Nowa seria 800 Series Diamond D5 to sprzęt z najwyższej półki, ale też ciekawy znak czasów: gdy większość ludzi słucha muzyki z małych głośników Bluetooth albo słuchawek z aktywną redukcją hałasu, luksusowe hi-fi nadal idzie w stronę inżynierskiej przesady, precyzji i cen, przy których człowiek mimowolnie poprawia się na krześle.
Głośniki dla tych, którzy nie szukają kompromisu
Nowa linia 800 Series Diamond D5 jest piątą generacją serii 800 wykorzystującą diamentową kopułkę wysokotonową. W gamie znalazło się siedem modeli: podstawkowy 805 D5, podłogowe 804 D5, 803 D5, 802 D5 i flagowy 801 D5, a także dwa głośniki centralne HTM81 D5 i HTM82 D5 do bardziej rozbudowanych systemów kina domowego. Premiera odbyła się 4 czerwca podczas High End Vienna, a sprzedaż ma ruszyć 9 września 2026 roku.
Ceny są tu równie ważną częścią opowieści jak technika. Flagowy 801 D5 kosztuje 50 000 euro, czyli około 215 000 zł za parę. 802 D5 wyceniono na 37 000 euro, około 159 000 zł, 803 D5 na 30 000 euro, około 129 000 zł, a 804 D5 na 18 000 euro, czyli około 77 000 zł. Najmniejszy 805 D5 to 12 000 euro, około 52 000 zł za parę. Nawet podstawki do 805 D5 kosztują 1800 euro, czyli około 7700 zł.

I wiem, że przy takich kwotach łatwo machnąć ręką. Tylko że w high-endowym audio cena rzadko jest prostą sumą materiałów, części i robocizny. Płaci się za laboratorium, wieloletnią ciągłość projektu, ręczne dopracowanie, markę, prestiż i obietnicę, że w dobrze przygotowanym pokoju odsłuchowym usłyszymy więcej niż z przeciętnego zestawu. Czy każdy tego potrzebuje? Oczywiście, że nie. Ale ten świat nigdy nie był demokratyczny.
Diament, aluminium i pogoń za ciszą obudowy
Bowers & Wilkins mocno podkreśla zmiany konstrukcyjne. W D5 pojawiło się nowe Space Frame Bracing z tyłu obudowy, przeprojektowane aluminiowe płyty górne, sztywniejsze wewnętrzne wzmocnienia Matrix, zmienione cokoły z tłumieniem masowym, ulepszone zwrotnice, okablowanie i mocowania. W praktyce chodzi o ograniczenie rezonansów i wibracji obudowy.
Kolumna głośnikowa ma paradoksalnie trudne zadanie. Musi grać, ale sama obudowa powinna jak najmniej dodawać od siebie. Każdy niepożądany rezonans to drobny nalot na dźwięku, jak kurz na świeżo umytym oknie. Im wyższa klasa sprzętu, tym bardziej producent walczy o rzeczy, których większość ludzi nie nazwie po pierwszym odsłuchu, ale które składają się na wrażenie czystości, skali i spokoju.
W 804 D5 dodano także aluminiową komorę dla średniotonowego przetwornika Continuum Cone FST. Większe modele korzystają z charakterystycznej głowicy Turbine Head, która oddziela sekcję średniotonową od głównej obudowy basowej. 803 D5 jest najkompaktowym modelem w serii z takim rozwiązaniem.
Luksus, który wymaga pokoju, wzmacniacza i cierpliwości
Najzabawniejsze w tak drogich kolumnach jest to, że same kolumny są dopiero początkiem wydatków. Do takiego zestawu nie podłącza się przypadkowego wzmacniacza z promocji, nie stawia go byle gdzie przy regale i nie liczy, że salon z wielkimi przeszkleniami, gołymi ścianami i gresem na podłodze nagle zamieni się w studio nagraniowe. High-endowe audio jest trochę jak zakup sportowego auta, którym jeździ się wyłącznie po dziurawej drodze do sklepu. Można, ale trudno wtedy mieć pretensje, że magia nie przyszła.

800 Series Diamond D5 to sprzęt dla ludzi, którzy budują cały system, a nie kupują jeden efektowny element. Tu potrzebny jest pokój, akustyka, źródło, wzmacniacz i chęć siedzenia przed muzyką, zamiast traktowania jej jako tła do gotowania. To luksusowy rytuał, dość daleki od współczesnego nawyku słuchania wszystkiego wszędzie i po trochu.
Nie oceniam tego z góry. Coraz częściej mam wrażenie, że właśnie przez wszechobecność muzyki straciliśmy do niej cierpliwość. Piosenka trwa trzy minuty, ale my i tak potrafimy po 40 sekundach sprawdzić telefon. W takim kontekście kolumny za ponad 200 000 zł są oczywiście ekstrawagancją, lecz także przypomnieniem, że odsłuch może być czynnością samą w sobie. Dla większości ludzi to będzie przesada. Dla małej grupy – być może dokładnie o to chodzi.
Brytyjska szkoła precyzji w bardzo drogim wydaniu
Bowers & Wilkins od lat lubi opowiadać o możliwie wiernym odtwarzaniu nagrania. Seria 800 ma też mocne skojarzenia ze światem profesjonalnym, bo wcześniejsze generacje tych kolumn były wykorzystywane jako punkt odniesienia w studiach i przez wymagających realizatorów dźwięku. Nowa D5 podtrzymuje ten kierunek, tylko robi to w jeszcze bardziej dopracowanej i luksusowej formie. Kolumny są produkowane w Worthing w Wielkiej Brytanii, a do wyboru będą cztery wykończenia: Stealth Black, Warm White, Light Walnut i Dark Walnut.
Warto jednak zachować trzeźwość. Przy sprzęcie z tej półki każdy opis łatwo zamienia się w katalog zachwytów, a przecież o prawdziwej wartości takich kolumn decyduje odsłuch, konkretne pomieszczenie i gust. Dla jednych Bowers & Wilkins będzie wzorem neutralności i kontroli, dla innych dźwiękiem zbyt laboratoryjnym albo po prostu światem oddalonym od realnych potrzeb. To akurat rozumiem. Sama bardziej wierzę w dobre dopasowanie sprzętu do życia niż w samą cenę jako dowód jakości.
