Jeżeli miałbym podać ulubiony design, to raczej nie byłoby to nic przesadnie minimalistycznego. Wierzę, że podejście w którym chcemy coś ograniczać, wcale nie musi się wiązać z pozbawianiem tego czegoś charakteru. I myślę, że aparat Camp Snap 2 w swoim nowym wydaniu doskonale oddaje tę myśl.
Jest przezroczysty i przepięknie purpurowy. Nowy wariant Camp Snap 2 nie pozwala oderwać od siebie wzroku
Początek lat 2000. wraca coraz bardziej i bardziej. Nie tylko empetrójki wracają do łask i po prostu analogowy styl życia, ale także i design, chociaż przez filtr współczesności, co wcale nie jest złą rzeczą!

Dzisiaj określa się to estetyką Y2K, podczas gdy w tamtych czasach to był jeden z najpewniejszych ruchów, których się można było spodziewać po producencie. Miał to Gameboy, miały to komputery, nie omijało oczywiście walkmanów, a nawet Tamagotchi. Transparentne urządzenia po prostu były standardem i świat był od razu jakiś taki lepszy.
Czytaj też: Odkurzcie walkmany, bo nowe pokolenie kocha kasety magnetofonowe coraz bardziej
Ku mojej wielkiej radości, trend ten zaczyna powracać. Przezroczysty jest na przykład Nothing Phone, które układ komponentów wewnątrz obudowy został tak przemyślany, żeby się dobrze prezentował. Niestety jest to rzadkość i częściej tę estetykę otrzymują sprzęty projektowane dla niższej półki cenowej niż flagowe smartfony. Przykładem jest właśnie ukazany wariant Cosmic Grape aparatu Camp Snap 2.

Wystarczy na niego spojrzeć, czyż nie jest piękny? Nie jest w pełni przezroczysty, lecz to dodaje dodatkowego smaczku. W ten sposób trochę zostało zdradzone jak się prezentuje oblicze urządzenia pod drugiej stronie. Ta jest najczęściej zakryta i dopóki się odważnie urządzenia nie rozbierze pozostanie zagadką. Zaś tutaj to jest element ogólnego stylu. Lekko prześwitująca bateria, mechanizm spustu migawki, wszystko to komponuje charakter aparatu Camp Snap 2.
Ten aparat brzmi jak idealny nośnik ery Y2K w 2026 roku
Aż dziw bierze, że producenci tego urządzenia już od samego początku nie poszli w przezroczyste kolory. Te kompaktowe kamerki są w końcu specjalnie ograniczone oraz doskonale łączą minioną epokę z nowoczesnością.

Są to bowiem aparaty cyfrowe idealnie mieszczące się w kieszeni, ale dostosowane do ładowania USB-C, dzisiejszych kart pamięci, zaś jakość fotografii wciąż będzie się dobrze prezentowała na social media lub prywatnych albumach po wydrukowaniu. Robią też w miarę szybko zdjęcia, na tyle, żeby poczuć się jak za dawnych czasów i nie zezłościć jednocześnie, a co więcej flesz ma dwa tryby temperatury światła, co jest bardzo miłym dodatkiem.
Czytaj też: Dlaczego nagle wszystko znów wygląda jak w latach 2000? Czy nam się tylko wydaje?
Jednakże najważniejszym aspektem tego aparatu, poza jego skromną wielkością, jest fakt, że chociaż jest modelem do fotografii cyfrowej, to zupełnie jak analog, został pozbawiony ekranu podglądowego. Jedyny ekran jaki posiada to tani wyświetlacz LCD z ilością wykonanych już zdjęć. Dlatego w parze z retro klimatem przemawiającym zarówno do milenialsów jak i młodszych pokoleń jest wyjątkowo świetnym nośnikiem klimatu tamtych czasów.

Pokazuje także w jak łatwy sposób można uczynić minimalizm czynnikiem wciąż dającym frajdę, bez pretensjonalności godnej technologicznych guru z Doliny Krzemowej.
Dostępność i cena
Ów przezroczysty aparacik w nowej barwie Cosmic Grape (zresztą brawa za świetną nazwę) jest już dostępny na stronie Camp Snap i kosztuje 281 złotych, co wydaje się być uczciwą ceną za nośnik klimatu dawnej epoki, a do tego nowy. Tym bardziej, że ze względu na popularność digicamów, stare i nie wiadomo czy działające egzemplarze również potrafią kosztować powyżej 200 i więcej złotych. A ich wydajność jest zauważalnie gorsza. Uwaga tylko, żeby zwrócić uwagę na nazwę modelu, żeby się nie nadziać na starszą wersję. Camp Snap 2, to model widoczny u góry.
Źródło: digitalcameraworld
