Okazuje się jednak, że ten zamiennik może kryć w sobie więcej, niż ktokolwiek z nas przypuszczał. W dodatku, kawa bezkofeinowa oferuje nam coś, czego jej pełnoprawna wersja nie może. O co dokładznie chodzi?
Zaskakujący eksperyment – pamięć a brak kofeiny
W badaniu opublikowanym w czasopiśmie Nature Communications, zespół naukowców z University College Cork w Irlandii pod kierownictwem neurobiologa Johna Cryana postanowił sprawdzić, co tak naprawdę dzieje się w naszej głowie, gdy sięgamy po małą czarną. Do udziału zaproszono grupę stałych kawoszy, których na dwa tygodnie poproszono o całkowite odstawienie ich ulubionego napoju. Po tym okresie abstynencji uczestnikom ponownie podano kawę – część z nich piła wersję z kofeiną, a druga połowa wariant bezkofeinowy (przy czym nikt nie wiedział, który kubek trafił w jego dłonie).
Czytaj też: Myślisz, że poranna kawa tylko pobudza? Fińscy naukowcy odkryli coś niezwykłego
Rezultaty testów poznawczych okazały się naprawdę dużym zaskoczeniem. Tylko w grupie pijącej kawę bezkofeinową odnotowano znaczącą poprawę wyników w dwóch trudnych testach pamięciowych. Uczestnicy z tej grupy zdecydowanie lepiej zapamiętywali słowa oraz robili zauważalnie mniej błędów w testach pamięci przestrzennej i lokalizacji. Z kolei u osób pijących klasyczną kawę z kofeiną nie odnotowano aż tak wyraźnego skoku w tych konkretnych obszarach.
Skąd taki wynik?
Jak to w ogóle możliwe, że napój pozbawiony głównego „dopalacza” działa na naszą pamięć lepiej? Odpowiedź kryje się najprawdopodobniej znacznie niżej, niż moglibyśmy przypuszczać – w naszych jelitach. Kawa to nie tylko kofeina, to niezwykle złożony koktajl zawierający ponad tysiąc różnorodnych związków chemicznych, wśród których najdziemy między innymi potężne ilości polifenoli, czyli roślinnych substancji o działaniu antyoksydacyjnym.

Polifenole stanowią genialny „pokarm” dla mikroflory jelitowej. Naukowcy podejrzewają, że to właśnie te składniki zasilają pożyteczne bakterie w naszych jelitach, stymulując je do produkcji metabolitów, które następnie za pośrednictwem tak zwanej osi jelitowo-mózgowej wysyłają sygnały wprost do naszego układu nerwowego. Wygląda więc na to, że poranna kawa bezkofeinowa po prostu dokarmia naszych małych mikrobiologicznych sprzymierzeńców, co w efekcie usprawnia procesy zapamiętywania.
Czytaj też:Wystarczy sam zapach. Kawa wpływa na twój nastrój jeszcze zanim weźmiesz pierwszy łyk
Badanie pokazało również, że powrót do picia kawy – niezależnie od obecności kofeiny – przyniósł uczestnikom badania ogólny spadek poziomu odczuwanego stresu, stadiów depresyjnych oraz impulsywności. Oczywiście klasyczna kofeina wciąż ma swoje niezastąpione zalety, ponieważ to właśnie ona odpowiada za szybki skok czujności, pobudzenie uwagi czy natychmiastowe obniżenie poczucia psychicznego zmęczenia.
Niemniej jednak odkrycie to pokazuje, jak powiązany jest nasz układ pokarmowy z codzienną kondycją psychiczną. Odczarowuje też kawę bezkofeinową, którą postrzegaliśmy raczej jako smutny kompromis dla osób unikających skoków ciśnienia. Teraz już wiadomo, że także ona ma swoje unikalne właściwości, których zwykła kawa nie jest w stanie zaoferować. Co prawda raczej nie sądzę, by teraz kawosze zaczęli masowo porzucać kofeinę, jednak warto wprowadzić tę wersję do swojego jadłospisu. Zwłaszcza jeśli ktoś dużo polega w pracy na pamięci, taki dopalacz zawsze się przyda.
Źródło:Nature Communications
