Przesłuchiwany: dr Adam Danilczyk

zawód: Pracownik instytutu historii Polskiej Akademii Nauk

specjalizacja: Panowanie Stanisława Augusta i historia wojskowości czasów konfederacji barskiej

w sprawie: czy konfederacja barska (1768–1772) Przysłużyła się Polsce?

Prowadzący Przesłuchanie: Adam wW

Czy konfederacja barska (1768–1772) była narodowym powstaniem, czy tylko kontynuacją wojny domowej z czasów bezkrólewia po śmierci Augusta III (1763) między zwolennikami wyboru na tron Stanisława Augusta Poniatowskiego a poplecznikami kandydata saskiego?

Konfederacja barska niewiele miała wspólnego z powstaniem! Była ściśle powiązana z wojną polityczną między stronnictwami: Familii (Czartoryscy) i króla Stanisława Augusta, a republikańskim (hetmańskim). W akcie założycielskim konfederacji wspomniano  o walce za wiarę i wolność. Dziś odczytuje się to dosłownie, ale wtedy chodziło o walkę przeciw ustawie równouprawniającej innowierców, narzuconej przez Rosję, oraz przeciw królowi Stanisławowi Augustowi i jego reformom. Trzeba jednak rozróżnić motywy głównych przywódców barskich, którzy chcieli przywrócenia dynastii saskiej, oraz rzeszy średniej szlachty. Nie miała wyrobienia politycznego i walczyła po prostu o wiarę katolicką i o wyrzucenie wojsk rosyjskich z kraju.

Czy swoim zrywem konfederaci barscy nie przyspieszyli I rozbioru Polski w 1772 r.? 

Dziś wiemy na pewno, że to nie konfederacja była główną przyczyną rozbioru, lecz sytuacja geopolityczna, która wytworzyła się w trakcie wojny rosyjsko-tureckiej. Ruch barski posłużył mocarstwom rozbiorowym, a szczególnie Rosji, jedynie za pretekst. Problem ten wciąż nie został dogłębnie zbadany – m.in. dlatego, że decyzja o I rozbiorze zapadła w Petersburgu, a większość materiałów rosyjskich na ten temat wciąż jest dla nas niedostępna. Rosjanie, chociaż ich archiwa są otwarte dla Polaków od  lat 90., starają się dawać nam jak najmniej dokumentów. Normą jest, że dostaję w Moskwie tylko część z zamówionych teczek… 

Zawiniła przegrana Turcji, a to właśnie na jej wsparcie liczyli konfederaci...

Okazało się jednak, że Turcy nie tylko nie są w stanie wygrać z Rosjanami, ale ponieśli też wielkie straty terytorialne. Takie nadmierne wzmocnienie się Rosji kosztem Turcji było nie po myśli Austrii, która ostatecznie posunęła się nawet do sojuszu z Turkami. Rosja zaś chciała utrzymać nowo uzyskane terytoria i nie stracić protektoratu nad Polską. Dlatego w zamian zgodziła się na oddanie Austrii i Prusom niewielkiej części polskiego terytorium – w końcu nie oddawała „swojego”! Ten rozbiór w jakimś sensie miał też być karą i dla konfederatów – za próbę zrzucenia kurateli rosyjskiej, i dla króla Stanisława Augusta – bo jego próby reformatorskie i emancypacyjne nie były po myśli Rosjan.

Czy przez to, że konfederacja podzieliła polskie społeczeństwo i doszło nawet do bratobójczych walk, nie osłabiła oporu przy I rozbiorze?

Rozbiór był dla Polaków olbrzymim zaskoczeniem. Poza królem nikt nie wierzył, że jego groźba jest realna. Podczas czterech lat walk z konfederacją Rosjanie spacyfikowali kraj, dlatego decyzje rozbiorowe przyjęto w Rzeczypospolitej z taką uległością. Element najbardziej patriotyczny, buntowniczy, został wywieziony na Wschód – to był początek wielkich wywózek na Syberię, które będą kontynuowane w przyszłości.

Maurycy Beniowski przeszedł do narodowej legendy jako ten, który uciekł statkiem z zesłania z Kamczatki i wiódł potem życie awanturnika. Nie wszyscy zesłańcy mieli tyle szczęścia. Historyk Władysław Konopczyński opowiadał o konfederatach chłostanych na zsyłce, którym „nozdrza powyrywawszy, szubienice na czołach powypalano”.

W początkowym okresie konfederacji jeńcy często byli puszczani wolno po podpisaniu dokumentu, że nie będą kontynuować walki. Potem gdy Rosjanie zauważyli, że zwalniani ponownie wstępują w szeregi wojsk konfederackich (jak np. Kazimierz Pułaski), stworzono dla nich specjalne obozy i kilka tysięcy powędrowało na Syberię. Tam faktycznie byli traktowani bardzo brutalnie. Część z nich szukała szansy wyjścia na wolność poprzez wstąpienie do armii rosyjskiej, większość została zwolniona po ogłoszeniu amnestii. Niektórzy wrócili do kraju, a inni… robili karierę w armii carskiej,  np. Antoni Pułaski, brat Kazimierza, który zresztą niechlubnie uczestniczył w drugiej konfederacji, targowickiej. To pokazuje złożoność postaw wobec Rosjan. Zatem stwierdzenie, iż konfederacja barska była powstaniem antyrosyjskim, jest dość ryzykowne. Nienawiść do Rosjan (pojmowana współcześnie) rodziła się dopiero w trakcie konfederacji i w następnych latach z powodu ich olbrzymich nadużyć, kontrybucji i gwałcenia praw, ale największy wpływ wywarły – moim zdaniem – jednak represje popowstaniowe i okres zaborów. 

Dziś barzan często kojarzy się jako dewotów z ryngrafami i sztandarami z Matką Boską...

Ta symbolika – krzyże, wizerunki Matki Boskiej, msze odprawiane przed bitwą – była nieodłącznym elementem konfederacji, ale nie był to fanatyzm, tylko wierność ówczesnej tradycji. Choć naiwność ówczesnych ludzi jest trudna do wytłumaczenia: oto pod Barem naprzeciw karnych wojsk rosyjskich, wyćwiczonych w wielu wojnach, wychodzi kilku księży z krucyfiksami i figurką Matki Boskiej. Ks. Marek Jandołowicz, główny kaznodzieja barski, przekonywał, że Bóg i wiara wystarczą do odniesienia zwycięstwa… 

A nie był to rodzaj desperacji?

Nie. Kiedy czyta się listy z tej epoki, uderza… nadmierny optymizm tych ludzi. Oni potrafili swoje klęski przekuwać w zwycięstwa, szerzyły się pogłoski, gdzie to nie pobito Moskali! Dlatego konfederacja po stłumieniu w jednym miejscu, odradzała się w innym; po jej klęsce na Ukrainie zawiązała się w Małopolsce i Wielkopolsce. 

To były celowo rozpowszechniane kłamstwa?

Nie sądzę. Te plotki tworzyły się same: zanim wiadomość spod Baru dochodziła do Poznania, każdy rozmówca dodawał coś od siebie, a chciano słuchać głównie o zwycięstwach.