Kolbówki w stylu retro wracają do kuchni. Ariete stawia na kolor, manometr i codzienne espresso

Ariete wrzuciło na polski rynek całą serię nowych ekspresów kolbowych i od razu widać, że nie jest to sprzęt projektowany wyłącznie tabelką z parametrami. Tu kawa ma być pretekstem do czegoś więcej: do postawienia na blacie urządzenia, które nie wygląda jak kolejny czarny klocek z przyciskami. Są modele kompaktowe, są wersje z manometrem, są też najbardziej “pocztówkowe” linie Capri i Positano, które bardziej przypominają małe włoskie radio z wakacyjnego apartamentu niż typowy ekspres z marketowej półki.
fot. Ariete

fot. Ariete

Najważniejsze jednak, że pod retro obudową nadal mówimy o klasycznych ekspresach kolbowych. To sprzęt dla osób, które chcą mieć wpływ na kawę: zmielić ziarna po swojemu, ubić porcję w sitku, obserwować ekstrakcję i spienić mleko dyszą parową. W nowych modelach Ariete pojawia się ciśnienie 15 barów, zbiorniki od 0,9 do 1,1 l, dysze do mleka, prosta obsługa i w części modeli manometr, który ma pomagać kontrolować proces parzenia.

Kolbówka wraca do łask, bo kawa ma być trochę rytuałem

Automatyczne ekspresy zrobiły dla domowej kawy ogromnie dużo. Naciskasz przycisk, słyszysz mielenie, po chwili w filiżance ląduje espresso albo cappuccino. Wygodnie, szybko, bez większego bałaganu. Tyle że ta wygoda zabiera też część zabawy. Kolbowy ekspres działa inaczej. Wymaga chwili uwagi, ale właśnie za to wiele osób go lubi.

W kolbie kawa przestaje być tylko napojem z automatu. Trzeba dobrać mielenie, wsypać odpowiednią porcję, wyrównać ją, ubić tamperem, wpiąć portafiltr i dopiero wtedy puścić wodę. Dla jednych to niepotrzebna robota przed śniadaniem, dla innych najprzyjemniejsze dwie minuty poranka. Trochę jak z ręczną skrzynią biegów w samochodzie: obiektywnie automat jest wygodniejszy, ale nie każdy chce oddać maszynie całą kontrolę.

Nowe Ariete dobrze wpisują się w ten powrót do domowego parzenia z odrobiną ceremonii. To nie są urządzenia dla kawowych purystów, którzy ważą każde ziarno z dokładnością do dziesiątej części grama i dyskutują o dystrybucji w sitku jak o ustawieniach bolidu. Bardziej dla tych, którzy chcą wejść w świat espresso bez poczucia, że kupują sprzęt laboratoryjny. Kolba, dysza do mleka, sitka, 15 barów i prosty panel sterowania wystarczą, żeby zacząć bawić się kawą bardziej świadomie.

Smart Slim Espresso, czyli mały ekspres do małej kuchni

Seria Smart Slim Espresso wygląda na najbardziej praktyczną propozycję dla osób, które mają ograniczone miejsce na blacie. Te ekspresy mają tylko 15 cm szerokości, 29 cm wysokości i 34 cm głębokości, a mimo kompaktowej obudowy oferują 1300 W mocy, 15 barów ciśnienia i zbiornik na wodę o pojemności 1,1 l. Pod kolbą ma zmieścić się naczynie do 13 cm wysokości, co w małych ekspresach nie zawsze jest oczywiste.

fot. Ariete

To może być najrozsądniejsza linia dla osób, które chcą mieć ekspres kolbowy, ale nie chcą przemeblowywać kuchni. Wąska obudowa ma znaczenie zwłaszcza w mieszkaniach, gdzie blat jest już zajęty przez czajnik, air fryer, deskę, pojemnik na kapsułki po dawnych decyzjach zakupowych i miskę z owocami, które ktoś ambitnie kupił na cały tydzień. Ekspres 15-centymetrowy da się wcisnąć tam, gdzie szersza maszyna zaczyna już kłócić się z miejscem na inne niezbędne elementy w kuchni.

Obsługa też wygląda tu raczej po domowemu niż baristycznie. Są trzy przyciski: kawa pojedyncza, kawa podwójna i włącznik dyszy spieniającej, do tego pokrętło odpowiedzialne za przepływ wody lub pary. To dobrze, bo początkujący użytkownik kolby nie potrzebuje od razu panelu, który wygląda jak sterowanie małym statkiem. Lepiej zacząć od prostego układu i nauczyć się, jak zachowuje się kawa przy różnym mieleniu oraz ubiciu, niż udawać, że magia espresso dzieje się w samej elektronice.

Manometr nie zrobi kawy za użytkownika, ale może sporo podpowiedzieć

Druga grupa to Perfetto Slim Manometro Moderna. Konstrukcyjnie jest blisko Smart Slim Espresso, ale dostaje na froncie wskaźnik optymalnego ciśnienia dla espresso. Występuje w wersjach białej, czerwonej i czarnej, a stylistycznie mocniej idzie w klimat lat 70. niż w bardziej kolorową zabawę Smart Slim.

fot. Ariete

Manometr w takim ekspresie jest ciekawym dodatkiem, bo daje użytkownikowi coś więcej niż tylko sygnał kawa leci albo kawa nie leci. Oczywiście nie zamienia budżetowej kolbówki w profesjonalną maszynę, ale pomaga zauważyć podstawową zależność: espresso nie bierze się wyłącznie z ciśnienia zapisanego na pudełku. Liczy się też grubość mielenia, ilość kawy w sitku, ubicie i świeżość ziaren. Jeśli woda przelatuje za szybko, kawa będzie cienka i płaska. Jeśli wszystko jest zbyt drobne albo zbyt mocno ubite, ekspres zaczyna się męczyć.

Taki wskaźnik może więc działać jak pierwszy nauczyciel. Nie zrobi idealnego espresso automatycznie, ale pokazuje, że parzenie kawy to proces, a nie wrzucenie proszku do urządzenia. I to jest chyba najlepszy argument za kolbówką w tej cenie: nie musi być perfekcyjna, żeby uczyć lepszych nawyków. Po kilku tygodniach człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego ta sama kawa raz smakuje przyjemnie, a raz jak gorzka kara za pośpiech.

Capri i Positano są najbardziej kuchenne, ale nie tylko o wygląd tu chodzi

Najbardziej efektownie wypadają modele Espresso Capri 1389 i Espresso Positano 1389. To już większe ekspresy: 28 cm szerokości, 23 cm głębokości i 31 cm wysokości, ze zbiornikiem 0,9 l, mocą 850 W, ciśnieniem 15 barów oraz bojlerowym systemem grzewczym. Mają manometr, przełączniki w stylu retro, metalową kolbę, dyszę do spieniania mleka i sitka o średnicy 58 mm. Model Positano obsługuje kawę mieloną oraz podsy E.S.E.

Właśnie standard 58 mm jest tu jednym z bardziej praktycznych detali. Średnica sitka ma znaczenie, bo wpływa na dostępność akcesoriów i ogólne poczucie normalności sprzętu. W tańszych urządzeniach zdarzają się nietypowe rozwiązania, które zamykają użytkownika w firmowym ekosystemie i utrudniają zabawę z lepszym tamperem czy innym sitkiem.

Positano i Capri mają też w sobie coś, czego często brakuje małemu AGD: odwagę wizualną. Positano idzie w kolor, ciepłe odcienie i skojarzenia z włoskim wybrzeżem, Capri w biało-niebieski klimat. Można kręcić nosem, że design nie zaparzy espresso, ale kuchnia nie jest przecież serwerownią. Sprzęt, który stoi na widoku, ma prawo być ładny. Zwłaszcza jeśli kawa jest częścią domowej scenografii tak samo jak porcelana, młynek czy ulubiona filiżanka.

Ceny nowych modeli Ariete mieszczą się mniej więcej między 499 a 699 zł w zależności od serii. Smart Slim Espresso startuje od 499 zł, Perfetto Slim Manometro Moderna od 599 zł, a Capri i Positano kosztują 699 zł.

Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka.