Ketamina jest środkiem znieczulającym znanym od lat 50. ubiegłego wieku. Z czasem zaczęła być też używana jako narkotyk, co zepsuło jej opinię.

Tymczasem osoby, które przyjmowały ketaminę, twierdziły, że usuwa objawy depresji szybko i na długo. Zanim zainteresowało to naukowców, minęły dekady. Dopiero w ostatnich latach sprawdzono to w kilku badaniach. Okazało się, że jednorazowe podanie ketaminy usuwa objawy depresji od razu po podaniu, a efekt utrzymuje się kilka tygodni. Choć najczęściej podaje się ją badanym dożylnie, obiecujące też okazały się badania nad podawaniem niewielkich dawek ketaminy doustnie

Nie jest to jednak sposób na leczenie każdej depresji, a na pewno nie w domu. Ketamina wywołuje halucynacje, u części osób może też spowodować groźne zaburzenia rytmu serca. Gdyby jednak udało się wyjaśnić mechanizm jej działania, można by szukać innych związków, które będą bardziej bezpieczne i łatwiejsze w stosowaniu. Stosowane dziś w leczeniu depresji leki, w przeciwieństwie do ketaminy, działają bowiem dopiero po kilku tygodniach zażywania. 

Jak ketamina działa na mózg  

Rozpracować ten mechanizm udało się na początku czerwca 2021 roku. Zespół Lisy Monteggia z Vanderbilt University udowodnił hipotezę, że ketamina działa na receptory NDMA (N-metylo-D-asparaginowe), które odgrywają kluczową rolę w komunikowaniu się neuronów. 

Podanie ketaminy blokuje te receptory. To sprawia, że w mózgu szybko zmienia się delikatna biochemiczna równowaga. Powstaje więcej białka o nazwie reelina. Ono zaś sprawia, że neurony mogą zmieniać swoje reakcje w odpowiedzi na nadchodzące sygnały, czyli moduluje plastyczność synaptyczną.  

Nie jest to jedyny efekt działania reeliny. Pobudza również rozwój dendrytów neuronów oraz kieruje ruchem neuroblastów (komórki macierzyste, z których powstają nowe neurony i komórki glejowe). Ketamina uruchamia wszystkie te procesy. 

Gen w walce z depresją 

W lipcu 2021 roku ten sam zespół badaczy opublikował pracę, wedle której kluczowy dla działania leków przeciwdepresyjnych jest także gen MeCP2. Białko, które on koduje, odgrywa istotną rolę we włączaniu lub wyłączaniu kilku innych genów odpowiedzialnych za pracę neuronów. Jego funkcjonowanie jest niezbędne dla działania ketaminy. 

Przy czym działanie ketaminy polega bardziej na zwiększaniu wspomnianej wyżej plastyczności synaptycznej neuronów niż na zmianach ich budowy (np. wzroście dendrytów).  Badacze nazywają to „metaplastycznością”.  

– By móc opracować nowy lek, trzeba dokładnie poznać procesy, które zachodzą w mózgu. To pierwsza praca, która wyjaśnia, jak ketamina wywołuje długotrwałe działanie na plastyczność synaptyczną i dlaczego jej efekt się kumuluje. To duży krok naprzód – mówi Monteggia. 

Szukając leków bez skutków ubocznych 

Teraz naukowcy mogą skuteczniej poszukiwać innych związków, które będą działać podobnie jak ketamina, ale bez jej skutków ubocznych. Mają też nadzieję, że większa wiedza o działaniu genu MeCP2 pozwoli na modyfikację istniejących już leków przeciwdepresyjnych. 

Warto dodać, że ostatnio pojawiły się także zupełnie inne środki do walki z depresją. Na początku czerwca na łamach „Science Translation Medicine” doniesiono o wynikach II fazy badań klinicznych nad terapią podtlenkiem azotu. Wynika z nich, że jednorazowe podanie dawki tego gazu także usuwa objawy depresji, a efekt utrzymuje się przez kilka tygodni.  

Źródła: Vanderbilt University, Nature Neurosciencetoksyczna-praca-zwieksza-ryzyko-depresji0.