powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Kino na nosie brzmi absurdalnie, ale RayNeo pokazują, że ten absurd zaczyna mieć sens

Mam wrażenie, że okulary AR od lat żyją w dziwnym zawieszeniu. Z jednej strony brzmią jak zapowiedź przyszłości, w której ekran przestaje być przedmiotem, a zaczyna być warstwą nałożoną na codzienność. Z drugiej – w praktyce często kończą jako gadżet dla osób, które bardzo chcą oglądać film w pociągu, ale niekoniecznie chcą wyciągać tablet.

M
Monika Wojciechowska
5h temu·4 minuty·
Kino na nosie brzmi absurdalnie, ale RayNeo pokazują, że ten absurd zaczyna mieć sens

fot. RayNeo

Chcesz czytać więcej treści jak „Kino na nosie brzmi absurdalnie, ale RayNeo pokazują, że ten absurd zaczyna mieć sens"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

RayNeo wpisują się właśnie w ten drugi, bardziej trzeźwy nurt. Mniej tu wielkich obietnic o rewolucji, więcej konkretu: założysz okulary, podłączysz telefon, laptop albo konsolę i dostaniesz przed oczami prywatny ekran. RayNeo Air 4 Pro nie udają komputera przyszłości. Są raczej próbą odpowiedzi na bardzo współczesny nawyk: chcemy oglądać, grać i pracować wszędzie, ale nie zawsze chcemy taszczyć ze sobą duży ekran.

HDR10 w okularach AR

RayNeo Air 4 Pro reklamowane są jako pierwsze okulary AR z obsługą HDR10. To ważny punkt, ale warto go rozbroić. HDR10 oznacza szerszy zakres tonalny, lepsze światła, głębsze cienie i bogatsze kolory. W telewizorach traktujemy to już niemal jak oczywistość. W okularach, które mają udawać duży ekran zawieszony przed oczami, nadal brzmi to świeżo.

W środku pracują panele Micro-OLED o jasności do 1200 nitów, z odświeżaniem 120 Hz i rozdzielczością 1080p na oko. Do tego dochodzi kontrast deklarowany na poziomie 200000:1 oraz wirtualny ekran, który w materiałach RayNeo urasta do 201 cali. Oczywiście nikt nie będzie miał nad kanapą realnej płachty wielkości ściany. Chodzi o wrażenie dużego obrazu widzianego z odpowiedniego dystansu. Taki ekran w głowie, tylko bez projektora, kabli po salonie i walki o to, kto zajął telewizor.

To może być atrakcyjne dla osób, które grają na Steam Decku, Switchu, konsoli lub laptopie, a także dla tych, które dużo podróżują. W samolocie, pociągu czy hotelu prywatny ekran potrafi być luksusem większym niż kolejna aplikacja z inteligentnym asystentem.

fot. RayNeo

Prywatny ekran ma swoje uroki, ale kabel przypomina o rzeczywistości

RayNeo Air 4 Pro ważą 76 g, więc nie są ciężarem w stylu gogli VR. To nadal jednak okulary z elektroniką, które trzeba mieć na twarzy przez cały seans albo dłuższą sesję grania. W teorii brzmi to lekko. W praktyce komfort takich urządzeń zawsze zależy od nosa, głowy, okularów korekcyjnych, pozycji na kanapie i cierpliwości użytkownika.

Warto też pamiętać, że to bardziej przenośny ekran niż samodzielne inteligentne okulary. Potrzebują źródła obrazu. Nie zastąpią telefonu ani laptopa, lecz rozszerzają ich użycie. I chyba właśnie w tym leży ich uczciwszy potencjał. Nie każdy chce mieć na twarzy komputer z kamerą, powiadomieniami i półprzezroczystą mapą miasta. Czasem wystarczy ekran do filmu, gry albo serialu, zwłaszcza wtedy, gdy obok ktoś śpi, pracuje albo ma serdecznie dość naszego wyboru rozrywki.

Audio strojone przez Bang & Olufsen ma dodać temu doświadczeniu bardziej kinowego charakteru. Przy takich konstrukcjach zawsze podchodzę do tego ostrożnie, bo dźwięk z małych głośników w zausznikach rzadko pokona dobre słuchawki. Ale kierunek jest logiczny: skoro okulary mają być prywatnym centrum rozrywki, obraz i dźwięk muszą iść razem. Inaczej cała magia kończy się na tym, że widzimy duży ekran, ale słyszymy świat jak z miniaturowego radia.

Cena sprawia, że to przestaje być zabawką wyłącznie dla zapaleńców

W europejskim sklepie RayNeo pojawia się cena 339 euro, czyli około 1450 zł, a okresowo także 299 euro, czyli około 1280 zł. To nadal sporo jak za akcesorium, które nie jest niezbędne do życia. Jednocześnie nie jest to już pułap cenowy zarezerwowany dla ludzi kupujących futurystyczne gadżety z czystej ciekawości.

fot. RayNeo

I tu robi się ciekawie z perspektywy rynku. Przez lata okulary AR kojarzyły się z obietnicą wielkiej zmiany, ale dla wielu osób były zbyt drogie, zbyt dziwne albo zbyt niejasne w użyciu. RayNeo Air 4 Pro schodzą bliżej zwykłej elektroniki użytkowej. Nadal niszowej, ale już zrozumiałej. Można je potraktować jak przenośny monitor, tylko w formie okularów. Dla części osób to fanaberia. Dla innych – sprytny sposób na granie i oglądanie bez zajmowania przestrzeni.

Technologia coraz częściej kurczy ekran, zamiast go powiększać

Największy paradoks takich okularów polega na tym, że sprzedają wizję ogromnego obrazu, a fizycznie są próbą pozbycia się dużego ekranu z otoczenia. Telewizory rosną, monitory rosną, telefony rosną, a jednocześnie pojawia się druga ścieżka: schować ekran w czymś, co mieści się w etui. To mówi sporo o naszej codzienności. Chcemy większego obrazu, ale mniejszego bałaganu. Chcemy prywatności, ale bez zamykania się w osobnym pokoju. Chcemy mobilności, choć coraz więcej rozrywki wymaga od nas absolutnego skupienia.

RayNeo Air 4 Pro nie rozwiążą wszystkich problemów tej kategorii. Nadal pozostają pytania o wygodę, kompatybilność, jakość dźwięku w hałasie, używanie z okularami korekcyjnymi i to, czy po miesiącu ekscytacji sprzęt nie wyląduje w szufladzie. Ale bardziej przekonuje mnie taki kierunek niż kolejne urządzenie z dopisanym AI, które udaje, że musi uczestniczyć w każdej minucie dnia.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Kino na nosie brzmi absurdalnie, ale RayNeo pokazują, że ten absurd zaczyna mieć sens"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX