Oczywiście rower ma jeździć. Błoto, kurz i drobne ślady użytkowania są wpisane w terenową zabawę. Mimo to trudno mi dziwić się właścicielom, którzy wolą, aby pierwsza większa rysa pojawiła się po kilku sezonach, a nie podczas wkładania roweru do bagażnika. DYEDBRO odpowiada na ten rodzaj rowerowego niepokoju nową serią przezroczystych folii ochronnych EVO. Są cieńsze, bardziej elastyczne i dopasowane do ram, które w ostatnich latach wyraźnie nabrały masy.
Folia, której powinno być jak najmniej widać
Dotychczasowe osłony ram często miały jeden problem – chroniły lakier, ale same mocno zaznaczały swoją obecność. Grube krawędzie zbierały brud, a niedokładnie przyklejone fragmenty potrafiły wyglądać jak ekran smartfona oklejony folią w kiosku na dworcu. Pęcherzyki powietrza i uciekające linie skutecznie psuły efekt.
W EVO materiał jest wyraźnie cieńszy niż w poprzednich produktach DYEDBRO. Dzięki temu ma leżeć bliżej powierzchni ramy i mniej rzucać się w oczy. Producent zapewnia przy tym, że ograniczenie grubości nie zmniejszyło odporności na uderzenia, otarcia i zarysowania. Folia pozostaje również odporna na promieniowanie UV, co ma ograniczać jej żółknięcie oraz różnice w wyglądzie lakieru po kilku sezonach.

Ten kierunek przekonuje mnie bardziej niż kolejne wzorzyste naklejki, które z ochrony roweru robią przy okazji konkurs graficzny. Ładna rama zwykle najlepiej wygląda wtedy, gdy jej projektantowi pozwala się dokończyć zdanie. EVO występuje w wersji matowej i błyszczącej, więc osłonę można dobrać do wykończenia lakieru zamiast przykrywać go cudzym pomysłem.
Współczesne ramy przytyły i skomplikowały się
Zmiana kształtu folii nie wynika wyłącznie z chęci odświeżenia katalogu. Dzisiejsze rowery górskie, a szczególnie elektryczne MTB, mają szerokie dolne rury, rozbudowane okolice silnika i coraz bardziej złożone tylne trójkąty. Uniwersalny prostokąt przestał wystarczać, choć przez lata branża próbowała przekonywać, że kilka pasków pasuje właściwie do wszystkiego.
Serię EVO podzielono więc na dwa warianty. Zestaw MTB i E-Bike otrzymał szersze elementy przeznaczone do masywniejszych rur oraz bardziej rozbudowanych ram. Waży 31 gramów. Wersja gravelowa jest smuklejsza i waży 29 gramów. Skupia się między innymi na miejscach narażonych na piasek wyrzucany przez opony oraz tarcie toreb bikepackingowych.

Różnica dwóch gramów nie odmieni wyników na podjeździe, ale sam podział ma sporo sensu. W gravelu łatwo uszkodzić ramę paskami torby, zwłaszcza gdy między materiał a lakier dostanie się drobny piach. Powstaje wtedy bardzo skuteczny papier ścierny, pracujący przez kilka godzin na każdym wyboju. W rowerze elektrycznym większym problemem będzie kamień uderzający w szeroką dolną rurę. Każdy z tych rowerów potrzebuje ochrony rozłożonej trochę inaczej.
Montaż bez walki z pęcherzykami
DYEDBRO zdecydowało się na montaż na mokro. Ramę trzeba oczyścić, a do wody dodać dołączony środek myjący. Zwilżona powierzchnia pozwala przesuwać folię już po jej przyłożeniu, poprawić pozycję i wypchnąć płyn raklą. Dopiero później klej wiąże się z ramą.
Każda osoba, która próbowała przykleić większy arkusz folii na sucho, doceni tę zmianę. Wystarczy chwila zawahania, aby jeden koniec znalazł się kilka milimetrów za wysoko, drugi przykleił się do palca, a na środku powstała zmarszczka przypominająca niewielkie pasmo górskie. Metoda na mokro daje więcej czasu i zdecydowanie większy margines błędu. Według producenta nie wymaga również podgrzewania materiału suszarką.

Folia została wykonana z mocno rozciągliwego winylu, dzięki czemu ma dopasowywać się do załamań oraz obłych połączeń rur. Drobne powierzchniowe ślady powinny natomiast zanikać pod wpływem temperatury otoczenia. Określenie samoregenerująca warto traktować rozsądnie – głębokie przecięcie po spotkaniu z ostrą skałą nie zniknie podczas ciepłego popołudnia. Lekkie przetarcia i płytkie rysy mają jednak wygładzać się bez wymiany całego elementu.
Około 260 zł za spokojniejszą jazdę
Zestaw EVO MTB i E-Bike kosztuje 59,99 euro, czyli około 255 zł. Wersję gravelową wyceniono na 62,99 euro, czyli około 267 zł. Ceny obejmują podatek.

To sporo jak za kilka przezroczystych arkuszy, zwłaszcza gdy podobne folie można kupić taniej na metry. Płaci się jednak również za gotowe kształty, elastyczny materiał, powłokę regenerującą drobne ślady i montaż, który nie wymaga samodzielnego wycinania szablonów. Przy rowerze wartym kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych rachunek zaczyna wyglądać znacznie rozsądniej.
Mam tylko jedną uwagę – ochrona ramy łatwo staje się kolejnym etapem obsesyjnego dbania o sprzęt. Rower może być idealnie oklejony, wypolerowany i przechowywany w salonie, lecz nadal najwięcej sensu ma wtedy, gdy wraca z trasy brudny. DYEDBRO EVO ma pomóc zachować lakier, a nie zamienić każdą leśną ścieżkę w ćwiczenie z omijania kamieni. Rysy kosztują, ale rower, na którym boimy się jeździć, kosztował zdecydowanie za dużo.
