Klamra kasku może pomóc po wypadku. Fidlock pokazuje sprytny pomysł dla rowerzystów

Fidlock SNAP to klamra kasku rowerowego, która pod zwykłym zapięciem ukrywa prostą funkcję ratunkową. Po zbliżeniu smartfona z NFC można odczytać zapisane wcześniej informacje o użytkowniku: kontakt alarmowy, dane medyczne, alergie albo inne szczegóły przydatne przy udzielaniu pomocy. Rozwiązanie powstało we współpracy niemieckiego Fidlocka ze szwedzkim Twiceme, firmą specjalizującą się w nośnikach danych ratunkowych opartych na NFC.
fot. Fidlock

fot. Fidlock

Siła tego pomysłu leży w miejscu montażu. Telefon po wypadku może wypaść z kieszeni, rozbić się, rozładować albo zostać w torbie przy rowerze. Kask zostaje przy poszkodowanym, a klamra pod brodą jest jednym z tych elementów, które ratownik lub świadek zdarzenia zauważy bardzo szybko. Jeśli system będzie dobrze oznaczony, dostęp do podstawowych informacji może być krótszy niż szukanie telefonu, portfela czy opaski medycznej.

SNAP nie wymaga baterii, ładowania, sieci bezprzewodowej ani serwisowania. To ważne, bo sprzęt awaryjny powinien działać nawet wtedy, gdy przez kilka tygodni nikt o nim nie myślał. Fidlock zapowiada udostępnienie klamry producentom kasków rowerowych w drugiej połowie 2026 roku, a później także rozwój rozwiązania dla innych kasków sportowych. Na razie nie podano, czy element będzie sprzedawany bezpośrednio użytkownikom do samodzielnego montażu w posiadanych już kaskach.

Zwykłe zapięcie z dodatkową funkcją

Fidlock od lat rozwija magnetyczno-mechaniczne zapięcia stosowane w kaskach, torbach, akcesoriach sportowych i outdoorowych. Ich zasada jest bardzo praktyczna: magnes pomaga naprowadzić obie części klamry na siebie, a mechaniczny zatrzask odpowiada za pewne trzymanie. Dzięki temu zapięcie można obsłużyć jedną ręką, także w rękawiczkach, bez szarpania pasków i celowania plastikową końcówką pod brodą.

W wersji SNAP ta sama część dostaje funkcję nośnika danych. Użytkownik może wcześniej zaprogramować klamrę, a w razie wypadku osoba udzielająca pomocy zbliża do niej smartfon obsługujący NFC. Po odczycie pojawiają się informacje zapisane w systemie Twiceme, czyli dane kontaktowe i medyczne, czyli dokładnie ten typ informacji, który po utracie przytomności bywa najtrudniejszy do ustalenia.

Taki kierunek ma więcej sensu niż dodawanie kolejnego modułu do skorupy kasku. Klamra jest elementem obowiązkowym, a nie dodatkową elektroniką przyklejoną do produktu. Nie zmienia podstawowej obsługi kasku, nie wymaga ładowarki i nie komplikuje codziennego używania. Technologia zostaje schowana w miejscu, które i tak pełni mechaniczną funkcję.

fot. Fidlock

NFC pasuje do kasku lepiej niż aktywna elektronika

W rowerowym świecie elektroniki jest już bardzo dużo. Licznik, zegarek, radar, lampki, kamera, telefon, czasem czujnik mocy i lokalizator. Każde urządzenie ma swoją baterię, aplikację, aktualizację i moment, w którym odmawia współpracy tuż przed wyjazdem. Przy akcesorium ratunkowym taka zależność od zasilania byłaby słabym punktem.

NFC działa inaczej. Klamra nie musi mieć własnej baterii, ponieważ odczyt następuje po zbliżeniu smartfona. Ten sam ogólny mechanizm znamy z tagów zbliżeniowych, kart i prostych systemów identyfikacji. W kasku daje to przewagę: element może leżeć nieużywany przez długi czas, a dane nadal będą dostępne, o ile osoba udzielająca pomocy ma telefon z NFC i odpowiednią aplikację.

Brak konieczności połączenia z siecią też ma znaczenie. Wypadek nie musi wydarzyć się w centrum miasta. Rowerzysta może przewrócić się na leśnej drodze, gravelowym odcinku, górskim szlaku albo na trasie z kiepskim zasięgiem. W takim scenariuszu sprzęt oparty na lokalnym odczycie wypada rozsądniej niż system wymagający łączności, konta, synchronizacji albo działającego internetu.

fot. Fidlock

Dane ratunkowe przy głowie, nie w zaginionym telefonie

Dane ICE w telefonie są przydatne, ale po wypadku telefon bywa najmniej pewnym miejscem na kluczowe informacje. Może wypaść z uchwytu, odlecieć kilka metrów dalej, wylądować ekranem na asfalcie albo zostać w plecaku. Przy jeździe sportowej dochodzi jeszcze pot, deszcz, rękawiczki, ubranie z kilkoma kieszeniami i stres osób, które próbują pomóc.

Kask jest bardziej oczywistym punktem startowym. Przy urazach rowerowych głowa i szyja natychmiast przyciągają uwagę, a klamra znajduje się w przewidywalnym miejscu. Dane zapisane właśnie tam mogą ułatwić szybkie ustalenie, z kim się skontaktować i czy poszkodowany ma informacje medyczne wymagające uwzględnienia. To może dotyczyć alergii, chorób przewlekłych, przyjmowanych leków albo innych ostrzeżeń.

Warunkiem będzie czytelność całego systemu. Sama obecność NFC w klamrze niczego nie zmieni, jeśli ratownik lub świadek zdarzenia nie będzie wiedział, że należy ją zeskanować. Potrzebne są wyraźne oznaczenia, spójny sposób odczytu i szersze wdrożenie u producentów. Pojedyncza sprytna klamra pozostanie ciekawostką. Rozwiązanie montowane seryjnie w wielu kaskach ma szansę wejść do praktyki.

Źródło: New Atlas

Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka.