Vintage Rally Timer IV Dreamsicle ma jasnopomarańczową tarczę, miętowy bezel tachymetru oraz trzy subtarcze w różnych pastelowych kolorach. Wszystko zostało zamknięte w niewielkiej stalowej kopercie i ułożone według schematu natychmiast przywołującego jednego z najbardziej rozpoznawalnych chronografów świata – Rolexa Daytona Paul Newman.
Daytona jest tutaj punktem wyjścia
Za projektem stoi Eric Wind, założyciel Wind Vintage i jeden z bardziej rozpoznawalnych ekspertów zajmujących się zabytkowymi zegarkami. W przeszłości pracował między innymi jako specjalista w Christie’s, a dziś jego firma zajmuje się sprzedażą oraz doradztwem dotyczącym kolekcjonerskich czasomierzy. Paul Newman Daytona należy przy tym do zegarków, z którymi Wind jest szczególnie mocno kojarzony.
Współpraca z True North pozwoliła mu podejść do tego wzorca ze znacznie mniejszą powagą. Vintage Rally Timer doczekał się już czwartej odsłony, a w zegarkowym środowisku seria dostała wdzięczny przydomek Windtona. Pierwsze modele korzystały z bardziej zdecydowanych, podstawowych kolorów. Trzecia edycja przeszła w pastele, a Dreamsicle kontynuuje ten kierunek.

Jasny pomarańcz na tarczy nie został dobrany przypadkowo. To jeden z ulubionych kolorów Erica Winda, podczas gdy pastelowa paleta jest ukłonem w stronę jego córek. Edycja powstała też przy okazji jego 40. urodzin. Produkcja zostanie ograniczona do 1986 sztuk – liczba odpowiada rokowi urodzenia Winda.
Takie osobiste uzasadnienie kolorystyki przekonuje mnie bardziej niż wymyślanie na siłę związku z samochodem wyścigowym sprzed pół wieku. Ktoś zwyczajnie lubi pomarańczowy. Czasem naprawdę wystarczy.
37 mm pokazuje, że większa koperta nie zawsze pomaga
Dreamsicle ma kopertę ze stali 316L o średnicy 37 mm. Od ucha do ucha mierzy 44 mm, jej grubość wynosi 13,8 mm, a rozstaw uszu to 20 mm. Na nadgarstku powinien więc prezentować się zdecydowanie bardziej kompaktowo od wielu współczesnych chronografów mierzących ponad 40 mm.
Ten rozmiar dobrze pasuje również do źródła inspiracji. Dawne sportowe chronografy często były znacznie mniejsze od dzisiejszych modeli, choć ich bogate tarcze sprawiały, że wizualnie wcale nie wydawały się drobne.

Dreamsicle ma wypukłe szkło mineralne pokryte szafirem oraz bezel z podobną powłoką. Wodoszczelność wynosi 50 metrów. Do tego dochodzi stalowa bransoleta z trzema rzędami ogniw, która dodatkowo podbija skojarzenia z klasycznymi zegarkami sportowymi.
Przy cenie poniżej 2000 zł trudno oczekiwać pełnego szafirowego szkła, ręcznego wykończenia koperty i mechanizmu z wysokiej półki. Ważniejsze wydają mi się tutaj proporcje. 37 mm przy tej kolorystyce daje szansę stworzenia zegarka charakterystycznego, który nie zamienia nadgarstka w wystawę sklepową.
W środku siedzi mechanizm Seiko z ciekawym kompromisem
Napęd powierzono Seiko Instruments VK63. To mechanizm meca-quartz, czyli hybryda łącząca dokładność i wygodę kwarcu z mechanicznym modułem odpowiedzialnym za chronograf. Zwykły pomiar czasu odbywa się więc elektronicznie, natomiast obsługa stopera ma bardziej mechaniczne zachowanie. Centralna wskazówka chronografu porusza się płynniej niż w typowym kwarcu, a przyciski dają wyraźniejszą reakcję podczas obsługi.
Purysta może w tym miejscu wzruszyć ramionami, bo prawdziwy mechaniczny chronograf ma niewątpliwie więcej zegarmistrzowskiego uroku. Tyle że przy cenie 490 dolarów VK63 pozwala skierować pieniądze w stronę koperty, tarczy i wykończenia, zamiast dramatycznie podnosić cenę całego zegarka.

W dodatku pasuje do charakteru Dreamsicle. To zegarek, który ma być noszony i sprawiać trochę przyjemności za każdym razem, gdy spojrzymy na tę dziwną kombinację pomarańczu, mięty, błękitu i żółci.
W zegarkowych hołdach właśnie tego często brakuje
Rynek niedrogich zegarków pełen jest modeli bardzo mocno opartych na projektach Rolexa, Omeghi czy Cartier. Czasami różnica kończy się na nazwie producenta nadrukowanej na tarczy. Technicznie wszystko się zgadza, ale trudno pozbyć się wrażenia, że głównym celem było stworzenie czegoś możliwie podobnego do znacznie droższego pierwowzoru.
Windtona bierze dobrze znane proporcje i układ tarczy, po czym pozwala sobie na kolory, których przy klasycznym Daytonie nikt raczej nie spodziewałby się zobaczyć. Właśnie dlatego porównanie staje się mniej ważne. Dreamsicle ma wystarczająco dużo własnego charakteru, żeby funkcjonować samodzielnie.

Sprzedaż ruszy 2 października 2026 roku o 13:00 czasu wschodniego w USA, a zamówienia zostaną ograniczone do jednej sztuki na transakcję. Przy wcześniejszych Windtonach zainteresowanie było spore, a niektóre poprzednie wersje pojawiały się później na rynku wtórnym za kwoty wyraźnie przewyższające cenę premierową.
Nie wiem, czy Dreamsicle będzie równie poszukiwany i zdecydowanie nie kupowałabym zegarka za około 1 880 zł z myślą o inwestycji. Jako przykład tego, jak można podejść do inspiracji kultowym modelem bez kopiowania każdego szczegółu, wypada jednak bardzo dobrze.
