Na Przylądku Canaveral na Florydzie trwają przygotowania do wystrzelenia rakiety Delta II. Wyniesie ona w kosmos najnowszego satelitę, który będzie szukać nowej Ziemi - planety, na której może być życie. Teleskop nazywa się Kepler (na cześć szesnasto- i siedemnastowiecznego niemieckiego astronoma) i ma znaleźć odpowiedź na pytanie, czy jesteśmy w kosmosie sami. - To przełomowa misja - ocenia projekt Ed Weiler, szef działu nauk kosmicznych w NASA. Teleskop będzie krążyć wokół Słońca, a nie wokół Ziemi. Stamtąd - podążając za Ziemią - będzie mógł obserwować okolice konstelacji Łabędzia i Lutni. W polu widzenia będzie mieć około 100 tysięcy gwiazd położonych od 600 do 1000 lat świetlnych od nas, które będzie badać metodą tranzycji. Chodzi o to, że gdy przed gwiazdą przechodzi okrążająca ją planeta, światło gwiazdy ulega zakłóceniu. Teleskop ma te zakłócenia tropić. A sfotografują je światłoczułe matryce podobne do tych, których używa się w cyfrowych aparatach fotograficznych. Misja Keplera zajmie trzy lata. Zdaniem specjalistów, którzy wcześniej podobną metodą wytropili już ponad trzysta planet poza Układem Słonecznym ta misja może przynieść zaskakujące wyniki. - Na pewno nie znajdziemy E.T. - żartuje Bill Boruki główny specjalista tej misji. Możliwe jednak, że uda się znaleźć planetę, na której jest życie. Start rakiety Delta II jest przewidziany na godzinę 22:49 w piątek czasu wschodnioamerykańskiego. h.k.