Można się z tego trochę podśmiewać, ale mam wrażenie, że właśnie takie aktualizacje mówią sporo o współczesnym rynku motocykli. Dopracowane konstrukcje coraz częściej pozostają w sprzedaży przez kilka sezonów praktycznie bez zmian technicznych. Producent musi jednak przypomnieć klientowi, że w salonie stoi rocznik 2027. Najprostszym sposobem pozostaje nowa paleta kolorystyczna. Kawasaki zrobiło dokładnie to, przy okazji udowadniając, że firmowa zieleń nadal potrafi załatwić sporą część marketingowej pracy.
Kawasaki Z1100 SE dostało trochę więcej charakteru
Z1100 jest tutaj przypadkiem szczególnym, bo sam model wrócił do europejskiej oferty dopiero na sezon 2026. Kawasaki wyposażyło go w czterocylindrowy, rzędowy silnik o pojemności 1099 cm3, rozbudowaną elektronikę z IMU, quickshifter działający w obu kierunkach, tempomat i 5-calowy ekran TFT. Odmiana SE dorzuca do tego między innymi przednie hamulce Brembo oraz tylny amortyzator Öhlins S46. To całkiem świeży motocykl, więc kolejna ingerencja mechaniczna po roku rzeczywiście nie miałaby większego sensu.

Na sezon 2027 zwykłe Z1100 zachowuje kombinację Ebony/Metallic Carbon Gray. Więcej dzieje się przy SE. Dotychczas bardzo stonowane szarości uzupełniono kolorem Candy Flat Blazed Green. W efekcie flagowy wolnossący naked Kawasaki znacznie mocniej kojarzy się z marką już na pierwszy rzut oka. Przy agresywnych liniach Sugomi odrobina zieleni pasuje zresztą znacznie lepiej niż całkowicie anonimowa szarość.
I chyba właśnie Z1100 SE najlepiej pokazuje sens takich zabiegów. Sam motocykl pozostaje ten sam, ale kilka zielonych powierzchni potrafi zmienić jego charakter bardziej, niż wynikałoby z tabeli zmian.
Versys 650 wraca do zieleni. I trudno mieć o to pretensje
Versys 650 od lat funkcjonuje trochę obok wyścigu na coraz większą moc i coraz bardziej skomplikowaną elektronikę. Nadal korzysta z dwucylindrowej jednostki 649 cm3, oferuje 49 kW, czyli około 67 KM, ma 17-calowe koła, kontrolę trakcji KTRC, regulowaną szybę oraz kolorowy ekran TFT z łącznością ze smartfonem. To konstrukcja stworzona przede wszystkim do normalnej jazdy – także tej obejmującej kufry, pasażera i kilkaset kilometrów jednego dnia.

Rocznik 2027 pojawi się w dwóch zestawieniach: Candy Lime Green Type 3/Metallic Spark Black oraz Metallic Carbon Gray/Metallic Spark Black. Zielono-czarna wersja zdecydowanie bardziej do mnie przemawia. Kawasaki przez dekady przyzwyczaiło motocyklistów, że jaskrawa zieleń jest częścią jego tożsamości właściwie tak samo mocno jak logo. Kiedy więc Versys dostaje taki lakier, wygląda po prostu bardziej kawasaki.
Druga propozycja jest bezpieczniejsza i zapewne przypadnie do gustu klientom, którzy nie chcą codziennie parkować czegoś przypominającego motocykl z paddocku. Mechanicznie zmian brak.
Vulcan S pokazuje, jak długo może żyć dobry pomysł
Jeszcze ciekawszy jest Vulcan S. Ten średniej wielkości cruiser ma już za sobą naprawdę długą karierę, a Kawasaki najwyraźniej nadal widzi dla niego miejsce w gamie. Pod charakterystyczną sylwetką pozostaje dwucylindrowy silnik 649 cm3, a jedną z ważniejszych cech modelu jest system Ergo-Fit pozwalający lepiej dopasować pozycję kierowcy poprzez zmianę ustawienia podnóżków, kierownicy i siedzenia.
Na 2027 rok przewidziano Metallic Carbon Gray/Metallic Bluish Green-79H oraz klasyczny Metallic Flat Spark Black. Pierwsze zestawienie brzmi jak kod farby do wojskowego transportera, lecz wizualnie może być ciekawsze od kolejnego czarnego cruisera. Vulcan S od początku był przecież trochę mniej konserwatywną interpretacją tej kategorii i dobrze znosi kolory wykraczające poza obowiązkową czerń.
Mały Z500 dostał najbardziej efektowne ubranie
Najwięcej kolorystycznego zamieszania przypadło Z500. Standardowa wersja będzie dostępna w Ebony/Metallic Carbon Gray, więc trudno mówić tutaj o szaleństwie. Znacznie ciekawiej wyglądają dwa warianty Z500 SE.

Pierwszy łączy Candy Persimmon Red z Metallic Carbon Gray. Drugi zestawia Pearl Blizzard White, Candy Lime Green Type 3 oraz Ebony. Szczególnie biało-zielono-czarna konfiguracja ma szansę mocno wyróżniać się na ulicy. Oficjalna europejska strona Kawasaki potwierdza już oba lakiery dla Z500 SE rocznik 2027. Sama konstrukcja zachowuje dwucylindrowy silnik 451 cm3, lekką ramę kratownicową i wysokość siedzenia wynoszącą 785 mm, a wersja SE korzysta z kolorowego TFT z łącznością ze smartfonem.
Mam wrażenie, że właśnie przy mniejszym Z500 taki lifting ma największy sens. W segmencie, w którym często kupuje się pierwszy duży motocykl, wygląd potrafi być równie ważnym argumentem jak kilka kilogramów różnicy czy kolejna funkcja elektroniki.
Czasem naprawdę wystarczy nowy lakier
Łatwo uznać prezentację Kawasaki za aktualizację symboliczną, bo technicznie dokładnie tak należy ją traktować. Producent nie zapowiada większych zmian w czterech modelach, a ceny odmian 2027 nie zostały jeszcze podane. Z1100 SE ma pojawić się u brytyjskich dealerów od października, natomiast szczegóły dotyczące poszczególnych rynków europejskich mogą się różnić.
Tyle że motocykle funkcjonują trochę inaczej niż smartfony. Nikt rozsądny nie oczekuje nowego procesora i większego ekranu co dwanaście miesięcy. Jeśli silnik, podwozie i elektronika nadal spełniają swoją rolę, coroczna przebudowa konstrukcji byłaby sztuką dla sztuki.
Kawasaki wybrało więc puszkę lakieru. Patrząc na czerwone Z500 SE i powrót charakterystycznej zieleni, trudno uznać, że był to całkiem zły wybór.
