powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Aktywność

Karbon, aero i bezprzewodowy napęd w dobrej cenie. Ten rower może namieszać w szosowym świecie

Kiedy w rowerowym świecie pojawia się hasło karbon, aero i bezprzewodowy napęd, zwykle odruchowo szukam w tekście ceny, a potem czuję się, jak bym przypadkiem zajrzała do cennika wakacji na Malediwach. Szosy coraz częściej wyglądają jak sprzęt dla zawodowców, są opisywane jak sprzęt dla zawodowców i kosztują jak sprzęt dla ludzi, którzy dawno przestali przeliczać rowery na używane samochody.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Karbon, aero i bezprzewodowy napęd w dobrej cenie. Ten rower może namieszać w szosowym świecie

fot. State Bicycle Company

Chcesz czytać więcej treści jak „Karbon, aero i bezprzewodowy napęd w dobrej cenie. Ten rower może namieszać w szosowym świecie"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Dlatego nowy State Carbon Road Complete jest ciekawy, bo próbuje wejść w miejsce, które przez lata było w kolarstwie szosowym boleśnie puste: między budżetowym kompromisem a finansowym szaleństwem.

State Bicycle Co. pokazało kompletną karbonową szosę z aerodynamiczną ramą, wewnętrznym prowadzeniem przewodów i bezprzewodową grupą SRAM Rival AXS w cenie od 2799 dolarów, czyli około 10 300 zł. W wersji SL rower startuje od 3250 dolarów, czyli około 12 000 zł. Nadal mówimy o dużych pieniądzach, zwłaszcza dla kogoś, kto jeździ rekreacyjnie i nie planuje ścigać się na każdej górce pod miastem. Ale na tle rynku szos z karbonową ramą i elektronicznym osprzętem ta cena brzmi już dużo mniej jak eksces.

Szosa aero przestaje być klubem z wysokim progiem wejścia

Przez ostatnie lata kolarstwo szosowe mocno się spolaryzowało. Z jednej strony mamy sensowne aluminiowe rowery dla początkujących, z drugiej maszyny, które wyglądają jak pożyczone z zawodowego peletonu. Pomiędzy nimi jest sporo sprzętu dobrego, ale często wycenionego tak, że amator musi sam przed sobą udawać, że to inwestycja w zdrowie, a nie bardzo drogie hobby.

fot. State Bicycle Company

State Carbon Road Complete ma być tym złotym środkiem. Rama ma typowe dla współczesnych szos aero rozwiązania: profilowane rury, opuszczone tylne widełki, zintegrowany kokpit i przewody schowane w środku. Do tego dochodzi prześwit na opony do 32 mm, co jest dziś ważniejsze, niż mogłoby się wydawać. Szosa przestała być rowerem wyłącznie na idealny asfalt, bo idealnego asfaltu w codziennym życiu jest mniej więcej tyle, co wolnych miejsc parkingowych pod popularną kawiarnią w sobotę.

Bardziej komfortowa opona nie odbiera rowerowi sportowego charakteru. Ona po prostu pozwala jeździć dłużej i mniej kląć pod nosem. I mam wrażenie, że właśnie takie detale coraz mocniej decydują o tym, czy rower zostanie z nami na kilka sezonów, czy po pierwszym zauroczeniu zacznie kurzyć się w garażu.

Karbon i SRAM Rival AXS

Najmocniejszym argumentem nowego State jest kompletna konfiguracja. W podstawowej wersji rower dostaje bezprzewodowy napęd SRAM Rival AXS 2x. Elektroniczna zmiana biegów jeszcze niedawno była dodatkiem zarezerwowanym dla wyraźnie droższych modeli. Dziś schodzi niżej, ale rzadko w pakiecie, który nie kończy się ceną wyraźnie powyżej kilkunastu tysięcy złotych.

fot. State Bicycle Company

Standardowa wersja waży około 8,4 kg. Lżejsza odmiana SL schodzi do około 7,9 kg. W rowerach szosowych zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna, że to nadal za dużo, bo internet nauczył nas traktować każde 200 gramów jak porażkę producenta. W praktyce dla większości ambitnych amatorów większe znaczenie będzie miało to, czy rower dobrze przyspiesza, pewnie prowadzi się na zjazdach i nie wymaga kompromisów serwisowych.

Tu dobrym sygnałem jest suport T47 z gwintem. To rozwiązanie bardziej przyjazne w obsłudze niż część wciskanych standardów, które potrafią po czasie zamienić rower w instrument perkusyjny. Jest też hak przerzutki kompatybilny z UDH, czyli coraz popularniejszym standardem, który ułatwia dostępność części i potencjalne przyszłe aktualizacje.

fot. State Bicycle Company

Aero na papierze i aero w prawdziwym życiu

Sama obecność smukłych rur i schowanych przewodów nie oznacza automatycznie, że dostajemy maszynę przetestowaną jak sprzęt WorldTour. Bez konkretnych danych z tunelu aerodynamicznego trudno mówić o precyzyjnych zyskach. I dobrze, żebyśmy jako kupujący o tym pamiętali.

Mimo tego kierunek jest sensowny. Nawet jeśli State Carbon Road nie będzie zawstydzał najdroższych konstrukcji Cervélo, Specializeda czy Treka, może dać przeciętnemu użytkownikowi nowoczesny, szybki rower, który wygląda i działa jak sprzęt z wyższej półki, ale nie wymaga budżetu zarezerwowanego dla zawodowca.

fot. State Bicycle Company

Technologia, która jeszcze niedawno była symbolem elitarności, zaczyna trafiać do rowerów bardziej dostępnych. Oczywiście dostępność za około 10 tysięcy zł brzmi w Polsce dość specyficznie. Dla wielu osób to nadal cena zaporowa. Ale w segmencie karbonowych szos z elektronicznym napędem jest to kwota, która faktycznie przesuwa granicę.

Rower dla ambitnego amatora, który nie chce przepłacać za logo

State Bicycle Co. przez lata kojarzyło się raczej z rowerami miejskimi, ostrokołowymi i bardziej lifestyle’owymi projektami niż z poważną szosą. Carbon Road Complete pokazuje, że marka chce wejść na teren, gdzie liczy się nie tylko wygląd, ale też realna wydajność. I to może być dla rynku zdrowe, bo kolarstwo potrzebuje takich graczy. Potrzebuje firm, które nie każą dopłacać kilku tysięcy tylko za emocję związaną z logo na dolnej rurze.

fot. State Bicycle Company

Nie znaczy to, że każdy powinien nagle rzucić się na karbonową szosę aero. Dla osób jeżdżących spokojnie, po krótkich trasach i bez większej potrzeby śrubowania tempa nadal rozsądniejszy może być wygodny endurance albo gravel. Ale jeśli ktoś naprawdę wkręcił się w jazdę szosową, trenuje regularnie, lubi szybkie ustawki i czuje, że aluminiowy rower zaczyna go ograniczać, State Carbon Road Complete wygląda jak propozycja, którą trudno zignorować.

Podoba mi się przede wszystkim to, że przesuwa rozmowę o rowerach z poziomu marzeń do poziomu decyzji. Nadal trzeba wydać sporo. Nadal warto policzyć, czy to zakup dla pasji, czy chwilowego zachwytu po obejrzeniu kilku filmów z podjazdów. Ale coraz częściej widzę, że rowerowy sprzęt z wyższej półki przestaje być zamkniętą gablotą. A kiedy karbon, elektronika i aero zaczynają schodzić bliżej zwykłych użytkowników, cały rynek robi się ciekawszy.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Karbon, aero i bezprzewodowy napęd w dobrej cenie. Ten rower może namieszać w szosowym świecie"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX