trochę pozbawione frywolnego charakteru.
Kamery AI nie widzą osób w tych ubraniach. Zapewniają prywatność w miejscach pełnych monitoringu
Wizję świata, w którym ludzie muszą patrzeć na modę z dodatkowej perspektywy ochronny przed inwigilacją, snuje niemiecki projektant, żyjący w Berlinie Simon Weckert. To tam w ramach wystawy “Error As Destination” odkrył swoją kolekcję zatytułowaną Digital Camouflage, koncepcję chroniącą ubranego przed śledzeniem przez kamery ze sztuczną inteligencją pomagającą w identyfikacji przechodniów. W skrócie, ma gwarantować, że w oczach AI, człowiek stanie się w zasadzie niewidzialny.

Naturalnie nie przeszkodzi to w byciu rozpoznanym przez innych ludzi, którzy po prostu zobaczyliby osoby maszerujące w ubraniach o kolorach i kształtach mogących nie każdemu przypaść do gustu. Jednakże w rzeczywistości, która pokazuje nam kolejne, masowe zwolnienia, nie jest sobie trudno wyobrazić, że jakiś system monitorujący bazuje jedynie na pracy maszyn i algorytmów, zamiast poczciwych, ludzkich oczu.
Czytaj też: Modowy manifest, który ma oszukać algorytmy śledzące nas na ulicach
Jest to przykład odzieży ilustrującej jak na dłoni zwalczanie ognia ogniem. Ta uprzednio wygenerowana grafika zmusza algorytmy do ciągłego wykonywania obliczeń, przez co tworzy się rodzaj swoistego, cyfrowego hałasu sprawiającego, że systemy nadzorujące nie są w stanie rozpoznać osoby schronionej w takim kroju. Twórcy zapewniają, że przetestowali działanie tej koszuli na najszybciej rozpoznającym obiekty systemie (YOLO).

W tłumie również może zadziałać, bowiem zdecydowanie osoba nosząca takie koszule stanie się niewidzialna, gdy każdy będzie oceniał wzór, którym są zdobione. Naturalnie o gustach się nie dyskutuje, dlatego i tutaj zależy od obserwatora, co myśli o tym niekonwencjonalnym podejściu. Digital Camouflage może zostać oceniony jako ekstrawagancki wybór, wielbiciela psychodelicznych imprez lub jako odważny koncept ironii próbujący, znaleźć granicę dobrego smaku. Takie połączenie kształtów i kolorów, rozgrzeszy także każdego, kot po prostu pomyśli, że jest to pozbawiona dobrego smaku odzież z szarego końca bazaru wczesnych lat 2000.

Oferta Simona Weckerta cechuje się jednak czymś, co odzież tego typu rzadko stara się zrealizować. Dotyczy istotnego elementu garderoby, nie tylko czapki, ani nie jest maską lub niewygodnym kombinezonem. To ma być odzież noszona na co dzień, bo się ją lubi i przy okazji spełnia większą rolę. Co więcej jest pozbawiona jakichś dodatków psujących harmonię jednolitej tekstury materiału.
Niestety koszula zawodzi pod kątem użytych materiałów – 100% poliester – co przy cenie niespełna 100 euro za sztukę, jest dość odpychające. Co prawda w dobie branży fast fashion i powszechności poliestru nawet wśród marek luksusowych, to nie powinno dziwić, to jednak sprawia trochę bólu.

Pozujący się na walczącego z systemem artysta, stosuje równie tanie opisy, jak nazywanie plastikowego materiału “przypominającym bawełnę i oddychającym”, co jest dość ironiczne. Bowiem skupiając się na mydleniu oczu kamer AI, w pewnym sensie robi to samo swoim potencjalnym klientom. Przynajmniej przypomina, że pranie jego produktu sprawia, że do ścieków trafiają setki mikrowłókien plastiku.
Źródło: yankodesign, simonweckert
