Miasto Xultun znane jest archeologom od ponad 100 lat, kiedy zostało przypadkowo odkryte przez gwatemalskich robotników. Jednak do tej pory odsłonięto tylko niespełna 60 budowli, tysiące innych nadal kryją się pod ziemią. Dom ozdobiony kalendarzem znalazł w 2010 r. student Max Chamberlain, badając wkopy pozostawione przez rabusiów. Obliczenia na ścianach ukrytej pod ziemią budowli z ok. IX w. są starsze o kilkaset lat od znanych dotychczas zapisków astronomicznych tego ludu z okresu poklasycznego późnego (lata 1300–1521), spisanych na tzw. kodeksach wykonanych z kory. 

Kiedy więc badacze zorientowali się, jak sensacyjne są odkryte malowidła, William Saturno z uniwersytetu w Bostonie natychmiast zorganizował ekipę badawczą, która przez ostatnie dwa lata odsłaniała budowlę. 

Klimat i gleba na równinach Gwatemali nie sprzyjają zachowaniu malowideł na ścianach domów, znajdujących się zaledwie kilka metrów pod ziemią: farbę niszczą tropikalne deszcze, insekty i korzenie roślin. Dekoracje w Xultun przetrwały do dziś  jedynie dlatego, że dom został przebudowany. Majowie wypełnili go po dach ziemią i gruzem, i wznieśli na nim nowy budynek. 

Na ścianach wyrysowano niewielkie czarne i czerwone glify symbolizujące cykle astronomiczne, za pomocą których Majowie liczyli czas: 260-dniowy kalendarz ceremonialny, 365-dniowy kalendarz słoneczny, 584-dniowy kalendarz oparty na cyklach Wenus i 780-dniowy, wykorzystujący cykle Marsa. Kolorem czarnym oznaczono cykle Marsa, Wenus oraz Księżyca, czerwonym – poprawki nanoszone na obliczenia. Zdaniem kierownika ekspedycji Williama Saturno ściana domu pełniła funkcję tablicy, na której zapisuje się matematyczne równania. Dzięki odkryciu w Xultun archeolodzy po raz pierwszy mają możliwość prześledzić, w jaki sposób „na żywo” powstawały astronomiczne zapiski. Jest to także jedyne znane badaczom miejsce, w którym umieszczono razem obliczenia dla różnych cykli astronomicznych. Kalendarz  otaczają ze wszystkich stron malowane postaci ludzkie. Dla odkrywców było więc jasne, że glify nie należały do pierwotnego wystroju wnętrza, ale powstawały w miarę użytkowania pomieszczenia. Co ważne, jest to pierwszy kalendarz, który znaleziono w pomieszczeniu mieszkalnym. Dotychczas dekoracje ścienne tego typu odnajdywano jedynie na świątyniach, królewskich grobowcach i innych rytualnych budynkach. 

Ekipa Williama Saturno zaobserwowała także, że cykle planet i zaćmienia Księżyca przedstawione na ścianach domu sięgają 7 tys. lat w przyszłość. Obala to ostatecznie fałszywie interpretowaną przepowiednię Majów, według której koniec świata miałby rzekomo nastąpić w grudniu tego roku. 

Majowie słynęli z umiejętności matematycznych i astronomicznych, porównuje się ich z ludami Bliskiego Wschodu – Chaldejczykami czy Babilończykami, którzy uchodzą za twórców podstaw astronomii. Skrybowie, którzy zapisywali kalendarz, poszukiwali harmonii między zdarzeniami astronomicznymi a rytuałami religijnymi. 

W SKRÓCIE ...

Stare Betlejem 

Niewielka  gliniana pieczęć sprzed około 2,7 tys. lat dowodzi, że osada Betlejem istniała na długo przed narodzeniem Jezusa. Izraelscy archeolodzy odkryli w jerozolimskim Starym Mieście pieczęć z trzema linijkami hebrajskiego teksu: „w siódmym”, „Betlejem” i „do króla”. Gliniany odcisk został prawdopodobnie umieszczony na daninie składającej się ze srebra lub produktów rolnych, wysłanej z Betlejem do Jerozolimy w 7. roku panowania króla (nie wiadomo jednak, czy chodzi o króla Ezechiasza, Manassesa czy Jozjasza). To pierwszy przypadek, kiedy nazwa Betlejem pojawia się poza Biblią.

Gwiazda demon 

Starożytni Egipcjanie potrafili gołym okiem obserwować gwiazdy zmienne, czyli takie, których jasność podlega fluktuacjom. Do takich wniosków doszli badacze z helsińskiego uniwersytetu, którzy przeanalizowali opisaną w papirusie Cairo 86637 „gwiazdę demona”: podwójną gwiazdę Algol w gwiazdozbiorze Perseusza.  Dotychczas uważano, że zmienne natężenie światła Algol po raz pierwszy zaobserwowano w 1783 r. Egipcjanie wy-orzystywali obserwacje do prognozowania „korzystnych” i „niekorzystnych” dni. 

Klątwy chrześcijan 

Na starym cmentarzu na szkockiej wyspie Canna archeolodzy odkryli okrągły kamień zwany „bullaun” z wyrytym chrześcijańskim krzyżem. Za pomocą tego kamienia chrześcijańscy pielgrzymi ponad tysiąc lat temu odprawiali modlitwy oraz… rzucali klątwy na wrogów. Podczas tych czynności obracano go zgodnie z ruchem wskazówek zegara w specjalnym zagłębieniu, wyżłobionym w większym głazie leżącym pod spodem. Ilość obrotów miała odpowiadać liczbie modlitw lub klątw. 

Zdaniem eksperta

Komentuje dla nas mgr Jan Szymański z Ośrodka Badań Prekolumbijskich Uniwersytetu Warszawskiego

Cykle przedstawione na domu sięgają 7 tys. lat w przyszłość. Czy ten okres miał dla Majów jakieś znaczenie, czy jest to liczba przypadkowa? 

 

Liczba lat zapisana na ścianach tzw. Domu Skryby w Xultun być może przekracza nawet 7885. Do tej pory sądzono, że najdłuższy „zapisywalny” okres u Majów wynosił w przybliżeniu 5125 lat, choć wynikało to raczej ze znikomej ilości danych niż z rekonstrukcji majańskich wyobrażeń o czasie i kalendarzu. Majowie liczyli, grupując ilości w dwudziestki, a nie – jak my – w dziesiątki. Gdybyśmy zatem wyobrazili sobie majański licznik, na przykład kilometrów, to kolejne jego kółko, to z większą wartością, przeskakiwałoby o jedność nie po dziewiątce na poprzednim kółku, ale po dziewiętnastce. W kalendarzu jednak drugie kółko (to liczące ilość dwudziestek) miało tylko 17 pozycji, przy osiemnastej de facto przeskakując na zero (a więc przy wartości 360, zamiast 400). Taki zabieg miał ułatwić obliczenia kalendarzowe, bowiem trzecie z kolei kółko liczyło wówczas przybliżoną ilość lat (okresów 360-dniowych). Okres 7885 lat to czas, po którym „zeruje się” szóste z kolei kółko. Badacze kultury Majów ułatwiają sobie operacje kalendarzowe: zapisują wartości poszczególnych rzędów wielkości (czyli naszych kółek), oddzielając je kropkami. Zatem liczba 119 zostanie zapisana jako 5.19, czyli od prawej 19 jedności i 5 dwudziestek. 

Skąd wzięło się w takim razie przekonanie o końcu świata w 2012 roku, skoro Majowie najwyraźniej wierzyli, że świat będzie istniał jeszcze co najmniej przez 7 tys. lat?

Całe zamieszanie wynika z tego, że nie wiedzieliśmy, ile takich „kółek” przewidywał majański kalendarz ani przy jakich wartościach następowało „zerowanie”. Początek tego świata Majowie umiejscowili przy poprzednim zerowaniu, które nastąpiło, gdy ilość baktunów (okresów 400-letnich) osiągnęła 13, czyli gdy 13.0.0.0.0 dobiegło końca i zmieniło się w 0.0.0.0.1. Dlaczego 13, a nie 19? Nie wiemy, ale możemy policzyć, że nasz świat (według Majow trzeci bądź czwarty z kolei) zaczął się pod koniec sierpnia 3114 roku przed Chrystusem. Niektórzy badacze uznali, że następne zerowanie, czyli kolejny koniec świata, nastąpi, gdy obecny bieg licznika osiągnie tę samą wartość trzynastu baktunów (5125 lat), co nastąpi 21 bądź 23 grudnia 2012 r. Tak w Xultun jednak, jak i na innych (choć nielicznych) stanowiskach odnaleziono zapisy okresów równych 14, 15 i więcej baktunów. W kilku przypadkach spotkaliśmy również zapisy w postaci 13.13. 13.13.13.13.13.13.13.13.13.13.13.13.13.13.13.13.13.13, a zatem niewyobrażalnie długiego czasu, który miał prawdopodobnie w symboliczny sposób zapisywać nieskończoność.

Jak często zdarza się, że ważne odkrycia z kręgu kultury Majów dokonywane są „dzięki” rabusiom? 

Wkopy rabunkowe są plagą terenów majańskich. Bardzo rzadko spotyka się budowle jeszcze nietknięte przez rabusiów, a dziewiczych stanowisk właściwie już nie ma. Każdy taki wkop to niepowetowana strata informacji, bowiem rabusie w poszukiwaniu nierozbitych naczyń i jadeitowych masek rozkopują całe budowle i wyciągają kości z pochówków, zaburzając kontekst i bezpowrotnie niszcząc świadectwa historii. Archeolodzy pracujący na stanowiskach Majów często analizują wkopy pod kątem zagrożeń (np. zawalenia całej budowli), ale również wykorzystują  je, by zajrzeć do wewnętrznej struktury budynku bez dalszego jego rozkopywania.