Puffer Outdoors uznało, że ten etap można niemal całkowicie usunąć z programu wyjazdu. Namiot Puffer wykorzystuje pompowany stelaż, ma zintegrowany materac i podobno potrzebuje około dwóch minut, aby zmienić się z niepozornej torby w dwuosobową sypialnię. Pomysł brzmi bardzo kusząco. Dopiero po chwili dociera do nas, że w tej wygodzie ukryto kilka kilogramów, sporą cenę i wyraźną sugestię, by samochód zaparkować całkiem blisko.
Dwie minuty i można zająć się czymś przyjemniejszym
Konstrukcja Puffera łączy sylwetkę klasycznego namiotu typu A-frame z łukami kojarzonymi z modelami tunelowymi. Zamiast aluminiowych lub wykonanych z włókna szklanego pałąków zastosowano trzy pompowane segmenty. Po podłączeniu dołączonej pompki elektrycznej całość ma stanąć w około dwie minuty. Podczas gdy urządzenie tłoczy powietrze, właściciel może wyciągać jedzenie, szykować krzesła albo z satysfakcją obserwować sąsiadów walczących z masztem i tropikiem.

Dla części osób wyjazd pod namiot nadal oznacza minimalizm, plecak i satysfakcję z samodzielnego organizowania obozowiska. Coraz więcej ludzi szuka jednak kontaktu z naturą w wersji odrobinę łagodniejszej. Chcą obudzić się w lesie, ale niekoniecznie spać na cienkiej macie i spędzać pierwszego wieczoru na analizowaniu, który koniec pałąka jest właściwy.
Puffer trafia w tę drugą potrzebę bardzo celnie. Rozkłada się szybko, a funkcja odsysania powietrza pomaga również przy pakowaniu. Każdy, kto próbował ponownie zmieścić namiot w jego fabrycznym pokrowcu, wie, że czasem łatwiej zamknąć przepełnioną walizkę niż przekonać materiał, żeby wrócił do torby.
Materaca nie trzeba zabiera
Podłoga Puffera jest jednocześnie wbudowanym materacem powietrznym. Rama i podstawa mają osobne zawory, ponieważ wymagają innego ciśnienia. Twardość miejsca do spania można więc regulować bez wpływania na stabilność konstrukcji. Producent umieścił przy zaworach czytelne oznaczenia zalecanych wartości, co powinno ograniczyć zgadywanie i nerwowe sprawdzanie instrukcji.

Wnętrze ma około 215 cm długości i 107 cm szerokości, a jego maksymalna wysokość wynosi 107 cm. To przestrzeń przygotowana dla dwóch osób, choć nie spodziewałabym się tu warunków pozwalających urządzić wieczorne przyjęcie. Siedzenie będzie możliwe, swobodne przebieranie się już zapewne mniej eleganckie. Boczne panele okienne można podwinąć, dzięki czemu wnętrze otrzymuje potrzebną wentylację.
Zintegrowany materac jest bardzo rozsądnym pomysłem, zwłaszcza dla osób jeżdżących na krótkie wypady. Odpada kolejny pokrowiec, następny element do napompowania i jedna rzecz, którą można zostawić w garażu. Jest też druga strona medalu. Uszkodzenie podstawy staje się od razu problemem całego systemu sypialnego. Producent dołącza zestaw naprawczy, a pompowane elementy są dostępne do łatania. Warto jednak pamiętać, że komfort oparty na powietrzu zawsze wiąże się z pewną ostrożnością wobec ostrych kamieni, gałęzi i psich pazurów.
Do bagażnika znacznie bardziej niż na górski szlak
Puffer sam w sobie waży około 8,3 kg. Po dodaniu pompki, torby i śledzi cały zestaw dobija do 10 kg. Po spakowaniu ma około 64 cm długości i 25 cm średnicy. Można go przenieść z parkingu na polanę, ale wizja całodziennej wędrówki z takim bagażem szybko traci urok.

To propozycja dla osób podróżujących samochodem, organizujących weekendowy obóz albo nocleg w miejscu oddalonym od drogi o kilkaset metrów. Pasuje do rosnącej popularności wygodnego biwakowania, podczas którego składane fotele, lodówka turystyczna i porządna pościel przestały być powodem do wstydu.
Namiot ma sześć śledzi oraz cztery linki odciągowe, więc producent przewidział możliwość zabezpieczenia go przy gorszej pogodzie. Określenie konstrukcji jako całorocznej lub odpowiedniej na każde warunki potraktowałabym jednak ostrożnie, dopóki nie pojawią się niezależne testy w deszczu, silnym wietrze i niskiej temperaturze. Dwie minuty rozstawiania brzmią znakomicie, lecz podczas burzy bardziej interesuje mnie, czy namiot nadal stoi po dwóch godzinach.
Wygoda kosztuje tyle, co całkiem poważny sprzęt turystyczny
Puffer kosztuje 649,99 dolarów, czyli około 2 470 zł. W zestawie znajduje się elektryczna pompka, torba transportowa, śledzie, odciągi oraz komplet naprawczy. Pierwsza partia została wyprzedana, a producent przyjmuje zamówienia na kolejną dostawę planowaną na wrzesień.

To wysoka cena jak na dwuosobowy namiot, szczególnie że za podobną kwotę można kupić znacznie lżejszy model renomowanej marki wraz z dobrym materacem. Puffer płaci jednak za integrację i szybkość. Jest trochę jak automatyczny ekspres do kawy postawiony obok młynka, wagi i kolby. Doświadczona osoba wybierze rozwiązanie dające większą kontrolę, ktoś inny chętnie naciśnie jeden przycisk i przejdzie do przyjemniejszej części dnia.
Puffer raczej nie przekona turystów liczących każdy gram. Może za to spodobać się osobom, które chcą częściej wyjeżdżać na weekend, a rzadziej udowadniać sobie, że potrafią cierpieć z klasą. Współczesny wypoczynek coraz częściej polega przecież na mądrym ograniczaniu liczby obowiązków. Nawet jeśli jednym z nich jest wsuwanie pałąka w zbyt wąski tunel.
